pb.pl
licencjakup licencję      printdrukuj z Kyocerą

Święta w bankach znów będą skromne

Przyciśnięte do muru europejskie instytucje finansowe oszczędzają, na czym się da.

Tagi

Banki

Notowania

euro, frank, funt

W tym roku specjaliści z działu bankowości inwestycyjnej Royal Bank of Scotland (RBS) będą musieli pogodzić się z odwołaniem świątecznych imprez firmowych. To część programu oszczędnościowego w upaństwowionym trzy lata temu banku, który przy okazji nacjonalizacji otrzymał największy na świecie pakiet pomocowy.

— W bieżącym kwartale będziemy zmuszeni jeszcze bardziej ograniczyć wydatki niezwiązane z wynagrodzeniami pracowników — zapowiedział Chris Kyle, dyrektor finansowy jednostki w e-mailu rozesłanym do pracowników.

Do takich kroków RBS skłoniły straty, jakie poniósł na greckich obligacjach rządowych. W ostatnich tygodniach spekulowano nawet, że bank, kontrolowany w 83 proc. przez brytyjski skarb, będzie zmuszony pozyskać 19 mld EUR kapitału, by móc przejść kolejną rundę testów wytrzymałościowych. Pracowników czeka więc zaciskanie pasa. Tym bardziej nieprzyjemne, że już w sierpniu ogłoszono redukcję 2 tys. etatów w biurze maklerskim, a od czasu nacjonalizacji obowiązywał limit wydatków na imprezy świąteczne. Sięgał 10 funtów na osobę, co — jak skarżyli się pracownicy banku, wystarczyło na dwa piwa i paczkę chipsów. Teraz dofinansowania do imprez nie będzie w ogóle.

Taksówki tylko wieczorem

To tylko początek długiej listy nowych oszczędności. Odwołano wszystkie zamówienia nowego sprzętu. Zapomnieć trzeba będzie o nowych komputerach, smartfonach czy nawet słuchawkach. Ci, którzy pracują po godzinach, wrócą do domu na własny koszt, bo przejazdy taksówkami będą refundowane dopiero po godzinie 22. Z własnej kieszeni zapłacą też za nowe prenumeraty czasopism, a działy zajmujące się obsługą prawną i zapewnieniem przestrzegania wewnętrznych regulacji stracą dostęp do rynkowych danych w czasie rzeczywistym. Cięcia w równym stopniu dotyczyć będą także najwyższej kadry menedżerskiej. Loty trwające mniej niż cztery godziny wszyscy bez wyjątku pracownicy będą odbywać w klasie ekonomicznej.

Cierpi cała branża

O cięciach w branży głośno jest już od kliku miesięcy. Oszczędności nie ograniczają się do banków europejskich. W zeszłym miesiącu o planach likwidacji 30 tys. etatów poinformował amerykański gigant Bank of America. Wcześniej zwolnienia o podobnej skali zapowiedział największy bank Starego Kontynentu HSBC. Szwajcarski UBS na likwidacji 3,5 tys. etatów zaoszczędzi 2 mld franków. Zwolnienia zapowiedziały także brytyjskie Barclays i Looyds, niemiecki Deutsche Bank, francuski Credit Suisse oraz amerykańscy giganci Citigroup oraz Morgan Stanley. Nie ominą one nawet amerykańskiegopotentata bankowości inwestycyjnej Goldman Sachs. Jak wyjaśnia Larry McDonald, założyciel firmy doradczej McDonald Advisory Group, przyczyny są znacznie szersze niż tylko straty na greckich obligacjach. Na czele z zaostrzeniem wymogów kapitałowych, który dla banków oznacza niższą rentowność.

— W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch czy trzech lat obroty na rynkach obligacji i akcji znacznie spadły, co oznacza, że potrzeba mniej traderów i pracowników obsługujących inwestorów — ocenia Larry McDonald.

Tymczasem w odróżnieniu od sytuacji sprzed dwóch lat ogromna większość wynagrodzeń pracowników banków to nie bonusy, lecz niezależne od zysków pracodawcy pensje zasadnicze. To sprawia, że banki oszczędności muszą szukać w zwolnieniach.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Komentarze

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu

Serwisy