Resort finansów ma już wstępne założenia do przyszłorocznego budżetu. Wicepremier Mateusz Morawiecki mówi,że przychody oparte są o szacunek, że wzrost gospodarczy wyniesie 3,8 proc. przy inflacji na poziomie 2,3 proc. Jeśli chodzi o wydatki to rząd będzie się trzymać reguły wydatkowej, co, jak mówi Mateusz Morawiecki, nie będzie łatwe, ale dzięki wpływom z uszczelniania systemu podatkowego jest do zrobienia.

Największym wyzwaniem jeśli chodzi o wydatki jest pytanie ile osób zdecyduje się skorzystać z dobrodziejstw poprawionej ustawy emerytalnej i przejść wcześniej na emeryturę. Nowe przepisy zaczynają obowiązywać od października.
- Łącznie jest to 550 tys. pracowników. Według naszych konserwatywnych założeń z uprawnień skorzysta 90 proc. osób. Być może będzie to mniej, gdyż dzisiejsze dane pokazują, że bez zachęt procent przejść na emeryturę wynosi 83 -85 proc. Pewnie 90 proc. nie przejdzie, ale wolimy być konserwatywni - mówi premier Morawiecki.
Dodaje, że jeśli zrealizuje się zachowawczy scenariusz będzie on kosztował budżet 10 mld zł. Tyle resort finansów spodziewa się uzyskać w przyszłym roku dzięki działaniom zmierzającym do uszczelnienia systemu VAT. W tym roku, jak mówi Mateusz Morawiecki, ściągalność tego podatku będzie kilkanaście procent wyższa od założeń.
- 15 proc. to odważne założenie, ale jest bardzo duża szansa, że uda się je zrealizować - mówi Mateusz Morawiecki.