20-letnie obligacje pójdą jak świeże bułeczki

Marek Knitter
12-02-2003, 00:00

Na trzecim tego typu przetargu w historii resort finansów zamierza dziś sprzedać inwestorom obligacje 20- -letnie za 1 mld zł. I sprzeda — twierdzą analitycy.

Po raz trzeci w historii resort finansów przeprowadzi dziś przetarg obligacji 20-letnich. Podaż tych „prestiżowych” — według Ministerstwa Finansów — papierów ostatecznie została ustalona na 1 mld zł. Wartość ta początkowo zaskoczyła analityków, którzy wcześniej szacowali, że będzie to od 500 do 700 mln zł.

Możliwe, że resort doskonale orientuje się, jakie jest zapotrzebowanie na rynku na tego typu instrumenty.

— Resort finansów, nim ustali poziom ewentualnej emisji obligacji, najpierw sonduje rynek, a dopiero później podaje wartość podaży. Jeżeli zdecydował się na taką jej wysokość, to znaczy, że miał ku temu poważne podstawy — mówi Tomasz Zdyb, analityk Pekao SA.

Popyt na poszczególnych przetargach był w miarę zrównoważony i resort nie miał dotąd żadnych problemów ze sprzedażą 20-latek.

— Podaż 20-letnich obligacji nie jest duża, biorąc pod uwagę możliwości ewentualnych inwestorów — dodaje Łukasz Tarnawa z PKO BP.

Papier ten — ze względu na termin wykupu — nie ma na rynku polskim praktycznie żadnej konkurencji. Instytucje, które kupiły te obligacje podczas dwóch pierwszych aukcji, raczej bardzo rzadko nimi handlują na rynku wtórnym. Wynika to ze strategii inwestycyjnej tych podmiotów.

— Przede wszystkim obligacje tego typu kupują ubezpieczyciele, a w dalszej kolejności fundusze emerytalne. Papiery o takim długim terminie wykupu pozwalają tym instytucjom dostosować „w czasie” aktywa do pasywów — mówi Ewa Radkowska, zarządzająca portfelem obligacji w ING Investment Management.

Zdaniem Marcina Bilbina, analityka z Banku Handlowego, są to na tyle specyficzne obligacje, że ani gracze bankowi, ani fundusze inwestycyjne raczej ich nie kupują.

— Obroty 20-latkami na rynku wtórnym są właściwie symboliczne. Większość inwestorów traktuje te obligacje jako długoterminową bezpieczną inwestycję i raczej niechętnie pozbywa się ich na rynku — dodaje Przemysław Magda, analityk Amerbanku.

Łączna wartość wszystkich 20- -letnich obligacji dopuszczonych do notowań na rynku wtórnym to 1,4 mld zł. Jednak w grudniu na rynku wtórnym właściciela zmieniły 20-latki za nieco ponad 10 proc. tej kwoty. Analitycy podkreślają, że dopóki papier ten nie osiągnie większej płynności, większość inwestorów będzie uznawała go za obligację nierynkową, a więc instrument czysto inwestycyjny, nie nadający się do spekulacji.

Eksperci jak mantrę przypominają jednak, że sytuacja na rynku obligacji — w związku z napiętą sytuacją wokół Iraku — nie jest obecnie najlepsza. Istnieje więc możliwość, że resort finansów wstrzyma się ze sprzedażą wszystkich papierów, jeśli nie otrzyma korzystnych ofert kupna. Sytuacja taka może mieć jednak negatywny wpływ na cały rynek obligacji — byłby to bowiem kolejny sygnał dla inwestorów, że resort finansów nie radzi sobie ze sprzedażą papierów. A potrzeby pożyczkowe państwa się nie zmniejszają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Knitter

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / 20-letnie obligacje pójdą jak świeże bułeczki