300 mln zł dla ukraińskiego biznesu

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2014-03-25 00:00

Kiedyś Amerykanie pomagali małym, polskim firmom, teraz Polska może wesprzeć ukraińskie.

Nareszcie konkretne wsparcie dla naszego wschodniego sąsiada. Olgierd Dziekoński, sekretarz stanu w kancelarii prezydenta, w wywiadzie w RMF ujawnił założenia najnowszej inicjatywy Bronisława Komorowskiego. Prezydent chce, by Polska przeznaczyła 300 mln zł na wspieranie małych firm na Ukrainie. Ma powstać fundusz, w który zaangażują się państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego, PKO BP (który na Ukrainie działa przez Kredobank) i inne instytucje.

Prezydent Bronisław Komorowski (FOT. MW)
Prezydent Bronisław Komorowski (FOT. MW)
None
None

— To będzie wejście kapitałowe do działających firm, oczywiście po przeprowadzeniu bardzo głębokiej analizy projektów, aktualnego statusu przedsiębiorstwa i możliwej do osiągnięcia pozycji na rynku ukraińskim, ale także europejskim. Robimy to po to, żeby wesprzeć ukraiński przemysł i zbudować klasę średnią — mówi Olgierd Dziekoński.

Fundusz zaoferuje lewarowanie dla małych obiecujących firm, które potem mogłyby wejść na warszawską giełdę. Zespół analityków wybierze firmy, do których trafi od 250 tys. do kilku milionów dolarów. W ciągu trzech lat fundusz może zainwestować w 30-50 projektów. Do rozważenia są także małe pożyczki.

Kancelaria Prezydenta chciałaby wprowadzić pomysł w życie jeszcze w tym roku.

— Uczestniczyliśmy w pierwszym spotkaniu grupy inicjatywnej w sprawie tzw. polsko-ukraińskiego funduszu rozwoju przedsiębiorczości. To jest bardzo interesujący pomysł, który miałby działać podobnie do Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości.

Tak jak kiedyś Stany Zjednoczone wyciągnęły do Polski pomocną dłoń, tak dziś Polska mogłaby oddać Ukrainie to, co trafiło do nas jako pomoc dla rodzącej się małej przedsiębiorczości w okresie transformacji gospodarczej. Rozmowy są na bardzo wczesnym etapie, jeszcze nie zapadły żadne decyzje. Uruchomienie takiego przedsięwzięcia jest zależne od wielu czynników — zastrzega Anna Czyż z BGK. Eksperci przyklaskują idei.

— To pierwsza tak konkretna propozycja wsparcia gospodarczego Ukrainy z polskim udziałem. Potrzebuje tego szczególnie zachodnia Ukraina, która buduje potencjał na małych i średnich firmach. Co ważne, to nie darowizna. Ukraina niestety dowodziła w ostatnich latach wielokrotnie, że pomoc finansowa była marnowana i często trafiała do prywatnych rąk. Nie słyszałem o podobnych inicjatywach innych krajów, które najczęściej planują kredyty dla ukraińskiego rządu — komentuje Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.