44 dni na rejestrację nowych arabów

Marta Nowicka
17-08-2004, 00:00

Konie arabskie to nie maszynka do pieniędzy — przestrzegają hodowcy i próbują zapanować nad czystością rasy.

1 października zostaną zamknięte wszystkie Księgi Stadne — zdecydowali uczestnicy Kongresu Światowej Organizacji Konia Arabskiego (World Arabian Horse Ogranization — WAHO), który odbywał się w Warszawie. To bardzo ważna decyzja — za konie czystej krwi będą uważane wyłącznie te, które figurują w księgach bądź pochodzą od koni w nich zarejestrowanych.

— WAHO, założona w 1970 r., miała charakter bardzo otwarty, co obecnie niekorzystnie się na niej odbija. Zarejestrowanie ogromnej ilości koni nieznanego pochodzenia zagroziło dalszemu istnieniu organizacji. Zamknięcie Ksiąg Stadnych jest obowiązkiem, jeśli chcemy utrzymać czystość rasy koni arabskich — tłumaczy Hans J. Nagel, przewodniczący WAHO.

Kapitał na start

Polskie stadniny od XVI wieku słyną z koni wysokiej krwi. Ogromne zainteresowanie hodowców i kupców z całego świata aukcjami w Janowie Podlaskim i ceny, jakie polskie konie arabskie na nich osiągają, mogą wskazywać, że jest to całkiem opłacalny biznes. Hodowcy twierdzą jednak coś innego. Jerzy Urbański, prezes i dyrektor Stada Ogierów i Stadniny Koni w Białce, wskazuje, że założenie hodowli arabów wymaga wielu poświęceń i dużego kapitału.

— Konie czystej krwi są trudne w chowie. Myśląc, że utworzenie stadniny będzie wielkim biznesem, niedoszły hodowca popełnia duży błąd — tłumaczy Jerzy Urbański.

W hodowli trzeba mieć odpowiednią klacz, a to oznacza wydatek kilkudziesięciu tysięcy euro.

— Inwestycje w klacze matki to, przy wiedzy i fachowości, wiele lat ciężkiej pracy i finansowania z własnej kieszeni, zanim stanie się opłacalne — twierdzi Jerzy Urbański.

Potwierdza to Alexander Tubel, prywatny hodowca, właściciel stadnin w Austrii i USA.

— Zająłem się hodowlą arabów z miłości. Pierwszego konia kupiłem w Polsce. Tego rodzaju hobby pochłania jednak duże pieniądze. W końcu trzeba było niektóre konie sprzedać, aby utrzymać stadninę. Takie były początki wielkiego biznesu — opowiada Alexander Tubel, który obecnie hoduje blisko 75 arabów.

Liczne obowiązki

Hodowca powinien realizować program hodowlany, potwierdzać jakość posiadanych koni na pokazach, championatach czy torze wyścigowym. Im koń bardziej utytułowany, tym więcej można za niego zainkasować.

Hodowca musi też stosować się do odpowiednich regulacji. Jednym z ich twórców jest WAHO. Krajowe prawo ustanawia Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

— Koń może zachorować, ulec kontuzji, a wtedy właściciel traci. To nie jest biznes dla żądnych zysku — podkreśla Jerzy Urbański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Nowicka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / 44 dni na rejestrację nowych arabów