Ostatni tegoroczny transfer klientów funduszy emerytalnych był największy pod względem ich liczby — uczestniczyło w nim ponad 81 tys. osób.
Transfery, które odbyły się w tym roku, miały inną strukturę niż w ubiegłym. W 2000 r. z kwartału na kwartał zmniejszała się liczba osób, które chciały zmienić fundusz. W tym roku sytua- cja zmieniła się diametralnie. W transferach bierze też udział większa liczba osób. O ile w 2000 r. fundusz zmieniło 141 tys. osób, o tyle w tym roku o 33 tys. więcej. Transfery stanowią jednak wciąż mniej niż 1 proc. rynku.
— Ludzie lepiej orientują się w rynku OFE. Mam nadzieję, że zmiany funduszy to świadome decyzje klientów — komentuje Marek Jandziński, prezes PTE Dom.
Listopad przyniósł rekordowy transfer. Fundusze zmieniło ponad 81 tys. osób. Dla porównania, trzy miesiące wcześniej na taki krok zdecydowało się 50,7 tys. osób. Liderami ostatniego w tym roku transferu były fundusze średniej wielkości. Od dawna przedstawiciele tych OFE, w związku z utrudnieniami w konsolidacji, zapowiadali pozyskiwanie klientów z rynku wtórnego.
Z dużych OFE pozytywne saldo transferów odnotował jedynie ING OFE NN. Dodatnie saldo zanotowała połowa z 18 działających funduszy. Największy przyrost zanotowały OFE: Dom i KB, których saldo odpowiednio wyniosło 16,5 tys. i 15,8 tys.
— Na ten wynik miały wpływ czerwcowe wyliczenia stóp zwrotu. Jego efekty widać z pewnym opóźnieniem. Pomogła nam też kampania reklamowa. Odpowiednio wynagradzamy sieci dystrybucji, zawarliśmy umowy z dużymi dystrybutorami — mówi szef PTE Dom.
Największą stratę klientów zanotował fundusz PZU Złota Jesień (-15,1 tys. osób). Podobnie jak w sierpniu, ujemne saldo miał fundusz Bankowy, co jest zapewne wynikiem dwukrotnego nieosiągnięcia minimalnej wymaganej stropy zwrotu.
Według wyliczeń ING PTE NN, koszty transferów w skali całego rynku wyniosą w 2002 r. 120-180 mln zł, czyli 1-1,5 proc. sumy składek wszystkich członków.