Po nieudanej, wtorkowej sesji w USA i spadkach w Azji krajowi inwestorzy mieli nie lada orzech do zgryzienia. Sesja na GPW zaczęła się od spadków. To jednak ożywiło optymistów, dzięki czemu WIG20 kilkukrotnie próbował wybić się powyżej wtorkowego zamknięcia. Początkowo bez efektów. Kupującym nie sprzyjały nienajlepsze nastroje na europejskich parkietach. Tuż przed południem WIG20 zaliczył dzienne minimum odbijając się od ważnego wsparcia na 1750 pkt.
Do pozbywania się akcji zachęcały dane z rynku amerykańskiego rynku
nieruchomości. Po ostatnim wzroście o 4,7 proc., cotygodniowa liczba złożonych
wniosków o kredyty hipoteczne spadła tym aż o 11 proc. Ta wiadomość ściągnęła
nasz indeks w dół, co przekreśliło nadzieję na pozytywne zakończenie sesji.
Kwadrans przed otwarciem sesji w USA, inwestorów negatywnie zaskoczyły kolejne
dane zza oceanu. Okazało się, że marcowa produkcja przemysłowa spadła o 1,5
proc. To znacznie więcej, niż oczekiwano.
Sesja nad Wisłą zakończyła się miłą
niespodzianką dla właścicieli akcji. Odbicie indeksów na Wall Street w
pierwszych minutach handlu wyciągnęło krajowe indeksy w zielone rejony. WIG20
wzrósł ostatecznie o 0,8 proc., co można uznać za duży sukces. Warto zauważyć
niską aktywność krajowych inwestorów. Obroty wyniosły „jedynie” 1,5 mld zł.
Najwyraźniej właściciele akcji nie chcą jeszcze realizować zysków.
Wśród blue chipów pozytywnie wyróżniły się dwie firmy: TP i Polimex. Tuż przed końcem notowań o 6,8 proc. wzrósł kurs Agory. Inwestorów nie wystraszyła informacja, że wpływy reklamowe „Gazety Wyborczej” spadły w pierwszym kwartale o 22 proc. (licząc r/r) – do 196 mln zł. Przez całą sesję dobrze radził sobie PGNIG. Akcjom gazowego koncernu pomogła umowa z katarskim Qatargas. Chodzi o dostawy ciekłego gazu, dzięki czemu zmniejszy się zależność polskiej spółki od rosyjskiego dostawcy.
Wśród mniejszych spółek na uwagę zasłużyły papiery Ferrum. Przy zwiększonym poziomie obrotów akcje podrożały o 17,5 proc. Maklerzy spekulują, że chodzi o możliwe przejęcie huty przez Alchemię. Ponownie o kilkanaście procent wzrósł kurs spółki z portfela Romana Karkosika - NFI Midas (jej spółka zależna Centernet pracuje nad uruchomieniem usług komórkowych).
Krajowe indeksy rosną w siłę. Złoty również. Zapewne przyczyniają się do tego pozytywne rekomendacje zachodnich ekspertów dla naszego kraju. W środę główny ekonomista holenderskiego ING ds. rynków wschodzących Charles Robertson obwieścił, że Polska „najgorsze ma już za sobą”. Kto następny?