AAAAby zarobić

Jacek Konikowski
06-08-2008, 08:09

Jadalne flamastry, sosnowe pieńki, cycate poduszki. Wesoły jest świat licytacji internetowych.

Kiedy Zagłoba sprzedawał Niderlandy, nie przypuszczał zapewne, że rodacy pójdą jego śladem i jakieś 270 lat później inny cwaniak sprzeda amerykańskiemu turyście kolumnę Zygmunta i most Kierbedzia. Potem przyszło Allegro i handel zaczął się na całego. Oferta stała się bogatsza, a sprzedawcy sprytniejsi. Jedni dają się nabrać, inni pękają ze śmiechu, czytając. Zaparzmy kawę, poluzujmy krawaty. Będzie zabawnie.

Co tylko chcemy

Oferta zamieszczona w maju zelektryzowała niejednego kustosza i miłośnika militariów. Gość z Wrocławia wystawił na sprzedaż czarną pękatą walizkę, a w niej „cudem ocalałe plany latającej maszyny Luftwaffe”. Wiele nie zdradził, ale obiecał, że szczegółami podzieli się z nabywcą. W anonsie podał: „Jestem posiadaczem jedynego egzemplarza cudem ocalałych z wojennej pożogi planów tajnej niemieckiej maszyny latającej. Mogę zdradzić zaledwie rąbek tajemnicy; maszyna ta napędzana jest siłą ludzkich mięśni!! Bogu dzięki Niemcy nie zdążyli wyjść poza fazę testów na prototypach. Do sprzedaży przeznaczam kserokopie wszystkich planów (język niemiecki), gdyż oryginały stanowią perełkę mojej prywatnej kolekcji” — napisał Funyou [wszystkie cytaty w oryginalnej pisowni].

Licytacja od stówki. Kto da więcej? Nikt się nie nabrał. Podobnie jak na „Wykrywacz Diamentów Złota itp. Made in Japan”, oferowany przez gościa z małej wioski w Wielkopolsce. Z opisu urządzenia wynika, że kto nie kupił, ten frajer: „Lokalizator jest bezkonkurencyjny znajduje nawet małe 0,25 ct diamenty, metale czy minerały schowane szczelnie w szkle zamknięte zalane żywicą czy mocnym betonem i w bardzo zaśmieconym terenie, bardzo grube mury czy fundamenty nie stanowią problemu dla niego, tym niezwykłym użądzeniem znajdujemy tylko to co chcemy innych żeczy poprostu niewidzi”. Mieć coś, co znajduje „tylko to, co chcemy” za 49 tys. zł to nawet nie gratka, lecz wtopa.

Nie mniejsza niż nieśmiertelnik Hermanna Goeringa, który na aukcji u Fox-teriera poszedł za 99 zł. Sądzicie, że falsyfikat? Nic podobnego: „Jest to prawdziwy rarytas wśród nieśmiertelników w 100% oryginalny i nie jest to żadna kopia (dam sobie za to rękę obciąć)” — zapewniał sprzedający. Zapewne bezręki.

Z ręką, ale bez kasy pozostaje Honor_2008 z Kalisza, bo wciąż czeka na konesera sztuki, który skusi się na płótno mistrza Adolfa, przedstawiające alpejski widoczek. „Obrazek oraz sygnatura na obrazku wygląda na starą z czasu obrazka” zapewnia enigmatycznie sprzedający, który za płótno Hitlera żąda 4 tys. zł.

Skoro drążymy branżę militariów, to oferta SWD jest w sam raz dla lubiących wiązać przyjemne z pożytecznym w otoczce delikatnej nutki adrenaliny. „Co wolałbyś dostać, kolejną bombonierkę czy … granat?” — pyta retorycznie SWD, zachęcając tym samym do zakupu w ramach prezentu (na Dzień Nauczyciela) niemieckiego granatu ręcznego M-24. Za 30 zł. Cóż, jak mawiał mój dziadek: „granatów nigdy za wiele”. Zastanawia jednak zapewnienie sprzedającego, że „sprzedaje tylko sprawdzony towar”. Przez kogo?

Za to Matychu2 z Białegostoku do dzisiaj nie znalazł chętnego na najprawdziwszą w świecie armatę polową za 6,9 tys. zł. Nie lepiej byłoby ją pociąć na „nieśmiertelniki Goeringa”?

Wiele ofert na Allegro to zwykłe podpuchy czekające na jelenia. Często dopiero dokładna lektura opisu przedmiotu pozwala to stwierdzić. Ale. Bywa też tak, że oferta, wydająca się na pierwszy rzut oka trefna, po chwili okazuje się prawdziwa. Oto przykład. Tupisac z Poznania zachęca do zakupu magicznego owocu synespalu za 29,99 zł. Z opisu wynika, że „Każdy, kto spożyje jej owoc, przez ponad godzinę będzie odczuwał wszystko, co kwaśne, jako zupełnie słodkie. Efekt jest tak silny, że można osłodzić sobie kawę kilkoma łyżeczkami octu!”.

Bzdura? Nie, owoc synespalu rzeczywiście potrafi zmieniać działanie receptorów smaku.

Pomponki i peniski

Nie wszystkie aukcje przypominają handlowanie kolumną Zygmunta. Jest wiele poważnych ofert. No, prawie poważnych. Allegrowicz z Mszany Dolnej sprzedaje niewielkie naklejki z grupą krwi. Można je nakleić na dowód osobisty. Rzecz przydatna, co dostrzegła konkurencja, z którą nasz allegrowicz dramatycznie się zmaga: „Na allegro pojawiło sie wielu sprzedawców tego typu naklejek, ale tylko ja sprzedaje je od ponad roku i mam rzesze zadowolonych klientów”. I jak tu nie wydać tej złotówki (plus transport)?

Podobny dylemat ma Marzenka 333. Oferująca w swoim wirtualnym sklepiku „super prezent! Ocieplacz na męskie klejnoty” z włóczki w 54 wzorach. Za 12,90 zł. Branża ocieplaczy intymnych chyba rozkwita, bo Marzenka nęci: TYLKO U MNIE OCIEPLACZE MAJĄ ŚLICZNE POMPONKI — NIE JAK TE KONKURENCYJNE — KAWAŁEK PRZYCZEPIONEJ NITKI NAZYWAJĄ POMPONKAMI!!!! Kupiłem jeden. I wiecie, co? To działa.

Skoro jesteśmy w tej branży, to pewna seksapteka z Warszawy oferuje za 33,99 zł „Poduszkę cycatą, mega wyprzedaż”. Nic tylko wtulić się i śnić. Na przykład o „peniskach odświeżających oddech” z sex-shopu w Łodzi (22 zł za sztukę).

W branży muzycznej też huczy od nowości. Nieznana dotąd wytwórnia muzyczna niejakiego Malagi z Ełku za jedyne 15,90 zł oferuje płytę CD z ponad 30 rodzajami odgłosów, m.in. skuwania tynku, cykliniarki, kilku rodzajów wiertarek, płaczu dziecka. „Masz sąsiada, który zakochał się w wiertarce? A może jego pasją jest wbijanie gwoździ w niedzielę o siódmej rano? Zrewanżuj się — teraz to możliwe, wystarczy, że kupisz oryginalną płytę Głośny Sąsiad. Oprócz programu przeznaczonego dla komputerów klasy PC, płyta zawiera ścieżki audio, dzięki czemu możesz uruchomić ją w zwykłym odtwarzaczu CD”. To może być hit tego lata.

Hello, I love you

Także w świecie tuningu rowerowego nie ma zastoju. Sprzedawca ze Stalowej Woli oferuje „rowerowy projektor wiadomości”, małe, sprytne urządzenie wyświetlające wiadomość na kole. Rzecz równie intrygująca i oryginalna, jak przeznaczenie: „Jeśli podoba się Ci się dziewczyna a nie wiesz jak wyznać jej miłość możesz wyświetlić na kole rowerowym I LOVE YOU. Jeżeli chcesz przywitać znajomych z trzepaka lub ze zlotu rowerowego wystarczy wyświetlić HELLO! HELLO!” — tłumaczy sprzedawca. W odpowiedzi kumple z trzepaka wyświetlą: F… you?

Żarty na bok. Nowe technologie rewolucjonizują branżę dewocjonaliów. Rosarycard z Sieradza wymyślił i sprzedaje różaniec (7 zł) w formie karty bankomatowej. Dlaczego? „Klasyczny Różaniec jest po prostu niewygodny, aby go nosić. Oto nowa forma Różańca w postaci plastikowej karty dla Ciebie — wymiar i trwałość jak każdej plastikowej karty np. tej do bankomatu — gwarancja niezniszczalności!”. A jak się babcia pomyli, to kto autoryzuje transakcje? O tym Rosarycard nie pomyślał: „Reakcja znajomych? — zaskoczenie! zdziwienie! entuzjazm!”.

Osobną grupę stanowią oferty będące zapewne akademickimi ćwiczeniami z marketingu. Bo każdy wie, że nieważne, co się sprzedaje, ważne, jak. Dobry sprzedawca potrafi przekonać klienta, że jego produkt jest tym, o czym ten marzy. Oto efekty. Student z Poznania oferuje za 5 zł „Absolutny Hit! Słona woda w proszku!”. Produkt to jedno, ale sztuka jego sprzedania to drugie. Widać, że Student nie spał na wykładach, bo tak zachwala produkt: „To absolutny hit na Allegro! Jeszcze nie opatentowany wynalazek jednego z polskich naukowców! Solona woda w proszku! Absolutny hit! Wystarczy zalać czystą wodą, aby otrzymać smaczna soloną wodę! Warto spróbować!”. Na głowę bije go jednak Zygi22 z Głogowa, który z takim talentem mógłby sprzedać nawet własną matkę. Zygi dorabia na sprzedaży drewnianych kloców (po 3,5 zł). Zachęca: „Rewelacja! Jedyny taki na Allegro! Drewniany blok albo, jak kto woli: drewniany prostopadłościan, wymiary 140x150x70 mm. Idealna pomoc w matematyce dla uczniów! Idealny, jako stylowa podstawka pod kufel piwa, albo jako przycisk do papieru na biurko. 1000-ce zastosowań! Z takim prostopadłościanem można po prostu się zaprzyjaźnić na całe życie”.

Cóż, wypada trzymać kciuki za sprzedawców i życzyć im udanych transakcji. Ponieważ czas jest urlopowy i kciuki przydadzą nam się do czego innego, skorzystaliśmy z oferty Anety_Koszal. „W wyznaczonym dniu i godzinie będę trzymała za Ciebie kciuki. Obiecuje robić to rzeczywiście, bez względu na to, co w danym momencie będę robiła i gdzie będę. Trzymać mogę w prawie każdej intencji, wyłączając wulgarne, albo niezgodne z prawem”. Za 5 zł?

Jacek Konikowski, j.konikowski@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / AAAAby zarobić