Absynt zaszkodził polskiej wódce

Nie możemy oznaczać wódek smakowych jako polskich. Powód? Niemiecko-francuski konflikt o... piołun.

„Polska wódka” jest tylko czysta. Jeśli jest smakowa, to oznaczenie geograficzne jej nie przysługuje. Tak wynika z „pisarskiej omyłki” w definicji i opisach napojów spirytusowych, która powstała na etapie tworzenia unijnego rozporządzenia. Wczoraj mieli ją naprawić europosłowie, ale poprawka została odrzucona.

Tylko po lewej, i po prawej, zdaniem europosłów, widać „polską wódkę”. Wódka smakowa „polską wódką” nie jest. [FOT. ISTOCK]
Tylko po lewej, i po prawej, zdaniem europosłów, widać „polską wódkę”. Wódka smakowa „polską wódką” nie jest. [FOT. ISTOCK]
None
None

Dlaczego nie naprawiono błędu? Przez… absynt, a konkretnie spór, jaki toczą o niego Niemcy i Francuzi. Kraje spierają się o piołun — zdaniem Francuzów, jest on niezbędnym składnikiem absyntu, zdaniem Niemców — można go produkować również z innych ziół.

— W załączniku do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego z 2008 r. zapomniano dopisać, że również polska wódka smakowa ma prawo korzystać z oznaczenia geograficznego „polska wódka”. Sprostowanie tego błędu i dodanie zapisu miało nastąpić wraz z szeregiem innych prawnych zmian wprowadzanych do rozporządzenia. Mogło zostać przyjęte tylko w całości, ale konflikt pomiędzy Francuzami i Niemcami o definicję absyntu przesądził o naszym losie — tłumaczy Leszek Wiwała, prezes związku Polski Przemysł Spirytusowy (PPS). Wczoraj większość uzyskali Niemcy i poprawki, w tym ta korzystna dla polskich producentów, trafiły do kosza. — Procedura zmian została tym samym zamknięta.

Potrzebujemy około roku, żeby ją z powrotem uruchomić. Z punktu widzenia branży oznacza to straty, bo nie mamy możliwości wyróżnienia geograficznego polskich wódek smakowych, a ich udział na rynku wódek zwiększa się kosztem czystej wódki — dodaje Leszek Wiwała. W 2011 r. według ZPP (związek nie ma świeższych danych) eksport wódki czystej wynosił 103,7 mln EUR, a smakowych 28,1 mln EUR.

O definicję polskiej wódki kłócili się również sami Polacy. Wedle obowiązującej od stycznia ustawy, może być wytwarzana z żyta, pszenicy, jęczmienia, owsa lub pszenżyta albo ziemniaków, a nie np. kukurydzy. To też nie pierwsze unijne potyczki o oznakowanie. Przed kilku laty Czesi i Niemcy protestowali przeciwko naszym kabanosom, jałowcowej i myśliwskiej, które starały się o znak „tradycyjna gwarantowana specjalność”.

Zastrzeżona miała być jednak tylko receptura, a nie kraj wytwarzania. Ze Słowakami stoczyliśmy boje o oscypka. Najgłośniejsza unijna walka dotyczyła przepisów ściśle określających dopuszczalną krzywiznę ogórków czy marchwi. Zapisy te zniesiono w 2009 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane