Afera Janturu trafiła do sądu

  • Piotr Nisztor
07-01-2013, 00:00

Firma oszukała rolników na 22 mln zł. Prokuratura wycofała jednak zarzuty wobec nadzoru, w tym polityka PSL.

Rolniczy Amber Gold — tak aferę związaną ze spółką Jantur z Nieszawy nazywają oszukani rolnicy. Firma proponowała bardzo atrakcyjne ceny skupu zboża, ale z czasem przestała płacić za dostawy. Według Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, Jantur oszukał 660 rolników na prawie 22 mln zł. Z końcem 2012 r. śledczy przesłali do Sądu Okręgowego we Włocławku liczący blisko 180 stron akt oskarżenia w tej sprawie. Obejmuje on m.in. braci Romana i Krzysztofa Ch., członków zarządu i współwłaścicieli spółki, oraz Jolantę O., główną księgową. Zarzuty działania na szkodę spółki usłyszało też czterech członków rady nadzorczej Janturu. Wśród nich 64-letni Janusz Ch., brat oskarżonych Romana i Krzysztofa, również będący współwłaścicielem Janturu. Był on prominentnym politykiem PSL w Kujawsko- -Pomorskiem. Zasiadał nie tylko w zarządzie powiatowym partii w Aleksandrowie Kujawskim, był też członkiem władz krajowych. Zrezygnował z tych funkcji po wybuchu skandalu z Janturem. W dalszym ciągu jest jednak członkiem PSL. 7 grudnia 2012 r. prokuratura cofnęła jednak zarzuty wobec niego i trzech pozostałych członków rady nadzorczej Janturu i umorzyła śledztwo w tym wątku. — Brak umocowania rady nadzorczej w czasie, gdy miało dojść do przestępstwa — tłumaczy Jan Bednarek z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Szczegółowo kwestia ta opisana jest w uzasadnieniu umorzenia tego wątku, do którego dotarł „PB”. Wynika z niego, że uchwała z połowy 2004 r. o powołaniu członków rady nadzorczej, którym prokuratura przedstawiła zarzuty, nie zawierała zapisu o długości kadencji. Kwestii tej nie precyzowała też umowa Janturu, która we wszystkich nieuregulowanych kwestiach odsyłała do kodeksu spółek handlowych. Przepisy te wskazują, że w takiej sytuacji — jak ta w Janturze — członków rady nadzorczej powołuje się na rok, a ich kadencja wygasa z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji członka rady. W efekcie ich mandat wygasł 30 czerwca 2006 r. Tymczasem do przestępstwa miało dojść w okresie 2008-10, gdy cała czwórka nie była już umocowanado podejmowania jakichkolwiek działań.

— Decyzji prokuratury nie komentuję. Dla mnie liczy się to, że prokurator odstąpił od badania sprawy, nie dopatrując się złamania prawa. Inną sprawą jest kwestia odpowiedzialności zarządu. Mam nadzieję, że organy ścigania wyjaśnią sprawę do końca. Proszę jednak nie łączyć tej sprawy z naszą partią. Dwaj jego bracia nie są i nie byli nigdy członkami PSL — podkreśla Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL z Kujawsko-Pomorskiego. Janusz Ch. nie odpowiedział na prośby „PB” o kontakt.

Wszystko na przemiał

Zarejestrowana w Nieszawie spółka Jantur powstała w grudniu 1996 r. Prowadziła działalność związaną z przemiałem zbóż. Posiadała młyn zbożowy w Wagańcu, magazyny zbożowe oraz gorzelnie w Nieszawie. Współpraca z rolnikami układała się dobrze do 2006 r. Od 2007 r. Jantur zaczął skupować zboże, odraczając jednak terminy płatności nawet do 120 dni. Na koniec 2009 r. zobowiązania Janturu przekroczyły ponaddwukrotnie wartość majątku spółki. W 2010 r. sąd ogłosił jej upadłość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Afera Janturu trafiła do sądu