Afrykański gigant miesza w polskich meblach

Anna Pronińska
opublikowano: 2011-10-13 00:00

Kolejny trudny rok dla dystrybutorów sprzyja przejęciom. W nowe ręce trafiła Abra

Nawet o kilka procent może w tym roku spaść wartość krajowego rynku mebli — uważają eksperci branży meblarskiej. Oznacza to, że drugi rok z rzędu rynek się skurczy.

— To ciężki rok, zwłaszcza dla dystrybutorów mebli. W trudnej sytuacji są salony, bo koszty ich utrzymania rosną, a sprzedaż spada — mówi Tomasz Wiktorski z firmy B+R Studio, analizującej rynek meblowy.

Przypomina, że w 2010 r. wartość krajowego rynku mebli wyniosła 5,8 mld zł (spadek o 10 proc. wobec 2009 r.), a cała produkcja mebli na rynku krajowym była warta ponad 23 mld zł.

— Większość trafia na eksport. W Polsce wydajemy na meble o połowę mniej niż Czesi. Branża powiązana jest z budownictwem mieszkaniowym, a z danych Głównego Urzędu Statystycznego za osiem miesięcy 2011 r. wynika, że oddano zaledwie 75 tys. mieszkań, o 12 proc. mniej niż w tym okresie rok temu — mówi Tomasz Wiktorski.

Nie ma kogo

Sytuacja w branży może sprzyjać konsolidacji firm. — Sęk w tym, że nie ma za dużo graczy do przejęcia, bo nasz rynek jest specyficzny w porównaniu z niemieckim czy francuskim. Mamy około 3 tys. indywidualnych salonów meblowych, z czego

1 tys. to salony własne producentów, np. Bodzio Meble, Meble Vox czy Kler. Większość to salony małych firm działających regionalnie. Ich zakup raczej nie jest opłacalny — mówi Tomasz Wiktorski.

Jego zdaniem, wyjątkowym przypadkiem jest Abra posiadająca sieć 74 salonów meblowych. — Ich plusem była standaryzacja — identyczne salony z jednym systemem księgowym, jedną marką. To ułatwia optymalizację kosztów — mówi analityk z B+R Studio.

Abra przez 10 lat była w rękach JD Group Europe, należącej do koncernu JD Group International z Republiki Południowej Afryki (RPA). Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgodził się na przejęcie JD Group Europe przez firmę Steinhoff Global Investments. Nowy właściciel jest częścią grupy notowanej na giełdzie w Johannesburgu, która zatrudnia 55 tys. osób na świecie.

Zajmuje się głównie produkcją i sprzedażą mebli oraz wyposażenia wnętrz, m.in. na rynki europejskie i RPA. W Europie jest drugim dostawcą mebli dla gospodarstw domowych. W Polsce Steinhoff ma m.in. siedem fabryk produkujących meble tapicerowane.

— Wejście do grupy Steinhoff International, obecnie drugiej na europejskim rynku wyposażenia wnętrz, to ogromna szansa rozwoju. Zyskaliśmy możliwość współpracy z podmiotami wchodzącymi w skład koncernu i wykorzystania efektu skali — mówi Piotr Krzanowski, prezes Abry. Abra ma ściśle współpracować z sieciami detalicznymi należącymi do grupy Steinhoff. Firmy właśnie przygotowują koncepcję współpracy. Gdy 10 lat temu spółka znalazła się w grupie JD, miała 20 sklepów, głównie na terenie Polski południowej. Teraz zarządza 74 sklepami własnymi, ma sześć magazynów i rozwija sieć franczyzową.

Więksi mają lepiej

Zdaniem Tomasza Wiktorskiego, w Polsce jest kilkanaście firm posiadających duże sieci sprzedaży, które warte byłyby zainteresowania. Wśród nich Agata Meble, jeden z największych w kraju importerów mebli i dodatków wyposażenia wnętrz.

Spółka ma 15 wielkopowierzchniowych salonów meblarskich. W 2012 r. zamierza otworzyć kolejne w Gdańsku i Krakowie. — Ten rok był dla nas porównywalny z 2010 r. Na koniec powinniśmy zanotować 3-4-procentowy wzrost sprzedaży wobec 2010 r., nie uwzględniając nowych sklepów. Z rynku słyszymy, że u niektórych konkurentów spadki sprzedaży sięgają nawet 30 proc. — mówi Sylwester Ćwik, wiceprezes Agata Meble.

Przyznaje, że lepiej w czasie spowolnienia gospodarczego radzą sobie większe firmy dystrybucyjne. Dla Abry trudny był miniony rok. Na czysto zarobiła prawie 6 mln zł przy 257,5 mln zł przychodów (wobec odpowiednio: 17,8 mln zł i 286,51 mln zł w 2009 r.). — Wśród konsumentów panuje duża niepewność i skłonność do odkładania zakupów nieruchomości i artykułów wyposażenia wnętrz. Jestem jednak optymistą i mimo wszystko liczę, że wkrótce sprzedaż wzrośnie — uważa prezes Abry. I nie wyklucza akwizycji.

— Obserwujemy rynek pod kątem przejęcia podmiotu z branży, jednak ze względu na nasz model działania — Abra nie produkuje mebli, lecz jest ich dystrybutorem — nie widzimy obecnie firmy, która odpowiadałaby naszym potrzebom i modelowi biznesowemu — mówi Piotr Krzanowski. Jego zdaniem, polski rynek meblarski dopiero czeka intensywna konsolidacja.

OKIEM KONKURENTA

Jesteśmy atrakcyjni

prezes Mebelplastu

MAREK KOŁAKOWSKI

Gorsza koniunktura na rynku to zawsze większe możliwości fuzji i przejęć, również w sektorze meblowym. Na pewno przejęcia europejskich firm meblowych przez polskich producentów są dużą szansą na pozyskanie nowych kanałów dystrybucji, a co za tym idzie zwiększenie udziału w rynku. Mebelplast dokonał takiej transakcji w lutym, kupując 100 proc. udziałów w niemieckiej fabryce Weco Polstermöbelmanufaktur Leimbach. Pozwoliło nam to na wzmocnienie pozycji na rynku niemieckim. Z kolei polskie firmy meblowe mają duże doświadczenie, znaczne zdolności produkcyjne, relatywnie niskie koszty wytwarzania – to wszystko jest atrakcyjne dla zagranicznych podmiotów.

5,6

mld EUR Taką wartość miał eksport mebli z Polski w 2010 r. Nasz kraj jest czwartym światowym eksporterem mebli (po Chinach, Włoszech i Niemczech).

23,6

mld zł Taka, według Głównego Urzędu Statystycznego, była wartość produkcji mebli w Polsce w 2010 r.

2,43

mld zł Tyle wyniosła wartość produkcji mebli w sierpniu tego roku (o 16 proc. więcej niż w tym samym okresie w 2010 r.).

306

Tyle salonów meblarskich w Polsce ma firma Bodzio, co czyni ją graczem numer jeden na krajowym rynku.