Agroton: Astarta i Kernel przetarły nam szlak

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-10-28 00:00

Agroton, rolniczy holding z Ukrainy, nie miał problemu ze sprzedażą 5,67 mln walorów za 153 mln zł brutto.

Agroton, rolniczy holding z Ukrainy, nie miał problemu ze sprzedażą 5,67 mln walorów za 153 mln zł brutto.

Wczoraj zakończyły się zapisy na akcje Agrotonu. Holding ze wschodniej Ukrainy, który jest potentatem w produkcji ziaren słonecznika i pszenicy, sprzedał instytucjom finansowym 90 proc. oferowanych akcji po cenie emisyjnej 27 zł. Pozostałe objęli drobni gracze. Pieniądze od polskich inwestorów pozwolą spółce m.in. na zwiększenie pojemności elewatorów zbożowych (wyższe marże) i powiększanie areału zarządzanych gruntów. Spółka korzysta z hossy na rynku rolnym. Wskaźnik C/Z dla spodziewanych przez zarząd Agrotonu wyników w nadchodzącym roku wynosi 4,6-5,6.

Agroton nie jest giełdowym nowicjuszem. W listopadzie ubiegłego roku spółka sprzedała w Niemczech nowe akcje za 42 mln USD (25 proc. ówczesnego kapitału; cena emisyjna około 28 zł).

"PB": Dlaczego zdecydowaliście się państwo na IPO w Polsce, skoro macie już przetarte szlaki zdobywania kapitału w Niemczech?

Jurij Żurawlew, dyrektor generalny Agrotonu: Oceniamy polski rynek kapitałowy jako bardzo dynamiczny i płynny. Bardzo ważne było też dla nas, że polscy inwestorzy mieli już okazję zapoznać się z innymi ukraińskimi spółkami z branży rolniczej i przyjrzeć się naszemu rynkowi. Notowania tych spółek wykazują się też w Polsce sporą płynnością. Jednocześnie liczba firm zagranicznych notowanych w Polsce jest dość duża.

Jaka jest przyczyna relatywnie słabych notowań Agrotonu we Frankfurcie?

Rynki alternatywne — a na takim Agroton jest notowany we Frankfurcie — z zasady charakteryzują się niską płynnością [Agroton trafił na Open Market, czyli odpowiednik polskiego NewConnect — red.].

Czy w Polsce spotkaliście się z dużym zainteresowaniem instytucji finansowych?

Zainteresowanie zostało wyrażone w procesie budowania księgi popytu. Było ono dla nas bardzo satysfakcjonujące i znalazło swój wyraz w cenie emisyjnej ustalonej na 27 zł [cena maksymalna z prospektu wynosiła 30 zł — red.].

Czynniki ryzyka związane z inwestycją w Agroton to m.in.: możliwe problemy z użytkowaniem ziemi, decyzje administracyjne, mocne wahania cen płodów rolnych i nietrafione decyzje. Polacy muszą się też liczyć z wahaniami cen ukraińskiej hrywny i podażą akcji po zakończeniu okresu lock-up.

Oceniamy nasz model biznesowy jako bezpieczny i w bardzo dużym stopniu odporny na wymienione przez pana rodzaje ryzyka.

Czy notowania Agrotonu podczas obecnego boomu na rynku surowców rolnych mogą powtórzyć drogę zwyżki kursu Astarty i Kernela, dwóch wcześniejszych debiutantów z Ukrainy?

Cena akcji zależy od wielu czynników. Oprócz działalności i wyników spółki należy do nich również sytuacja rynkowa. Dołożymy starań, by nie zawieść zaufania inwestorów, którzy zdecydowali się kupić akcje Agrotonu. Wierzymy, że dzięki konsekwentnej realizacji naszej strategii będą oni mogli być beneficjentami wzrostu grupy.

To już druga emisja w ciągu dwóch lat. Czy będą kolejne? Czy Agroton wejdzie na następne parkiety giełdowe?

Nie mamy planów wchodzenia na kolejne giełdy. Nasze potrzeby kapitałowe związane z realizacją strategii rozwoju zostaną natomiast zaspokojone dzięki pieniądzom uzyskanym z obecnej emisji. Nie mamy więc planów kolejnej oferty w najbliższym czasie.

Rozmawiał Adrian Boczkowski