Akcjonariusze pomogą Energomontażowi Płd.

Emil Górecki
opublikowano: 2012-07-13 00:00

Najlepszym scenariuszem dla spółki byłby zewnętrzny inwestor branżowy — uważa Stanisław Gasinowicz

Choć giełdowi inwestorzy wolą trzymać się od budowlanki z daleka, to Energomontaż Południe nie będzie miał prawdopodobnie problemu z uplasowaniem emisji. Pomysłodawca podniesienia kapitału — Maciej Zientara, wiceprezes funduszu Supernova IDM Fund, deklaruje że jest gotów zainwestować 10 mln EUR w emisję, której wartość szacuje na 50-70 mln zł. Zainteresowanie już zapowiedziało Rafako, które kontroluje 65 proc. akcji, choć na razie omawiane są jeszcze szczegóły. Na walnym 18 lipca akcjonariusze zdecydują, w jakich proporcjach wezmą udział w podwyższeniu kapitału. Plan dużej emisji ogłoszony przez Macieja Zientarę wywołał falę spekulacji. Rynek zastanawia się, skąd weźmie deklarowane 10 mln EUR i czy przypadkiem nie jest tylko forpocztą dla inwestora. Na rynku pojawiła się informacja, że jest nim rodzina Gasinowiczów, która do niedawna była właścicielem największego pakietu akcji

None
None

Nadzieja PBG

Energomontaż Południe działa od ponad 60 lat i specjalizuje się w budowie i modernizacji instalacji energetycznych i przemysłowych. W zeszłym roku miał 7,35 mln zł straty netto i 5,8 mln zł straty operacyjnej przy 337,16 mln zł przychodów. Wartość portfela na początku roku wynosiła 281 mln zł, z czego do realizacji w 2012 r. ponad 261 mln zł. Spółka została przejęta przez PBG i włączona do grupy Rafako w ramach przygotowania PBG do realizacji wielkich kontraktów energetycznych.

Energomontażu. Sprzedała go w ubiegłorocznym wezwaniu po 4,1 zł.

— Jestem przekonany, że za inicjatywą naszego akcjonariusza stoją inni inwestorzy, jednak nie wiem, czy są wśród nich państwo Gasinowiczowie — uważa Radosław Kamiński, wiceprezes Energomontażu Południe.

Skryty inwestor

Stanisław Gasinowicz, jak sam deklaruje, jest aktywnym inwestorem na warszawskiej GPW od początku jej istnienia. Biznesmen woli pozostawać w cieniu. W 1999 r. ujawnił się w akcjonariacie spółki telekomunikacyjnej Szeptel. Jeszcze do zeszłego roku z żoną Renatą kontrolował Energomontaż Południe. Akcje odsprzedali w wezwaniu ogłoszonym przez PBG, choć wcześniej sugerowali, że nie satysfakcjonuje ich zaproponowana cena. Wcześniej kontrolowali łódzką Wólczankę, a w 2004 r. promowali połączenie jej z giełdową Vistulą. Projekt ziścił się dwa lata później, choć już bez ich udziału.

— Takie doniesienia mnie nie zaskakują, bez względu na to, czy są prawdziwe czy nie. Państwo Gasinowiczowie należą do wąskiej grupy, która najlepiej zna spółkę i jej wartość. Dla mnie nie byłby to problem — mówi Wiesław Różacki, prezes Rafako. Teraz rodzina Gasinowiczów mogłaby wrócić do spółki, płacącznacznie mniej (na wczorajszym zamknięciu za akcje płacono 0,73 zł). Ale Stanisław Gasinowicz, którego żona ma 3,36 proc. akcji, zaprzecza.

— Jeśli będzie to emisja w prawem poboru, to obejmiemy przypadający nam pakiet. Pieniądze ze sprzedaży akcji już zainwestowaliśmy. Uważam, że najlepsze dla Energomontażu byłoby odcięcie od Rafako i przejęcie przez zewnętrznego inwestora branżowego — mówi Stanisław Gasinowicz. Ale zainteresowanie inwestorów Energomontażem go nie dziwi.

— Myślę, że każdy, kto dostanie taką możliwość, obejmie akcje. Energomontaż to spółka z dużymi perspektywami i doświadczeniem, podobnych jest na rynku bardzo mało. Jednak to Rafako zdecyduje o formule podwyższenia kapitału — mówi Stanisław Gasinowicz. Maciej Zientara chce także zaangażować w podniesienia kapitału zarząd Energomontażu.

— Taka propozycja padła i jest przez nas poważnie traktowana. Podniesienie kapitału jest potrzebne, bo połowa kredytów została nam wypowiedziana i nie możemy liczyć na kapitał z jakiejkolwiek instytucji finansowej — mówi Radosław Kamiński.

Sam Maciej Zientara przekonuje, że zainwestuje swoje pieniądze.

— Jeżeli do podniesienia kapitału w ogóle dojdzie. Do tego potrzeba kilku czynników, m.in. poparcia banków finansujących Energomontaż — mówi Maciej Zientara.

OKIEM EKSPERTA

Cenne aktywa

KRZYSZTOF PADO

BDM

Trudno zgadywać, w jakim stopniu Rafako zdecyduje się wziąć udział w podwyższeniu kapitału Energomontażu. Spółka została sprzedana w grupie głównie dlatego, że PBG potrzebowało pieniędzy. Dziś byłoby błędem, gdyby dopuściło do utraty kontroli, tym bardziej że Energomontaż jest właścicielem nieruchomości, których wartość księgowa dwukrotnie przewyższa kapitalizację giełdową całej spółki. Trudno też zgadywać, jakie są obecne możliwości finansowe Rafako.