Al-Pras: solidnych fundamentów brak

Ostatnie przeceny silnie uderzyły w producenta systemów profili aluminiowych. Kurs akcji Al-Prasu od początku spadków (12 maja) stracił 20 proc., podczas gdy cały rynek obsunął się o 10 proc. Najwyraźniej w spółkę inwestowało dużo kapitału spekulacyjnego, który wycofał się w czasie bessy.

Al-Pras: solidnych fundamentów brak

Anna Borys
opublikowano: 29-05-2006, 00:00

Ostatnie przeceny silnie uderzyły w producenta systemów profili aluminiowych. Kurs akcji Al-Prasu od początku spadków (12 maja) stracił 20 proc., podczas gdy cały rynek obsunął się o 10 proc. Najwyraźniej w spółkę inwestowało dużo kapitału spekulacyjnego, który wycofał się w czasie bessy.

Wyniki Al-Prasu z pierwszego kwartału wyglądają na pierwszy rzut oka dobrze (zysk netto 4 mln zł). Jeśli jednak im się dokładniej przyjrzeć, to widać, że na podstawowej działalności firma zarobiła zaledwie 111 tys. zł. Resztę zysku przyniósł obrót akcjami spółki zależnej Paged. Niewykluczone, że rozczarowujące zyski operacyjne w pierwszych trzech miesiącach roku można usprawiedliwić sezonowością w branży. Marża operacyjna w pierwszym kwartale 2005 r. wyniosła niecałe 2 proc., podczas gdy w drugim wzrosła już do 11 proc.

Władze spółki nie mają wątpliwości: po publikacji wyników pierwszego kwartału Piotr Knapiński, prezes Al-Prasu, podtrzymał prognozy na ten rok, czyli 72 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, 11 mln zł skonsolidowanego zysku netto (w tym 5,9 mln zł z segmentu systemów aluminiowych).

W grupie przydałaby się firma, która tłoczy profile aluminiowe. Brak takiej spółki obniża przyszłą wartość dodaną i marże na sprzedaży, bo produkt końcowy jest mniej zaawansowany technologicznie. Prezes nie wyklucza, że Al-Pras zdecyduje się na przejęcie, aby tę lukę wypełnić. Piotr Knapiński nie ujawnia jednak, kogo ma na celowniku. Na rynku nie ma wielkiego wyboru. Gracze zainteresowani spółką spekulują, że może to być Final. Jak na ironię, jeszcze niedawno był częścią grupy, ale został sprzedany, bo Al-Pras miał poważne problemy finansowe. A nowy właściciel nie wykazuje ochoty do rozstania się z firmą.

Al-Pras — numer dwa na rynku wyrobów aluminiowych, po Kętach — ma sprzyjające warunki rozwoju. Wszystko za sprawą hossy w budownictwie, tworzącej popyt na jego wyroby. Motorem wzrostu są tanie kredyty i bardzo korzystna koniunktura gospodarcza. Dla spółki oznacza to dużą możliwość zwiększenia wolumenu produkcji. Jeszcze lepsze perspektywy daje Ukraina, gdzie znajduje się fabryka grupy Al-Pras. Dynamikę tego rynku spółka szacuje na 10 proc. rocznie.

Zagrożeniem są rosnące ceny aluminium. W ostatnim czasie rynki surowców szaleją. Jedni korzystają, inni muszą zaciskać pasa. Al-Pras, którego wynik zależy od poziomu cen tego metalu, może starać się przerzucić rosnące koszty produkcji na odbiorcę. Nie jest to łatwy zabieg, szczególnie przy dużej konkurencji na rynku, ale pozwala utrzymać marże na zadowalającym poziomie.

Choć do tej pory spółka nie dzieliła się zyskami ze swoimi właścicielami, zarząd nie wyklucza, że za rok to się zmieni. Inwestorów powinna ucieszyć zapowiedź prezesa o możliwości wypłaty dywidendy za 2006 r., równej 25 proc. zysku netto.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane