Debiut na parkiecie lub wejście inwestora. A może jedno i drugie. Zapadają kluczowe decyzje.
Przed Alpolem, producentem chemii budowlanej z województwa świętokrzyskiego, gorący okres.
— W ciągu trzech miesięcy zapadną decyzje, która z opcji będzie dla firmy najkorzystniejsza — mówi Władysław Gumułka, prezes Alpolu.
Jedną z dróg jest wejście na giełdę, ale to mogłoby się urzeczywistnić najwcześniej za dwa lata. Drugi kierunek rozwoju firmy, zakładający wejście inwestora, jest bardziej prawdopodobny.
— Korzyści byłyby zarówno w przypadku wejścia branżowego, jak i finansowego partnera. Na rynku chemii budowlanej wrze i wszyscy rozmawiają ze wszystkimi. My również — podkreśla prezes.
Spółka chce rozwijać się także poprzez akwizycje.
— Nie jest to łatwe zadanie ze względu na polską mentalność. Właściciele firm nie są skorzy do fuzji, ale rozmawiamy. Gdyby decyzja w sprawie giełdy była pozytywna, to intensywniej będziemy szukać firm, by dla przyszłych inwestorów być atrakcyjniejszą spółką — tłumaczy prezes.
W 2007 r. przychody Alpol Gips, głównej spółki z grupy, wyniosły 65 mln zł (wzrost o 20 proc. wobec 2006 r.), w tym roku mają przekroczyć 80 mln zł. Prezes zapowiada również znaczący wzrost EBITDA, ale nie chciał podać konkretów.
— Dzięki oddaniu kolejnej linii wyrobów gipsowych i uruchomieniu zakładu prażenia gipsu nastąpił spory wzrost mocy. W 2-3 lata możemy więc znacząco zwiększyć udział w rynku — dodaje prezes.
Dziś szacuje go na kilka procent.