Alternatywa ustawy SAFE: weto albo trybunał

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-03-05 18:52

Rzucony w środę przez prezydenta RP i prezesa NBP w przestrzeń publiczną pomysł „SAFE zero procent” jest tak tajemniczy, że konkretów nie znają nawet… sami sygnatariusze.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Co prawda w czwartek szef banku centralnego starał się uspokoić rynki deklaracją, że wszystkie ewentualne działania nie uszczupliłyby jego rezerw walutowych, ale nadal nie podał jakiegokolwiek szczegółu. Wskazywanie jako źródła sfinansowania pomysłu… zysku NBP to absurd w zestawieniu z oficjalną informacją samego banku o jego stratach w ostatnich latach, które zsumowane mogą sięgać 100 mld zł. Tak naprawdę szczegóły „SAFE zero procent” i tak nie mają znaczenia, albowiem nie jest to przecież żaden realny projekt finansowy, lecz czysto polityczny. Nieprzypadkowo nagłośniony został w 21-dniowym okresie przysługującym prezydentowi na namysł podpisowy w sprawie ustawy o SAFE, który kończy się 20 marca.

Karol Nawrocki przejął od Andrzeja Dudy ścisłe pobratymstwo ideowopolityczne z Adamem Glapińskim. Tworzą duet realnie decyzyjny, co jest konstytucyjnym wyjątkiem. Prezydent RP w bardzo wielu procedurach składa (lub odmawia złożenia) finalny podpis, ale po wcześniejszej kontrasygnacie prezesa Rady Ministrów. Rekrutację na stanowisko szefa banku centralnego prowadzi natomiast całkowicie samodzielnie i wpisuje swojego kandydata do wniosku do Sejmu, który powołuje prezesa NBP. Konstytucja RP w tej kwestii odwróciła procedurę, głowa państwa jest tylko/aż rekruterem, zaś decyzyjną kropkę nad i stawia parlament, czyli ekipa posiadająca w danym momencie większość. Adam Glapiński zakończy kadencję w czerwcu 2028 r., czyli już po wybraniu w październiku 2027 r. nowego składu Sejmu i Senatu. Głównym celem zintegrowanych działań prezydenta i prezesa NBP jest wygranie wyborów do parlamentu, a konkretnie do Sejmu, przez opcję prawicowo-narodową. Pozwoli to na usmażenie od razy dwóch strategicznych pieczeni – odsunięcie obecnego centrolewicowego konsorcjum 15 października od rządów w kadencji 2027-2031, a także bezproblemowe wybranie na kadencję 2028-2034 kolejnego prezesa NBP. Podtrzyma on doktrynę Adama Glapińskiego, która w skrócie sprowadza się do hasła – precz z walutą euro.

Po ogłoszeniu prezydencko-prezesowskiego pomysłu odezwało się wiele głosów troski o losy ustawy SAFE. Przeważa opinia, że może to być zapowiedź weta. Osobiście dziwi mnie ta nieśmiałość tezy, w której przebija naiwna nadzieja strony rządowej na prezydencką łaskawość. Już 2 marca, czyli bezpośrednio po ukończeniu ustawy w Sejmie, opublikowałem prognozę jej losów i nieustająco ją powtarzam. Otóż Karol Nawrocki oczywiście odmówi podpisu SAFE, ale nie będzie to czyste weto, lecz prewencyjne odesłanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, czyli sparaliżowanego organu Bogdana Święczkowskiego. Tam SAFE przepadnie na bardzo długo lub na zawsze, zatem efekt prawny będzie identyczny jak weta. Takim pseudoneutralnym umyciem rąk zwierzchnik sił zbrojnych będzie chciał zachować twarz wobec wojska. Gdyby wprost zawetował, czyli zwrócił ustawę do Sejmu – gdzie zebranie trzech piątych głosów za ponownym uchwaleniem jest wykluczone – to mógłby się na przykład doczekać przy najbliższej bytności przed frontem jakiejś kompanii honorowej po swoim okrzyku „Czołem żołnierze!” symetrycznego odkrzyku „Dawaj pieniądze!”.

Prezydencko-prezesowskie „SAFE zero procent” ma pewne odniesienie do reguł logiki matematycznej. Najbardziej korzystna dla Polski byłaby alternatywa łączna, czyli połączenie dwóch wariantów spójnikiem – lub. Wtedy pieniądze dla armii z unijnego programu pożyczkowego mogłyby zostać zsumowane z tymi hipotetycznie wyczarowanymi przez NBP, chociaż to drugie źródło naprawdę jest mirażem. Spór polityczny wymusza jednak alternatywę rozłączną, której fundamentem jest ostry spójnik – albo. Strona prezydencko-prezesowska kategorycznie wyklucza udział Polski w uwspólnotowionej pożyczce unijnej, dla strony rządowej to osiągnięcie niemal kultowe. Zapisana w tytule realna alternatywa podpisowa jest również wykluczająca, z powodów proceduralnych. Osobiście nieustająco obstawiam skierowanie SAFE nie zwrotnie do Sejmu, lecz do upadłego Trybunału Konstytucyjnego.