Fuerta Tiuna, duża baza wojskowa w stolicy Wenezueli Caracas, i lotnisko wojskowe La Carlota - to część obiektów, w których w sobotę rano polskiego czasu doszło do eksplozji. Ponadto według Reutersa południowa część miasta, w pobliżu bazy wojskowej, została pozbawiona prądu.
Associated Press poinformowała, że słychać było co najmniej siedem wybuchów oraz przelatujące nisko samoloty. USA początkowo nie przyznawały się do przeprowadzenia ataku, ale po godzinie 11 polskiego czasu prezydent Donald Trump oficjalnie ogłosił, że został on przeprowadzony - i w jego efekcie schwytano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żonę i wywieziono ich z kraju. Konferencja prasowa prezydenta USA w tej sprawie rozpoczęła się po 17:40 polskiego czasu.
- W nocy amerykańskie siły przeprowadziły na mój rozkaz specjalną operację wojskową. Przytłaczająca amerykańska siła została użyta z powietrza, lądu i morza. Żadne inne państwo nie ma takich możliwości. Żaden amerykański żołnierz nie został zabity, żadna maszyna nie została stracona. Mamy najlepszy sprzęt na świecie - powiedział Donald Trump.
Ameryka będzie rządzić, ale nie mówi, jak
Amerykański prezydent zapowiedział, że USA będą "rządziły" Wenezuelą do czasu, gdy nastąpi pokojowe przekazanie władzy wenezuelskim politykom. Po porannym ataku wojska amerykańskie wycofały się z terytorium Wenezueli i jej nie okupują. Donald Trump podkreślał jednak podczas konferencji prasowej, w słowach skierowanych do przedstawicieli wenezuelskich władz, że "to, co stało się z Maduro, może stać się również z nimi".
- Będziemy rządzić Wenezuelą aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację, do chwili, gdy będą mogli nią rządzić ludzie dbający o interes Wenezuelczyków. Byliśmy i jesteśmy przygotowani do przeprowadzenia drugiej fali ataku, znacznie większej niż pierwsza - choć prawdopodobnie nie będzie ona potrzebna, bo pierwsza była tak skuteczna - powiedział Donald Trump.
Na powtarzające się pytania dziennikarzy o to, kto konkretnie i w jaki sposób będzie rządził Wenezuelą, prezydent USA odpowiadał niekonkretnie, wskazując grupę ludzi stojących za nim (m.in. sekretarza stanu i sekretarza obrony USA). Chętnie natomiast mówił o wykorzystaniu wenezuelskich zasobów ropy i podkreślił, że amerykańskie firmy zaangażują się mocno w wenezuelski przemysł naftowy, a ropa "będzie płynąć tak, jak powinna".
- Przemysł naftowy w Wenezueli od dawna jest porażką - całkowitą porażką. Wydobycie ropy było tam niemal zerowe w porównaniu z tym, ile mogliby wydobywać. Nasze ogromne amerykańskie koncerny naftowe - największe na świecie - wejdą tam, zainwestują miliardy dolarów, naprawią poważnie zniszczoną infrastrukturę naftową i zaczną przynosić krajowi zyski - powiedział Donald Trump.
Amerykański prezydent w czasie konferencji zaatakował również Gustava Petro, prezydenta Kolumbii, za powiązania z produkcją i przemytem kokainy. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy o możliwe interwencje w innych miejscach, konkretnie na Kubie, Marco Rubio, sekretarz stanu USA, nazwał Kubę upadły państwem rządzonym przez niekompetentnych ludzi.
- Gdybym żył w Hawanie i był członkiem władz, to bym się obawiał - powiedział Marco Rubio, sekretarz stanu USA.
Pam Bondi, amerykańska prokurator generalna, poinformowała, że Nicolas Maduro został oskarżony m.in. o narkoterroryzm i udział w przemycie kokainy.
"The United States of America has successfully carried out a large scale strike against Venezuela and its leader, President Nicolas Maduro, who has been, along with his wife, captured and flown out of the Country. This operation was done in conjunction with U.S. Law Enforcement.… pic.twitter.com/sFa5OC4ZrZ
— The White House (@WhiteHouse) January 3, 2026
Stan wyjątkowy
Od dojścia Donalda Trumpa do władzy narasta konflikt między USA i Wenezuelą. Waszyngton oskarża Nicolasa Maduro o powiązania z handlem narkotykowym i podważa legalność jego władzy. Już od sierpnia amerykańskie siły zbrojne zwiększały obecność w rejonie Karaibów i przeprowadzały ataki na małe łodzie służące według przedstawicieli USA do przemytu narkotyków.
Po pierwszych eksplozjach w Caracas Biały Dom odmówił komentarzy. Telewizja CBS podała jednak, że Donald Trump wydał rozkaz w sprawie ataku na wenezuelskie obiekty wojskowe. Po godzinie 8 rano czasu polskiego w Wenezueli ogłoszono stan wyjątkowy, a tamtejsze władze w oficjalnym komunikacie potępiły "amerykańską agresję". Poza Caracas do ataków miało dojść również w leżących w pobliżu stolicy stanach Miranda, La Guiara i Aragua.
Rząd w Caracas podał w oświadczeniu, że w jego ocenie celem USA są wenezuelskie złoża ropy naftowej i minerałów. „Ludzie na ulice!” – wezwano. „Rząd Boliwariański wzywa wszystkie siły społeczne i polityczne w kraju do uruchomienia planów mobilizacyjnych i odrzucenia tego imperialistycznego ataku” - dodano.
Przez kilka godzin od ataku żaden wysoki przedstawiciel władz wenezuelskich nie pojawił się publicznie. Rządowe oświadczenie było odczytywane przez dziennikarzy w państwowych kanałach telewizyjnych i radiowych. W końcu wyemitowano oświadczenie ministra obrony.
- Wenezuela będzie stawiać opór obecności zagranicznych wojsk – zapowiedział wenezuelski minister obrony Vladimir Padrino w nagraniu wideo opublikowanym w sobotę rano po atakach USA na Caracas.
- Znajdziemy siłę, aby stawić opór – powiedział minister w nagraniu publikowanym przez telewizję TeleSUR. Wezwał jednocześnie do zachowania spokoju, ponieważ „panika gra na korzyść wroga”.
Po południu Reuters poinformował, że wenezuelska wiceprezydentka Delcy Rodriguez, która powinna tymczasowo przejąć władzę po Nicolasie Maduro, przebywa w Rosji. Rosja zaprzeczyła jednak tym informacjom. Delcy Rodriguez w wenezuelskiej administracji odpowiada za sprawy gospodarcze, w tym kluczowy dla państwa sektor naftowy. Donald Trump publicznie - w telewizji Fox News - zapowiedział, że na terytorium Wenezueli może dojść do kolejnych ataków amerykańskich, jeśli politycy lojalni wobec schwytanego przez USA prezydenta pozostaną u władzy. Podczas konferencji prasowej Donald Trump sugerował, że Delcy Rodriguez jest skłonna do współpracy z USA.
- Właśnie została zaprzysiężona, ale, jak wiecie, została wybrana przez Maduro. Marco [Rubio - red.] pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką. Odbyła długą rozmowę z Marco i powiedziała: „zrobimy cokolwiek zechcecie” - powiedział Donald Trump.
Infrastruktura naftowa nienaruszona
Reuters na podstawie anonimowych źródeł donosi, że celem ataków amerykańskich nie była infrastruktura naftowa.
"Produkcja i rafinacja ropy w zakładach państwowej spółki PDVSA przebiegała w sobotę normalnie, a najważniejsze zakłady firmy wstępnie nie ucierpiały w żaden sposób w czasie amerykańskich ataków" - informuje Reuters na podstawie wypowiedzi źródeł znających sytuację PDVSA.
Uszkodzony został natomiast port La Guaira w pobliżu Caracas, jeden z największych w kraju. Nie jest on jednak wykorzystywany do eksportu ropy.
W sobotę po południu w wywiadzie dla telewizji Fox News Donald Trump zapowiedział, że USA będą "bardzo mocno zaangażowane" w wenezuelski przemysł naftowy.
- Mamy najlepsze firmy naftowe na świecie - największe, najlepsze - i będziemy bardzo mocno zaangażowani - powiedział Donald Trump.
Nabrzmiewający konflikt
Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro powiedział w nagranym z wyprzedzeniem wywiadzie wyemitowanym w czwartek, że Stany Zjednoczone chcą wymusić zmianę rządu w Wenezueli i uzyskać dostęp do jej ogromnych rezerw ropy naftowej poprzez trwającą wiele miesięcy kampanię nacisków, która rozpoczęła się od masowej operacji wojskowej na Morzu Karaibskim w sierpniu.
Wcześniej w tym tygodniu CNN poinformowała, że Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) stała za atakiem na wenezuelski port pod koniec grudnia. O ataku po raz pierwszy powiedział w wywiadzie dla nowojorskiego radia WABC prezydent Donald Trump i potwierdził to ponownie w poniedziałek, nie podając jednak szczegółów.
Amerykanie od tygodni wzmacniają presję na wenezuelskie władze i prowadzą ataki na łodzie podejrzane o transportowanie narkotyków do USA. Prezydent powiedział w niedawnym wywiadzie dla portalu Politico, że dni przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro „są policzone”. Jednocześnie odmówił wykluczenia lądowej inwazji na Wenezuelę i zasugerował, że może użyć siły wobec Meksyku i Kolumbii.
