Sygnał do dalszej wyprzedaży akcji po piątkowej przecenie przyszedł z Białego
Domu. Odmowa dalszego zasilania pieniędzmi podatników największych spółek
motoryzacyjnych i sugestie bankructwa General Motors lub Chryslera nie mogły
poprawić nastrojów inwestorów i nie poprawiły. Pierwszą ofiarą utwardzenia
stanowiska administracji był prezes GM, Rick Wagoner, który stracił posadę.
Drugą, akcjonariusze największego amerykańskiego producenta aut. Akcje GM, które
od 6 marca do piątku zdrożały o 250 proc., taniały w poniedziałek nawet o 33
proc. Kurs Forda także spadł, ale nieporównanie mniej niż jego największego
rywala. Mocno taniały także akcje spółek finansowych. Indeks KBW Bank Index
tracił momentami ponad 10 proc. Od 6 marca do piątku jego wartość wzrosła o 56
proc. Wśród najmocniej przecenionych w poniedziałek banków znaleźli się liderzy
branży, Bank of America i JP Morgan. Mocno taniał również Citigroup, którego
kurs wzrósł od 5 marca do piątku o prawie 260 proc. Do wyprzedaży akcji
największych banków przyczynił się sekretarz skarbu Tim Geithner, który dał do
zrozumienia, że mogą one wkrótce potrzebować znów dokapitalizowania.
Amerykańscy inwestorzy realizują zyski
Na amerykańskich rynkach akcji trwa realizacja zysków po serii wzrostów, dzięki którym wartość indeksów poszła w górę o ponad 20 proc. W piątek Dow Jones oddał 148 pkt. W poniedziałek prawie 250 pkt. Zarówno jednak on, jak i S&P500 oraz Nasdaq mają wciąż wyraźnie większą wartość niż 9 marca, kiedy rozpoczęło się odbicie.