ArcelorMittal Poland (AMP) planuje osiągnąć zeroemisyjność produkcji do 2050 r.
— Pierwotnie planowaliśmy ograniczyć emisję CO2 w Europie o 30 proc. do 2030 r. Po ogłoszeniu w Unii Europejskiej programu Fit for 55 postanowiliśmy zwiększyć wskaźnik do 35 proc. Okresem bazowym jest 2018 r. — mówi Sanjay Samaddar, prezes i dyrektor generalny AMP.
Wymaga to przyspieszenia inwestycji w dekarbonizację zarówno w Polsce, jak też w innych krajach.
— W Hiszpanii np. już ogłosiliśmy inwestycję w instalację bezpośredniej redukcji żelaza DRI połączoną z piecami elektrycznymi EAF, którą zrealizujemy przy wsparciu rządu. W Polsce mamy podobne plany. Docelowo oznaczają one odejście od tradycyjnej metody produkcji: procesu wielkopiecowego i działalności koksowniczej — mówi Sanjay Samaddar.
Nie ujawnia wartości inwestycji w Polsce. Z rządem hiszpańskim koncern podpisał list intencyjny dotyczący wsparcia inwestycji o wartości 1 mld EUR.
— Technologie dekarbonizacyjne są kapitałochłonne, dlatego też z rządem w Polsce prowadzimy rozmowy o wsparciu inwestycji. Od ich wyniku zależy to, jaką ostatecznie wybierzemy technologię i jaki będzie koszt realizacji. Powodzenie projektu zależy od spełnienia trzech warunków, czyli rządowego wsparcia, dostępności zielonego wodoru i energii z odnawialnych źródeł w konkurencyjnych cenach oraz regulacji prawnych np. dotyczących CBAM – mówi prezes AMP.
CBAM to projekt opracowany w Unii Europejskiej, dotyczący opłaty granicznej od importu towarów spoza wspólnoty, których producenci nie są objęci systemem handlu uprawnieniami do emisji CO2, czyli EU ETS.
Pierwsze instalacje do produkcji bezwęglowej stali już za 4-5 lat
— Zakładamy, że pierwsze instalacje DRI EAF pojawiać się w Europie w latach 2025-26. W przeciwnym razie nie uda nam się osiągnąć ograniczenia emisji CO2 o 35 proc. w 2030 r. — twierdzi Sanjay Samaddar.
Zakłada, że po wdrożeniu mechanizmów wsparcia piec elektryczny i instalacja bezpośredniej redukcji żelaza mogłyby zacząć działać w Polsce już w 2026 r. To bardzo ambitny plan.
Co się stanie, gdy AMP nie uda się porozumieć z polskim rządem w sprawie wsparcia? Czy wygasi wielki piec oraz koksownie i będzie w krajowych zakładach przetwórczych wykorzystywać materiał wsadowy ze zdekarbonizowanych zakładów w innych państwach?
— Nie mam powodu, by wyobrażać sobie taki scenariusz. Wierzę w polski rząd. Wierzę, że zachowa się odpowiedzialnie i będzie wspierał dekarbonizację przemysłu — mówi prezes AMP.

„Ministerstwo Rozwoju i Technologii jest szczególnie zainteresowane rozwojem niskoemisyjnych technologii w zakresie zrównoważonej produkcji stali — kluczowego surowca w łańcuchach wartości przemysłu w Polsce i Europie. (…) Dysponujemy instrumentami wsparcia z obszarów związanych z badaniami, rozwojem i innowacjami, a także pierwszego przemysłowego wdrożenia oraz wsparcia transformacji niskoemisyjnej” — zapewnia biuro prasowe resortu w odpowiedzi na pytania „PB”.
Dodaje jednak, że w sprawie AMP więcej informacji mogą udzielić także Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Aktywów Państwowych. Ich przedstawiciele nie odpowiedzieli jednak na pytania „PB”.
Prezes AMP ma też nadzieję, że zgodnie z rządowymi zapowiedziami w latach 2027-28 zostaną uruchomione pierwsze bałtyckie farmy wiatrowe. Zaznacza jednak, że koncern prowadzi już rozmowy z potencjalnymi partnerami, którzy zapewniliby firmie dostawę energii do zdekarbonizowanych instalacji.
Drogie prawa do emisji CO2 zachęcają do inwestycji
Oprócz zapowiadanego w UE programu Fit for 55 do szybkiego wdrożenia technologii DRI EAF hutniczy koncern motywują także rosnące koszty uprawnień do emisji CO2. Ich cena już przekroczyła 70 EUR za tonę, a eksperci prognozują, że w tej dekadzie może sięgnąć nawet 100 EUR. Czy przy tej cenie możliwe będzie produkowanie stali w wielkich piecach z wykorzystaniem rudy i koksu?
— Logiczna odpowiedź brzmi „nie”, dlatego przygotowujemy się do inwestycji w dekarbonizację — podkreśla Sanjay Samaddar.
Nie oznacza to jednak, że wraz z uruchomieniem nowych instalacji w 2026 r. natychmiast zostanie wyłączony wielki piec w Dąbrowie Górniczej i baterie koksownicze koncernu.
— Do osiągnięcia przez nowe linie pełnych zdolności produkcyjnych potrzeba czasu. Podobnie jak na wyłączenie działających instalacji. Planujemy okres przejściowy, w którym będą działać nowe i stare urządzenia. Może on potrwać do 2030 r., a w niektórych przypadkach może nawet do 2035 r. — mówi prezes AMP.
Dlatego też AMP, choć przymierza się do wyłączenia wielkiego pieca i koksowni, inwestuje w ich remont.
— Może wydawać się dziwne, że z jednej strony mówimy o konieczności szybkiej realizacji projektów dekarbonizacyjnych, a jednocześnie w koksownię w Krakowie inwestujemy 30 mln zł. Za około półtora roku zamierzamy także wygasić na 2-3 miesiące wielki piec w Dąbrowie Górniczej, by go wyremontować. Musimy działać odpowiedzialnie i choć w 2026 r. planujemy uruchomić instalacje DRI EAF, musimy także dbać o obecnie eksploatowane linie — podkreśla Sanjay Samaddar.
Na czas remontu wielkiego pieca koncern zapewni dostawę materiału do walcowni i innych polskich zakładów przetwórstwa stali z innych europejskich podmiotów grupy. Nie ma więc obaw, że w Polsce zabraknie stali.
45 lat temu, 2 grudnia, rozpoczął działalność zakład w Dąbrowie Górniczej, a 3 grudnia, wczesnym rankiem, wyprodukowano pierwszą surówkę. Teraz stoimy u progu dekarbonizacji. Obecne instalacje surowcowe zastąpią urządzenia DRI EAF. Proces ten musi jednak być wprowadzany etapami i rzeczywiście wymaga wsparcia państwa. W pierwszym etapie warto dobudować kilka kilometrów gazociągu od koksowni w Zdzieszowicach do Dąbrowy Górniczej. Dzięki temu już obecnie działające linie można będzie zasilać gazem koksowniczym, który zawiera aż 60 proc. tzw. szarego, czyli zanieczyszczonego, wodoru oraz 20 proc. metanu. Pozwoli to znacznie zmniejszyć emisyjność. Gaz ten może być także używany do urządzeń DRI EAF, do czasu, kiedy na rynku pojawi się zielony, czyli czysty wodór, pozwalający na bezemisyjną produkcję. Zielony wodór można pozyskiwać z morskich farm wiatrowych i transportować gazociągiem — z Gdańska do Szczecina aż do Dąbrowy Górniczej. Problemem jest jednak brak kadry do obsługi nowych linii. Nasze uczelnie nie uczą studentów zasad wdrażania DRI EAF, bo programy tego nie przewidują i nie ma krajowych podręczników.
Na świecie urządzenia z tej technologii już funkcjonują. W ubiegłym roku wyprodukowano w sumie 105 mln ton stali potocznie nazywanej DRI. Najwięcej, bo aż 25 mln ton, wytworzyły Indie, 22 mln ton Iran, a 8,5 mln ton Rosja. Nie jest to jednak stal bez śladu węglowego, bo produkcja jest oparta na gazie ziemnym albo gazie czadnicowym pozyskiwanym ze zgazowania węgla. To znana w Polsce technologia. W UE natomiast największe doświadczenia mają Niemcy i Szwedzi.
Okres przejściowy na rozruch nowych i zamykanie obecnie działających instalacji jest potrzebny nie tylko z przyczyn technologicznych, ale także kadrowych. Wielu pracowników zatrudnionych przy wielkim piecu i w koksowniach AMP przejdzie na emeryturę. Sanjay Samaddar podkreśla, że ci, którzy zostaną, będą mieć szansę na przekwalifikowanie się do obsługi nowych instalacji.
— W pierwszej kolejności będziemy szkolić własnych pracowników do obsługi nowych urządzeń — mówi prezes AMP.
Oprócz inwestycji w dekarbonizację produkcji surowcowej koncern realizuje i planuje także inwestycje w części przetwórczej. Zakończył właśnie modernizację wydziału walcowni walcówki i remont walcowni taśm zimnowalcowanych w Sosnowcu. To projekt wart 125 mln zł. W Dąbrowie Górniczej natomiast inwestuje 205 mln zł. Sanjay Samaddar zapowiada w I kw. 2022 r. ogłoszenie nowego programu inwestycji zarówno w segment przetwórstwa stali w Krakowie, jak też w Dąbrowie Górniczej.