Analitycy mają nosa. Czasami...

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-09-29 00:00

Przejrzeliśmy ponad

sto rekomendacji. Wybraliśmy

najlepsze i najgorsze

Ponad roczna bessa sprowadziła do parteru wyceny wielu wartościowych spółek. Analitycy coraz częściej namawiają inwestorów do kupowania akcji przecenionych perełek. Problem w tym, jak je znaleźć. Najłatwiej skorzystać z rekomendacji krajowych analityków. Jest ich mnóstwo. Teoretycznie w rekomendacjach emocje powinny być bowiem odstawione na bok, a oszacowana cena docelowa akcji jasno wyznaczać kierunek kursu poszczególnej spółki. "PB" sprawdził, czy rekomendacje w tych trudnych czasach oprócz wartości teoretycznej mają również wartość praktyczną, czyli dają zarobić.

Rekomendacje będziemy przeglądać co miesiąc, cofając się wstecz o pół roku. Dziś więc bierzemy pod lupę raporty z marca. Modyfikując nieco zasady, przenosimy na polski grunt swego rodzaju ranking rekomendacji globalnych firm, jaki systematycznie przeprowadza renomowana agencja informacyjna Bloomberg. Staraliśmy się, by zasady naszego zestawienia były możliwie proste i przejrzyste. Aby wyeliminować krótkotrwałe wahania kursów, bieżącą ceną akcji będzie dla nas średnia z dwóch sesji: 10. i 20. dnia miesiąca. Pół roku to wystarczający czas na sprawdzenie trafności prognoz rynkowych, szczególnie jeśli chodzi o kierunek trendów. To, wraz z możliwym zarobkiem lub ochroną przed stratą, jest jednocześnie dla nas najważniejszą wskazówką przy tworzeniu rankingu najlepszych rekomendacji. Procentowe odchylenie prognozowanych zmian kursu od realnych też jest ważne, ale schodzi na drugi plan. Pod uwagę bierzemy datę wydania rekomendacji, a nie jej odtajnienie. Powód jest prosty: to od daty wydania rekomendacji klienci danego brokera mogą już z niej korzystać. Mamy nadzieję, że nasze zestawienie pozytywnie zmotywuje zespoły analityczne domów maklerskich. Najlepsze z pewnością pozyskają wielu nowych klientów.

Na obronę niezbyt trafionych wycen docelowych może przemawiać obsunięcie się krajowego rynku od marca o jakieś 15 proc. Z drugiej strony, w przypadku aż blisko 90 proc. rekomendacji obecny kurs różni się o więcej niż 20 proc. od rynkowej wyceny z dnia wydania raportu. Trafne wyznaczenie przyszłego trendu udało się przy tym jedynie w 16 rekomendacjach, a i dokładność wycen była mała. Marcowe raporty miały więc niestety statystycznie niską wartość dla przeciętnego inwestora. Znalazły się jednak wśród nich także perełki.

Spośród 102 marcowych rekomendacji spółek z GPW jedynie siedem zalecało ich sprzedaż, podczas gdy 16 akumulowanie, a aż 40 — zakup (pozostałe raporty były "neutralne"). Z perspektywy czasu można stwierdzić, że ta relacja okazała się złą wróżbą. Podobny optymizm analityków miał miejsce w bessie internetowej. W latach 2000- -01 (pęknięcie bańki internetowej) jedynie około 10 ważnych rekomendacji mówiło "sprzedaj". Apogeum bessy przyniosło wysyp negatywnych zaleceń.

Spośród najtrafniejszych marcowych rekomendacji najwięcej można było zyskać dzięki Pawłowi Puchalskiemu z DM BZ WBK i Andrzejowi Kasperkowi z UBS. Kupno akcji BBI Zeneris w przypadku rekomendacji pierwszego z analityków i sprzedaż papierów Biotonu dzięki zaleceniu drugiego to kilkadziesiąt procent aktywów więcej w portfelu (patrz ramki obok). Tymczasem największą dokładnością w przewidywaniu zachowania się kursu wykazał się Jakub Viscardi z DM IDMSA. Po dogłębnej analizie biznesu TP wyznaczył cenę docelową, która praktycznie idealnie sprawdziła się w rzeczywistości. Na uwagę zasługuje również Robert Rethy z Unicredit CA IB, który w odróżnieniu od kolegów z innych biur dobrze określił kierunek kursu Lotosu (rekomendacja "sprzedaj"). Sylwia Jaśkiewicz z DM IDMSA nieźle zaś określiła perspektywy kursu Kęt, co pomogło graczom w podjęciu dobrej decyzji. Warto zwrócić przy tym uwagę, że Toby Carroll z Morgan Stanley wydał w marcu zalecenie "sprzedaj" dla Orco i GTC (bez odtajnienia ceny docelowej, więc poza naszym rankingiem). W tym czasie polscy analitycy w większości twardo mówili "kupuj" akcje deweloperów.

Marcowe rekomendacje pokazują, że jedno trafne zalecenie nie gwarantuje kolejnego. Mocno doświadczyli tego ci, którzy kierowali się zaleceniem Sylwii Jaśkiewicz i Jakuba Viscardi, duetu z DM IDMSA. Chodzi o papiery Almy Market. Zamiast 18 proc. zysku mają 60 proc. straty. Podobnie było z Pawłem Puchalskim z DM BZ WBK. O ile triumfował w przypadku BBI Zeneris, o tyle jego nadzieje związane z Cersanitem legły (na razie) w gruzach. Największy rozdźwięk pomiędzy rzeczywistością a prognozami występuje natomiast przy rekomendacji "kupuj" Polnord, sygnowanej przez Adriana Kyrcza i Macieja Wiewiórskiego z DM IDMSA. Nie wzięli oni pod uwagę, że potencjalna wycena gruntów dewelopera nie wpływa zbytnio na kapitalizację w okresie dekoniunktury. Bardzo duże nadzieje na zyski (blisko 80 proc.) rozbudził także Marcin Jabłczyński z Unicredit CA IB. Mocno przestrzelił jednak możliwą zwyżkę notowań Banku Śląskiego. Jednak ci, którzy postąpili zgodnie z jego zaleceniem ("kupuj"), wybaczą mu pewnie tę "wpadkę". Wszak pomimo głębszej bessy są i tak 3 proc. na plusie.