Analitycy polecają Farmacol
W CZOŁÓWCE: Kierowany przez Dariusza Gambusia katowicki Farmacol nie zamierza odpuszczać pola rywalom. Ambicją spółki jest osiągnięcie w przyszłym roku około 20-proc. udziału w rynku leków. fot. M. Pstrągowska
Farmacol, dystrybutor leków z Katowic, przeprowadza obecnie test nowego systemu komputerowego. Jego zadaniem będzie zwiększenie jakości świadczonych usług. Wdrożenie systemu zmusiło jednak spółkę do przesunięcia w czasie uruchomienia zautomatyzowanej obsługi hurtowni. Zdaniem Dariusza Gambusia, prezesa katowickiej spółki, nastąpi to wkrótce po całkowitym uruchomieniu systemu komputerowego, planowanym na wrzesień.
PRZEPROWADZANE właśnie inwestycje mają na celu stałe zwiększanie udziałów spółki w polskim rynku leków. Obecnie udział ten szacowany jest dla samego Farmacolu na około 4 proc. Jeżeli doliczyć do tego Cerpe i szczeciński Cefarm, o którego przejęcie Farmacol toczy od kilku miesięcy spór z Polską Grupą Farmaceutyczną, wartość ta wzrasta do 7 proc. Powiązania z Jelfą i pośrednio z Cefarmem Kielce i Wrocław zwiększają udział w rynku do 10 proc. Zgodnie z planami zarządu, w przyszłym roku udział powinien wzrosnąć o kolejne 10 proc. Spółka zamierza jednak w dalszym ciągu koncentrować swoją działalność przede wszystkim na obszarze południowo-zachodniej Polski.
W porównaniu z konkurencją, wyniki Farmacolu po pierwszych sześciu miesiącach tego roku prezentują się zdecydowanie najlepiej. Na koniec czerwca przychody ze sprzedaży wyniosły 329,9 mln zł. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wartość ta wzrosła o ponad 50 proc. Dzięki tak dużemu zwiększeniu sprzedaży leków znacząco wzrosły także zyski spółki osiągane z bezpośredniej działalności. Po pierwszym półroczu zysk operacyjny w ujęciu narastającym zamknął się kwotą 9,81 mln zł, gdy przed rokiem wyniósł 7,6 mln zł. (+29 proc.). Na poziomie brutto wynik spółki po sześciu miesiącach osiągnął wartość 10,1 mln zł, co oznacza wzrost o 42 proc. Ponieważ spółka korzysta, choć nie na dużą skalę, z przywilejów, jakie daje status zakładu pracy chronionej, odprowadzany przez nią podatek dochodowy jest nieco niższy, dzięki czemu czysty zysk po pierwszym półroczu osiągnął poziom 7,06 mln zł i w porównaniu z rokiem ubiegłym był wyższy o 48 proc.
— Te wyniki wskazują, że powoli zaczynamy odczuwać poprawę koniunktury w branży. Dlatego też, pomimo słabszych rezultatów pierwszego kwartału, podtrzymujemy nasze prognozy na ten rok — tłumaczy Dariusz Gambuś.
ZGODNIE z planami zarządu, na koniec tego roku Farmacol powinien uzyskać przychody ze sprzedaży wysokości około 814 mln zł. W tym samym czasie wartość zysku netto powinna wynieść ponad 18 mln zł.
— Analizując wyniki spółki, można stwierdzić, iż raczej nie będzie ona miała problemów z realizacją tegorocznych prognoz. W przypadku pozostałych spółek stoi to pod znakiem zapytania. Gdyby giełdowi gracze brali obecnie pod uwagę wyniki spółek, kurs Farmacolu na warszawskiej GPW mógłby być znacznie wyższy — tłumaczy jeden z analityków.
WZROSTOWI notowań przeszkadza jednak nie najlepsza atmosfera, jaka otacza dystrybutorów leków. Wynika to z faktu, że wyniki z początku roku były dla wielu inwestorów rozczarowujące. Dodatkowo, silna konsolidacja branży powoduje wzrost kosztów związanych z przejmowaniem mniejszych podmiotów, fuzji i opłat przetargowych. Z tego powodu należy oczekiwać, zdaniem analityków, że wyniki za ten rok nie będą cechowały się tak spektakularnymi wzrostami jak w roku ubiegłym. Niemniej jednak ogólny trend wzrostowy zostanie utrzymany, na co dobitnie wskazuje przykład Farmacolu. Z powodu dużej różnicy między ceną na giełdzie (we wtorek 21 zł) a ceną emisyjną (24 zł), analitycy CDM Pekao SA zalecają kupno walorów spółki, co wynika ze sporego potencjału wzrostowego, bardzo dobrych wyników i zbyt niskiej obecnie wartości akcji.