Czas zwolnić? Od końca 2025 r. akcje Elektrotimu zyskały ponad 40 proc., po drodze osiągając historyczny szczyt notowań (58,95 zł). Krzysztof Pado, analityk BDM, uważa, ze w krótkim terminie akcje Elektrotimu nie dadzą już zarobić.
"Uważamy, że w co najmniej krótkim terminie wycena stała się dość wymagająca. Nasza cena docelowa rośnie do 54,6 zł (z 46,8 zł poprzednio), ale równocześnie implikuje to zmianę zalecenie z "kupuj" na "trzymaj" - pisze Krzysztof Pado.
Jego zdaniem przeważająca ilość kontraktów P&B [projektuj i buduj - red.] w portfelu zamówień ogranicza potencjał do wzrostu w 2026 r., ale z drugiej będzie budować narrację o dynamice w roku następnym. W tym roku Elektrotim pozyskał kontrakty na łącznie 88 mln zł, a jego klientami są m.in. Tauron i Enea. W pierwszym kwartale 2026 r. specjalista spodziewa się spadku zysku netto o 45 proc. r/r.
"Trudniejsza do uchwycenia może być ścieżka marż. Baza z 2025 r. jest zaniżona przez kilka słabszych kontraktów. Jednocześnie otoczenie kosztowe w branży budowalnej staje się bardziej wymagające, co może tłumić dynamikę zapowiadanej poprawy rentowności. Spółka będzie musiała też zarządzić tematem kosztów na kontraktach P&B (materiały można zabezpieczyć, trudniejsze jest to w kwestii podwykonawców)" - pisze ekspert BDM w raporcie z 4 maja.
W długim terminie Krzysztof Pado pozostaje optymistą. Jego zdaniem spółka powinna być beneficjentem wzrostu nakładów na sieć dystrybucji i przesyłu energii.
"Także piony utrzymania i trakcji są eksponowane na napływ środków unijnych. Spółka ma dość unikalna ekspozycję na tle krajowej budowlanki notowanej na GPW, a w ostatnich latach udało się uporządkować biznes" - podkreśla Krzysztof Pado.
Pod koniec zeszłego roku zarząd Elektrotimu opublikował strategię na lata 2026-30. Głównym celem jest osiągnięcie m.in. 1 mld zł przychodów przy zysku EBITDA [zysku operacyjnym powiększonym o amortyzację - red.] nie mniejszym niż 88 mln zł i 67 mln zł zysku netto.
