Andrzej Piasecki ma dużo odwagi

Michał Kobosko
opublikowano: 2003-01-14 00:00

Udzielając nam obszernego wywiadu Andrzej Piasecki, jeden z dwóch założycieli i głównych udziałowców kieleckiej firmy budowlanej Pia Pisecki wykazał się sporą odwagą i odpowiedzialnością. Każdemu menedżerowi jest trudno przyznać się do błędów, a co dopiero gdy chodzi o osobę, która do niedawna była uważana za cudowne dziecko polskiego budownictwa. Firma Piaseckich seryjnie zdobywała w latach 90. kontrakty, przejmowała rywali, zachwycała inwestorów z GPW. Założyciele spółki nadal wierzą, że Pia Piaseckiego uda się uratować, ale ich wiary nie podzieląją giełdowi analitycy i inwestorzy.

Jesteśmy dalecy od wybielania Piaseckich. Problemy w firmie zaczęły się znacznie wcześniej, niż dowiedział się o tym rynek. Po drodze były liczne błędy, do których dopiero dziś przyznaje się nasz rozmówca. Jak się okazało, w firmie kiepsko zarządzano finansami. W spółce, której działalność opiera się na kapitale obrotowym, ten zakres aktywności powinien być pod szczególnym nadzorem. Zwłaszcza że po drugiej stronie — kredytodawców — Piaseccy napotkali negocjatorów, którzy wykorzystali każdą ich słabość. Myśląc o zapewnieniu spółce przyszłości, Piaseccy chcieli być sprytniejsi od rywali i szukali inwestora finansowego. Znaleźli Bank Handlowy. Cóż z tego, skoro, gdy tylko Handlowy przejął Citibank, wszelkie ustalenia straciły ważność. Kielecka firma została sama i trudno jej było konkurować z polskimi firmami córkami zachodnich grup. To efekt braku wyobraźni braci Piaseckich.

Nie broniąc Andrzeja Piaseckiego, warto zauważyć, że z licznego już grona eks-menedżerów giełdowych blue chipów on jeden potrafi mówić o swoich wpadkach. Wypada to docenić.