Animex stawia na wieprzowinę i drób

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2012-01-25 00:00

Znana firma mięsna wycofuje się z produkcji wołowiny. W ramach restrukturyzacji zwolni 230 osób.

Animex, czyli największa grupa mięsna w Polsce, należąca do amerykańskiego koncernu Smithfield, zdecydowała się na kurację odchudzającą. Polega ona na likwidacji wydziału produkcji mięsa wołowego w zakładzie w Morlinach koło Ostródy. Powód? — Wołowina stała się produktemniedochodowym mimo wielu prób utrzymania tej części biznesu. Nie jest też głównym obszarem działania grupy, która koncentruje się na wieprzowinie i drobiu — tłumaczy Andrzej Pawelczak, rzecznik Animeksu. W ramach restrukturyzacji firma zwolni około 230 pracowników zakładu w Morlinach. Ludzie z branży mięsnej przyjęli decyzję Animeksu ze zrozumieniem.

— Rynek wołowiny jest trudny. Jej konsumpcja w Polsce jest bardzo niska, a na rynku unijnym panuje niezwykle silna konkurencja. Rozwoju działalności w tym biznesie nie ułatwia też niskie pogłowie bydła mięsnego w naszym kraju — mówi Maciej Duda, prezes PKM Duda.

Jego firma, która jest kojarzona głównie z wieprzowiną i dziczyzną, zajmuje się również produkcją wołowiny, której zdecydowaną większość wysyła za granicę. Według Macieja Dudy, produkcja wołowiny nie przynosi obecnie dużych zysków. Generalnie przedstawiciele branży oceniają jednak, że produkcja wołowiny to perspektywiczny biznes. Popyt na nią przewyższa bowiem podaż.

— Rynki zagraniczne, nie tylko unijne, ale także spoza UE, są obecnie tak chłonne, że ten interes jest opłacalny — mówi Ryszard Smolarek, prezes Polskiej Federacji Branży Mięsnej.

Według ekspertów, na produkcji i eksporcie wołowiny zarabia w Polsce wiele zakładów mięsnych, w tym m.in. Łmeat Łuków czy grupa Sokołów. I choć w rozwoju tego biznesu i zwiększaniu zysków przeszkadza niedobór surowca, przez co jego ceny są wysokie, to jednak pogłowie bydła w Polsce systematycznie rośnie, co daje dobre widoki na przyszłość.

— Ten, kto będzie potrafił budować zaplecze surowcowe w długiej perspektywie, z pominięciem ogniw pośrednich, będzie kupował żywiec w dobrej cenie i nie będzie miał problemu ze zbytem wołowiny. A prognozy przewidują, że silny popyt na

wołowinę w Unii Europejskiej i na rynkach krajów trzecich utrzyma się w najbliższej przyszłości — mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Podkreśla on, że decyzja Animeksu o zaprzestaniu produkcji wołowej w Ostródzie nie jest dla rynku wielkim zaskoczeniem, bo jego właściciel (koncern Smithfield) wcześniej sprzedał wszystkie swoje ubojnie wołowe na świecie. Tej w Ostródzie sprzedać jednak nie mógł, jako że jest ona częścią większego kompleksu produkcyjnego w Morlinach.