Czytasz dzięki

Artystki zaznaczają swoją obecność

Natalia Grzebisz
opublikowano: 05-12-2019, 22:00

Na rynku sztuki dzieła kobiet wciąż są wyceniane niżej niż prace mężczyzn. To powoli się zmienia, ale nie chodzi tylko o pieniądze. a

Obraz Tamary Łempickiej „La tunique rose” ustanowił 12 listopada 2019 r. rekord sprzedaży polskiego dzieła. Został kupiony na aukcji w Nowym Jorku za, bagatela, 13,4 mln dolarów, czyli prawie 52 mln zł. Miesiąc wcześniej Olga Tokarczuk zdobyła Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury i tym samym Polki dorównały mężczyznom w liczbie wyróżnień Akademii Szwedzkiej.

Wystawa FORCE FIELD w Wenecji, maj - wrzesień 2019
Wystawa FORCE FIELD w Wenecji, maj - wrzesień 2019
materiały prasowe

Lepsza promocja

Ten rok stoi więc w Polsce pod znakiem kobiet w kulturze, a jakby tego było mało, w ostatnich tygodniach w dyskursie publicznym zagościł temat feminatywów, tzw. żeńskich końcówek. I choć rzeźbiarki, malarki i artystki funkcjonują w języku od lat, to aby zaistnieć w świecie sztuki zdominowanym przez mężczyzn, wciąż muszą zrobić o wiele więcej, niż tylko stworzyć wyjątkowe dzieło.

— Widzimy od lat, że pozycja kobiety w sztuce jest zmarginalizowana, osobna. Mimo że po wojnie pojawiło się w Polsce wiele znaczących artystek, to świat mówił zaledwie o kilku. Brak wyraźnej obecności kobiet w tematach rozmów i ich mniejsza popularność nie jest wcale wykładnikiem jakości ich wkładu, ale wypadkową utrzymującej się dominacji mężczyzn i niewystarczającej promocji. To nie jest przypadłość typowa dla Polski, bo dzieje się tak na całym świecie, mimo że walczy się od lat z tym stereotypem. Zorganizowano wiele ważnych międzynarodowych wystaw opowiadających o pozycji i sztuce kobiet. To nie jest tworzenie getta, lecz sposób na poszerzanie świadomości odbiorców na temat tego, co stworzyły kobiety, które nie były widoczne — podkreśla Ania Muszyńska, jedna z trzech kobiet tworzących zespół kuratorski Fundacji Rodziny Staraków.

W 100-lecie uzyskania przez kobiety w Polsce praw wyborczych zespół ten przygotował w przestrzeni Spectra Art Space wystawę ,,1918-2018 Wybrane fragmenty z polskiej HERstorii sztuki’’ poświęconą wybitnym polskim artystkom.

Wspólna przestrzeń

Ale to niejedyne takie wydarzenie, bo budynek biurowy przy Bobrowieckiej 6 jest otwarty i żyje sztuką codziennie.

— Spectra Art Space w siedzibie Polpharmy w Warszawie to przestrzeń poświęcona sztuce współczesnej, powstała z inicjatywy Fundacji Rodziny Staraków. Wzorując się na dobrych światowych praktykach powoływania miejsc promocji sztuki w siedzibach korporacji, stworzyliśmy przestrzeń ukierunkowaną na pokazywanie wydarzeń i zjawisk, napięć i stosunków znamiennych dla współczesnego świata — podkreśla Ania Muszyńska.

Cyklicznie organizowane wystawy dostępne są dla publiczności z zewnątrz codziennie, a w każdą pierwszą sobotę miesiąca odbywa się oprowadzanie wraz z merytorycznym komentarzem.

— Są osoby, które regularnie przychodzą na te spotkania. Kolekcja stale się poszerza. Obecnie to prawie 400 obiektów polskiej sztuki powojennej i blisko 80 artystów — dodaje główna kuratorka wystawy.

Dzieła z kolekcji Anny i Jerzego Staraków są często upubliczniane, a głównym celem jest edukacja i ośmielanie odwiedzających i pracowników do podjęcia tematu znaczenia sztuki. To daje możliwość wejścia w jej świat i zaznajomienia z nim w naturalny sposób.

— Kształtując kolekcję i wystawy, kierujemy się wiedzą i doświadczeniem. Uważnie dokonujemy wyborów. W zbiorach znajdują się dzieła artystów, których twórczość została już oceniona przez historię. Staramy się celować w te momenty, kiedy powstawały ich najważniejsze wypowiedzi, i wybierać te, które dokumentują ich poszukiwania — podkreśla Ania Muszyńska.

Wyselekcjonowana reprezentacja

Spectra Art Space to również projekt SOON dla młodych polskich artystów, realizowany w formie cyklicznych, comiesięcznych pokazów site-specific.

— Dokumentujemy tę przestrzeń i publikujemy jej zapis na stronach internetowych. W zeszłym roku minęło pięć lat od rozpoczęcia projektu i to był moment, w którym dostrzegliśmy potrzebę podsumowania. Wtedy poprosiliśmy artystów, aby pokazali nam, nad czym ostatnio pracowali. W efekcie wybraliśmy najciekawszą trzynastkę. Te osoby otrzymały perspektywę zrealizowania projektu swoich marzeń, ale dopiero na samym końcu zdradziliśmy, że chcemy stworzyć im trampolinę w postaci wystawy Force Field prezentowanej w czasie trwania Biennale w Wenecji — mówi Ania Muszyńska.

Co ciekawe, tegoroczna edycja tego najważniejszego na świecie wydarzenia w dziedzinie sztuki była pierwszą w historii, w której na wystawie głównej było więcej artystek niż artystów i w której wyraźnie zwiększyła się liczba artystek reprezentujących pawilony narodowe.

— Dzieła najbardziej znanych artystek osiągają bardzo wysokie ceny, ale to wciąż nie jest tyle, ile warte są dzieła artystów. Potrzebujemy czasu, by to zmienić. Wykładnią nie powinno być jednak porównanie cen, lecz obecności kobiet na najważniejszych światowych wydarzeniach. To jest to, do czego dążymy. Widzimy, że jeżeli nowa kobieca postać pojawia się w kolekcji, a było ich wiele w ostatnim czasie, to nie tylko zaczyna się zwracać na nią uwagę, ale również ceny dzieł tej artystki wyraźnie rosną. Jesteśmy świadomi tego, jakie narzędzia mają wpływ na rynek sztuki — twierdzi Ania Muszyńska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Natalia Grzebisz

Polecane