Astarta rośnie, choć mozolnie

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2007-03-06 00:00

Wyniki za 2006 r. rozczarowały inwestorów. Zarząd Astarty liczy, że w tym roku będzie lepiej.

Wyniki za 2006 r. rozczarowały inwestorów. Zarząd Astarty liczy, że w tym roku będzie lepiej.

Ukraiński producent artykułów rolno-spożywczych (m. in. cukru), którego akcje notowane są na warszawskiej giełdzie, nie może zaliczyć 2006 r. do szczególnie udanych. Choć udało mu się zwiększyć sprzedaż do 67,7 mln EUR (wobec 51,7 mln rok wcześniej), to pogorszyła się jego rentowność. Zysk netto Astarty w 2006 r. sięgnął 5,5 mln EUR. To prawie o połowę mniej niż rok wcześniej. Zarząd spółki tłumaczy się m.in. wzrostem cen surowców, a także podwyżkami płac. Firmie nie sprzyjał także fakt, że w 2006 r. na Ukrainie pierwszy raz od pięciu lat wystąpiła nadprodukcja cukru, co spowodowało spadek jego cen o 19 proc.

Zarząd Astarty liczy na to, że w tym roku uda się poprawić wyniki. Ma w tym pomóc m.in. dalsza modernizacja zakładów, zwiększenie udziału własnych buraków cukrowych w produkcji cukru, a także nowe kontrakty (m.in. z producentami win musujących).

— W związku z rozwojem produkcji chcemy zwiększyć areał dzierżawionej ziemi do 100 tys. hektarów — mówi Wiktor Iwanczyk, prezes Astarty.

Dodaje, że spółka ma już na oku kolejne ukraińskie firmy rolne do przejęcia. Obecnie Astarta ma ich już 27. Oprócz tego ma pięć cukrowni.

Warto dodać, że poza zwiększeniem produkcji buraków cukrowych i cukru, Astarta w swoich planach na 2007 r. ma też zwiększenie produkcji zbóż.

Zarząd firmy nie ukrywa przy tym nowych rodzajów ryzyka związanych z rozwojem działalności. Chodzi m.in. o planowane na ten rok znaczące podwyżki cen gazu na Ukrainie, który np. w cenie cukru stanowi 10-12 proc.