Atal chce zostać na podium

Emil Górecki
opublikowano: 2013-12-11 00:00

Duży deweloper musi być giełdowy — uważają właściciele spółki. Chcą ją podtuczyć, by po IPO wypłacała stałą dywidendę.

Atal, deweloperska spółka z Cieszyna, w pierwszych trzech kwartałach 2013 r. sprzedała 928 mieszkań. Więcej sprzedały giełdowe Robyg (1181) i Dom Development (1139), a po piętach depcze mu Murapol z niedalekiej Bielska-Białej (924).

Zbigniew Juroszek, prezes Atalu, fot. ARC
Zbigniew Juroszek, prezes Atalu, fot. ARC
None
None

— W przyszłym roku mamy nadzieję wyprzedzić Robyga i Dom Development — mówi Mateusz Juroszek, wiceprezes Atalu.

Zbigniew Juroszek, prezes firmy, tonuje emocje syna, choć już nie ambicje.

— W tym roku notujemy 75-procentowy wzrost sprzedaży mieszkań. Przychody za 2013 r. będą o ponad 60 proc. wyższe. Osiągamy poziom, z którego rosnąć tak dynamicznie już się nie da. Wiele będzie zależało od polityki konkurencji, liczę jednak, że na stałe zostaniemy wśród największych graczy tego rynku. A skoro już się do nich zaliczamy, to nie możemy nie być spółką publiczną — mówi prezes.

Wczoraj deweloper zrobił pierwszy krok do upublicznienia. Jego obligacje o wartości ponad 25 mln zł debiutowały na rynku Catalyst. Chciał pozyskać nawet 40 mln zł, ale nie za wszelką cenę. — Nie potrzebujemy aż tak bardzo pieniędzy, mamy ponad 110 mln zł. Ustaliliśmy maksymalny poziom cenowy i tyle udało się w jego ramach pozyskać. Nie podwyższyliśmy go, musimy być wiarygodni — mówi Zbigniew Juroszek.

Rodzina Juroszków chce, by ich spółka na przełomie 2014 i 2015 r. pojawiła się na GPW. Zapowiada to już od kilku lat, czekając na lepszą koniunkturę. — Chcemy, by spółka osiągnęła pewien rozmiar i możliwość wypłacania stałej dywidendy w wysokości co najmniej zysków z lokat bankowych. Kurs akcji jest zmienny i nie zawsze zależy od kondycji spółki, więc chcemy przekonywać inwestorów w inny sposób — zapowiada prezes.

Założyciele spółki chcą sprzedać nowe akcje, które stanowiłyby 20-25 proc. podwyższonego kapitału i dałyby 70-100 mln zł na rozwój. Obecnie Atal buduje mieszkania we Wrocławiu, Krakowie, Łodzi, Warszawie i Katowicach. Średnia marża brutto na sprzedaży to 27-30 proc.

— Rynek stołeczny jest bardzo chłonny, chcemy sprzedawać tu docelowo przynajmniej 200-300 mieszkań. Pracujemy nad tym, by w przyszłym roku pojawić się w czeskiej Pradze. Jeszcze do końca tego roku zamierzamy wydać na zakup działek około 45 mln zł — mówi Zbigniew Juroszek.

— Wejście na giełdę to kwestia strategiczna, a nie taktyczna. Jeśli spółka nie ma obecnie wielkich potrzeb kapitałowych i chce się sprzedać jak najdrożej, to powinna debiutować jak najpóźniej w cyklu wzrostowym. Deweloper tym bardziej, bo dla tego rynku cykl jest lekko opóźniony i zależy od otwartości banków do udzielania kredytów — mówi Jerzy Nikorowski, doradca inwestycyjny z BNP Paribas.