Ekonomiści w wielu krajach zastanawiają się dziś nad pytaniem, dlaczego gospodarka wydaje się podążać w dół i w górę jednocześnie. Na przykład zespół strategii Societe Generale napisał w środę: „Świat coraz wyraźniej przybiera kształt litery K. Widać to w konsumpcji, inwestycjach firm i chińskiej gospodarce. Tylko stopa procentowa nie może mieć kształtu litery K. Banki centralne mają coraz mniejsze pole do działania z wyprzedzeniem”.
Moim zdaniem istnieje lepsze określenie na K-kształtny cykl makroekonomiczny. Żyjemy w cyberpunkowej gospodarce. Słynne hasło tego nurtu w kulturze brzmiało: „high tech, low life”. Cyberpunk to świat nowoczesnych technologii, maszyn i komputerów, a jednocześnie dystopii dla przeciętnego człowieka.
Czyż teraz nie mamy do czynienia z takimi symptomami? Inwestycje w centra danych rosną w niewiarygodnym tempie, a za nimi podążają nakłady na nowe źródła energii – w dużej mierze odnawialnej. Oprócz tego rosną nakłady na zbrojenia, które przekładają się na postęp technologiczny w dziedzinie autonomicznych maszyn. Te wszystkie inwestycje są na tyle silne, że wystarczą do podtrzymania wzrostu gospodarczego na świecie. Nastroje w przemyśle są średnio rzecz biorąc dobre, handel międzynarodowy rośnie, na giełdach trwa hossa.
Ale ten cały cykl trzyma konsumenta na boku. Indeksy nastrojów konsumentów są nisko, częściowo dlatego, że wysokie ceny energii działają jak podatek dochodowy. A częściowo dlatego, że postrzeganie rynku pracy w wielu miejscach pogarsza się. Pisałem o tym wczoraj w odniesieniu do Polski, ale to samo widać w wielu innych krajach. Do tego narastają obawy dotyczące nowych technologii. Jak pokazują badania Pew Research Center, w zdecydowanej większości krajów odsetek ludzi wyrażających obawy jest większy niż odsetek tych wyrażających ekscytację. Ludzie boją się o przyszłość pracy, o nierówności, koncentrację władzy.
Moją uwagę przykuł ostatnio prospekt emisyjny firmy Anthropic, firmy tworzącej popularne modele AI o nazwie Claude. Jej wejście na giełdę w Nowym Jorku to będzie prawdopodobnie największy debiut giełdowy w historii pod względem zebranego kapitału. W prospekcie można wyczytać o wszystkich nadziejach, ale też ryzykach związanych z nową technologią. Co ważne, a czego Anthropic oczywiście wprost nie powie, nadzieje wydają się bardziej oddalone w czasie niż ryzyka.
Z jednej strony czytamy o raptownym przyspieszeniu postępu naukowego i korzyściach dla całego globu: „Jeśli potężna AI zostanie ukierunkowana na rozwiązywanie najtrudniejszych problemów ludzkości, a ryzyka będą zarządzane w sposób odpowiedzialny, jej potencjał jest niezwykły. Możliwości obejmują skompresowanie dziesięcioleci postępu naukowego do kilku lat”.
Z drugiej strony zaraz możemy zobaczyć niewidzianą dawno koncentrację władzy: „AI wdrażana na dużą skalę ma również potencjał koncentrowania władzy i bogactwa zarówno wewnątrz krajów, jak i między nimi, w sposób, który mógłby podważyć zaufanie, zaszkodzić społeczeństwu i zdestabilizować porządek geopolityczny”.
Patrząc na faktyczne wdrożenia AI i badania opinii publicznej, można dojść do wniosku, że szanse są na horyzoncie i ryzyka tuż za rogiem.
Słowo rozwój traci jednoznacznie pozytywne konotacje. Nigdy nie byłem i nie będę członkiem obozu dewzrostu. Ale jeżeli do dużych inwestycji nie dołączy optymizm konsumentów, to gospodarka będzie się jawiła w coraz bardziej neonowych, cyjanowo-fioletowych barwach.
