Nominacja prof. Grzegorza Kołodki na stanowisko ministra finansów nie przyniosła wielkich wahań na rynku walutowym. Taka decyzja została już wcześniej zdyskontowana przez inwestorów (złoty mocno stracił na wartości). Mimo to w poniedziałek atmosfera na rynku była bardzo nerwowa.
Notowania złotego znów spadły. Cena dolara wzrosła z 4,1310 zł do 4,1705 zł, a cena euro zwyżkowała z 4,0760 zł do 4,0975 zł. Inwestorzy z obawą oczekują na przedstawienie planów nowego ministra finansów.
Większość analityków uważa, że wybór Grzegorza Kołodki może oznaczać luźniejszą politykę fiskalną oraz zaostrzenie konfliktu na linii rząd — RPP. Inwestorów próbowali uspokoić politycy ekipy rządzącej. Premier Leszek Miller w poniedziałek w radiowych „Sygnałach Dnia” podkreślił, że ostatnie zmiany w rządzie nie były przejawem kryzysu, ale normalną jego rekonstrukcją. Marek Wagner, sekretarz stanu i szef kancelarii premiera, w radiowej Trójce zaznaczył, że zmiana szefa resortu finansów nie oznacza zmiany kierunku polityki finansowej państwa. Marek Wagner podkreślił, że Grzegorz Kołodko chce współpracować z Radą Polityki Pieniężnej oraz bankiem centralnym. O godz. 15.15 dolar wyceniany był na 4,1550 zł, a euro na 4,0819 zł.
Złoty nadal może być podatny na osłabienie. Oczekujemy dalszego wzrostu kursu EUR/USD i uważamy, że cena dolara nie powinna dalej wzrastać. Możliwy jest za to wzrost ceny euro powyżej 4,10 zł. Zalecana strategia to czekaj.