Spółkę ElectroMobility Poland (EMP), której zadaniem jest stworzenie polskiego pojazdu elektrycznego, powołano do życia w październiku 2016 r. Początki jej działalności były głośne, bo towarzyszyły im wywiady, briefingi i gale. Prawie trzy lata później polityka informacyjna EMP jest bardziej oszczędna. Dlatego warto przeczytać raport finansowy, który z końcem czerwca spółka złożyła w sądzie.

Miliony w zapasie
Finansowych sukcesów nie ma, ale od start-upu nie należy tego oczekiwać. Przychody w 2018 r. spółka miała zerowe, a strata netto pogłębiła się w porównaniu z 2017 r. z 2,7 mln zł do 5,4 mln zł. Na brak gotówki EMP nie będzie jednak narzekać. W 2016 r. dostała od czterech państwowych udziałowców (PGE, Enei, Energi i Tauronu) 10 mln zł, a w 2018 r. zastrzyki były dwa — jeden na 20 mln zł, a drugi na 40 mln zł. Łącznie daje to 70 mln zł. Wbrew branżowym komentarzom zdecydowana większość pieniędzy wciąż jest w spółce. Na koniec 2018 r. środków pieniężnych (czyli gotówki) na kontach EMP było 51,2 mln zł.
Wśród kosztów największą wagę miały w zeszłym roku wynagrodzenia. EMP wydała na nie 2,66 mln zł. Tylko nieco mniej pochłonęły „usługi obce”. Nakłady na prace rozwojowe, czyli projekt samochodu elektrycznego, wyniosły w 2018 r. prawie 12 mln zł. Najwięcej, bo 4,2 mln zł, zainwestowano w design. Reszta pieniędzy sfinansowała „kluczowe kompetencje”, opracowanie planu biznesowego oraz technicznego planu wdrożenia. EMP podaje też w raporcie, że „niezbędne będzie wypracowanie kolejnego aneksu do umowy inwestycyjnej”, co prawdopodobnie oznacza plan uzyskania kolejnego dokapitalizowania. Kwot nie podano, ale z raportu wynika, że aneks miałby umożliwić podpisanie umów z zewnętrznymi partnerami finansowymi.
Będzie fabryka i prototyp
Warto zwrócić uwagę na podsumowaniu prac, które zostały wykonane w 2018 r. Wyróżnia się punkt dotyczący marki samochodu. Wynika z niego, że EMP dokonała już wyboru nazwy, pod którą funkcjonować będzie pierwszy polski pojazd elektryczny. Marka jest jednak tajna.
„Informacja ta stanowi element strategii biznesowej EMP oraz jest ściśle związana z kolejnymi etapami realizacji inwestycji. Jest ona tajemnicą przedsiębiorstwa i będzie przekazana do wiadomości publicznej w odpowiednim terminie” — poinformowało biuro prasowe EMP.
Jeśli zaś chodzi o kolejne etapy inwestycji, spółka wskazuje w raporcie, że w 2019 r. będzie m.in. przygotowywać się do budowy fabryki i budować prototypy. Z dotychczasowych zapowiedzi zarządu EMP wynika, że fabryka polskich samochodów elektrycznych będzie kosztować 2 mld zł, jej budowa potrwa 2-3 lata, a pod uwagę branych jest 17 lokalizacji.
Czekając na milion
EMP jest elementem rządowego planu dla rozwoju elektromobilności w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki zapowiadał, że do 2025 r. po polskich drogach będzie jeździć 1 mln pojazdów elektrycznych, a równolegle rozwijać się będą innowacyjne firmy z tego sektora. Pierwotne zapowiedzi EMP wskazywały, że jeżdżący fukcjonalny prototyp e-auta pojawi się w połowie 2019 r., a seryjna produkcja ruszy w 2022 r. Prototypu na razie nie ma, ale zapowiedzi produkcyjne wciąż są.
— Na przełomie 2022 i 2023 r. ruszymy z masową produkcją polskich samochodów elektrycznych — tak PAP zacytowała Piotra Zarembę, prezesa EMP.