Azoty skleją kryształ Ammono

  • Alina Treptow
opublikowano: 05-10-2015, 22:00

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Chemiczna grupa zrobiła pierwszy krok, by przejąć upadłego producenta kryształów azotku galu

Gdy ponad dwa lata temu spółka Ammono zapowiadała kryształową rewolucję i podbicie światowego rynku materiałami półprzewodnikowymi z azotku galu (GaN), nikt nie spodziewał się smutnego finału. Wielomiesięczne spory między akcjonariuszami zakończyły się upadłością likwidacyjną. To na szczęście nie będzie koniec tego projektu. Bankrut został wydzierżawiony grupie chemicznej Azoty, a dokładniej spółce — Grupa Azoty Folie. Tarnowska spółka potwierdza, że umowa, która umożliwi wykorzystanie technologii przetwarzania GaN, została podpisana. To element dywersyfikacji działalności giełdowej grupy.

Grupa Azoty jest gotowa nie tylko ponosić wielomilionowe koszty 
dzierżawy Ammono, ale też finansować inwestycję w linię pilotażową 
urządzeń laserowych, a w przyszłości rozwijać jej komercyjne 
zastosowania. Jednak pod warunkiem zabezpieczenia naszych interesów 
zarówno w trakcie dzierżawy, jak i później — zastrzega Witold 
Szczypiński, dyrektor generalny Grupy Azoty.
Wyświetl galerię [1/2]

OBIETNICA GIEŁDOWEJ GRUPY:

Grupa Azoty jest gotowa nie tylko ponosić wielomilionowe koszty dzierżawy Ammono, ale też finansować inwestycję w linię pilotażową urządzeń laserowych, a w przyszłości rozwijać jej komercyjne zastosowania. Jednak pod warunkiem zabezpieczenia naszych interesów zarówno w trakcie dzierżawy, jak i później — zastrzega Witold Szczypiński, dyrektor generalny Grupy Azoty. Marek Wiśniewski

— Szukamy innowacyjnych produktów, które będą w przyszłości stanowić naszą przewagę konkurencyjną. Przemysł chemiczny to branża, która wymaga ciągłych innowacji — podkreśla Grzegorz Kulik, rzecznik Grupy Azoty.

Projekt Kryształ

Rzecznik zastrzega, że nie może ujawniać szczegółów prowadzonych projektów. W liście do syndyka, podpisanym przez Witolda Szczypińskiego, dyrektora generalnego Grupy Azoty, pojawiają się szczegóły tzw. Projektu Kryształ, nad którym chemiczna grupa pracuje od blisko dwóch lat. Początkowo Ammono miało być zewnętrznym dostawcą podłoży dla producentów urządzeń optoelektronicznych, z którymi Azoty współpracują.

„Doszliśmy do wniosku, że Ammono może dalej istnieć jedynie jako element szerszego przedsięwzięcia” — opisuje Witold Szczypiński. Z listu wynika, że w planach jest poszukanie i wykorzystanie szybszych i mniej ryzykownych metod namnażania kryształków GaN, ale pozwalających zachować dotychczasową jakość. Oprócz optoelektroniki mają one znaleźć zastosowanie również w budowie tranzystorów. „Zainteresowany tego typu wdrożeniami jest m.in. polski przemysł obronny” — pisze Witold Szczypiński.

O atrakcyjności technologii byli przekonani jej twórcy. Spółka powoływała się na prognozy mówiące, że światowy rynek podłoży półprzewodnikowych GaN w 2015 r. będzie wart 25 mld USD. Polskim wynalazkiem już wtedy miały interesować się światowe koncerny motoryzacyjne, elektroniczne, instytuty naukowe, wojskowe i agencje kosmiczne (łącznie około 50, głównie z Azji i USA). Dzierżawa Ammono (obowiązuje do 30 kwietnia 2016 r.) ma być krokiem poprzedzającym zakup przedsiębiorstwa w ramach przetargu. Witold Szczypiński zastrzega jednak, że będzie to możliwe, pod warunkiem że firma nie będzie miała żadnych obciążeń. Co ciekawe, nie tylko Grupa Azoty była zainteresowana dzierżawą spółki. Do złożenia oferty zostały zaproszone spółka Centrum Nowoczesnych Technologii oraz amerykańskie Nitride Solutions, przy czym ta druga nie złożyła oferty.

Wojna udziałowców

W ciągu ostatnich dwóch lat spółka działała w atmosferze konfliktu między akcjonariuszami. Fundusz GlenCross zarzucał przedstawicielom spółki brak realizacji podstawowych celów z umowy inwestycyjnej oraz błędne decyzje operacyjne zakończone m.in. utratą 60 proc. materiału produkcyjnego i przedłużającymi się pracami R&D. Te problemy zostały też wymienione w przyczynach złożenia wniosku o upadłość. Zdaniem naukowców, fundusz nie wywiązał się z umowy inwestycyjnej, bo nie objął ponad 2,3 mln nowych akcji. Konflikt jeszcze bardziej rozgorzał, gdy władzę w spółce przejęli przedstawiciele funduszu, a naukowcy całkowicie zostali odsunięci od spółki. Spór ostatecznie znalazł finał w sądzie arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej, który stanął po stronie GlenCross i zasądził od spółkitytułem odszkodowania 28,5 mln zł. To ono zresztą było głównym powodem jej upadłości. W dokumentacji procesowej prawni przedstawiciele naukowców zwrócili uwagę, że gdy kwestię konfliktu rozstrzygał sąd arbitrażowy, „organem reprezentującym spółkę był prezes powołany właśnie przez tego pozywającego akcjonariusza […]”. Po wielomiesięcznym konflikcie żaden z akcjonariuszy nie ma wpływu na spółkę, którą jeszcze do niedawana zarządzał syndyk. Wczoraj ani przedstawiciele naukowców, ani GlenCross Holdings nie chcieli komentować sporu. W sądach cały czas toczy się kilka spraw, które są jego pokłosiem.

OKIEM EKSPERTA
Dobra wola, zrozumienie i umowa

MARCIN SZUMOWSKI, prezes OncoArendi

Niestety nie ma jednej recepty na sukces w komercjalizacji i udaną współpracę na linii wynalazcy-inwestorzy. Jest jednak kilka kluczowych elementów, bez których jest to niemożliwe. Po obu stronach musi być: dobra wola i zrozumienie — biznesu i rynku, na którym działa spółka. Bo bez dobrej woli nawet najlepiej skonstruowana prawnie umowa nie uchroni od problemów, choć oczywiście to podstawa. Co do szczegółów współpracy uważam, że naukowcy, szczególnie w początkowych fazach rozwoju firmy, nie powinni tracić nad nią kontroli. Konflikty na linii naukowcy-inwestorzy zdarzają się dość często. Ich powodem jest m.in. brak komercyjnego podejścia wśród naukowców, którzy, zamiast sprzedawać, chcą technologię ciągle doskonalić, przez co inwestorzy tracą cierpliwość. Z drugiej strony, zdarza się, że razem z postępami inwestorzy chcą zmarginalizować naukowców i próbują ograniczyć ich wpływ na firmę i udział w zyskach.

Kłopot z finansowaniem
3 PYTANIA DO ROBERTA DWILIŃSKIEGO, WSPÓŁZAŁOŻYCIELA GRUPY AMMONO

1 Co było zarzewiem sporu między akcjonariuszami?

Nie chciałbym komentować tej sprawy, jest opisana w aktach sądowych. A sądy niestety działają w Polsce tak, a nie inaczej. Spory nie zostały jeszcze rozstrzygnięte i prawdopodobnie długo nie będą, tymczasem spółka jest już w upadłości. Chcę podkreślić, że — jako założyciele — staraliśmy się wszelkimi możliwymi sposobami ratować ją przed upadłością likwidacyjną. Szukaliśmy dla niej inwestora, który mógłby ją w odpowiednim stopniu dokapitalizować i jeden z nich wciąż jest zainteresowany inwestycją.

2 Potrzeba finansowania inwestycji była powodem mariażu z Glencross Holdings. Czy dzisiaj jako założyciele poszlibyście taką samą drogą?

Sęk w tym, że dzisiaj w Polsce nie ma możliwości lub są bardzo ograniczone finansowania inwestycji na takim etapie jak nasza. Naukowcy są często zmuszeni przyjąć takie, a nie inne warunki, jeśli chcą, by ich technologia dalej się rozwijała. Tymczasem na badania i rozwój płyną funduszeliczone w miliardach. W większości, w ramach niewielkich kwot, trafiają one na projekty, które są w początkowych fazach rozwoju. Projekty technologiczne, takie jak nasz, gdzie czas odgrywa bardzo ważną rolę, powinny mieć zapewnioną szansę na drugą i trzecią turę finansowania.

3 Jakie formy wsparcia ma pan na myśli?

PPP realizowane przez gwarancje kredy- towe warte nawet kilkadziesiąt milionów złotych, zamówienia rządowe, obejmowanie akcji przez agencje rządowe — to tylko przykładowe możliwości. Co istotne, to powinny być przede wszystkim zwrotne formy wsparcia. Aby były efekty w postaci technologii, które mają szansę nie tylko na krajowy, ale światowy sukces, potrzeba systemowych rozwiązań. Z morza projektów warto byłoby wybrać kilka najbardziej perspektywicznych, które w przyszłości mogłyby stać się motorem polskiej gospodarki. Uważam, że polska branża chemiczna, szczególnie ta skupiona wokół azotków, w połączeniu np. z technologią Ammono, miałaby szanse stać się światowymczempionem.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Azoty skleją kryształ Ammono