Obecny kurs walutowy jest korzystny dla gospodarki, gdyż wspiera polski eksport, a jednocześnie jest długookresowym kursem równowagi, przy którym Polska mogłaby wejść do strefy euro, powiedział w środę wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko.
"Możemy nie wejść do strefy euro nawet, jeżeli spełnimy kryteria z Maastricht, a nie będzie porozumienia co do kursu. (...) Przy takim kursie, jaki jest teraz, to może byłoby warto wchodzić" - powiedział Kołodko na spotkaniu w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym.
Wicepremier podkreślił, że wciąż uważa, iż długookresowy kurs równowagi dla polskiej waluty oscyluje wokół 4,35 zł za euro.
Kołodko powtórzył, że według niego kurs walutowy jest ważniejszy niż sama data wejścia do strefy euro.
"Mamy bardzo korzystną deprecjację złotego ze względu na wzrost eksportu, który rozkręca koniunkturę" - powiedział także minister finansów.
Kołodko powiedział w końcu marca w Budapeszcie, że nie stanie się nic strasznego, jeżeli Polska lub Węgry nie wejdą do strefy euro przed 2008 czy 2009 rokiem. Dotychczas Polska chciała przyjąć euro tak szybko, jak to możliwe, czyli już w 2007 roku.
Przez trzy miesiące 2003 roku złoty stracił na wartości około 8-9% swojej wartości, a jego kurs powrócił w pobliże tzw. „starego parytetu". W środę rano za euro płacono 4,4100/4130 zł, za dolara - 4,0750/0780 zł. (ISB)
pk/tom