PAP: rozmawiałem z premierem o ustawie -Solorz

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2003-04-25 11:44

25.4.Warszawa (PAP) - Miesiąc, a może dwa tygodnie przed spotkaniem nadawców z premierem, rozmawiałem z Leszkiem Millerem o projekcie nowelizacji ustawy o rtv, sygnalizując zagrożenia dla mediów prywatnych - zeznał przed komisją śledczą Zygmunt Solorz. Szef Polsatu powiedział, że "kiedy już był konflikt dotyczący ustawy" poprosił premiera o krótką rozmowę.

"Chciałem panu premierowi powiedzieć, jakie są zagrożenia wynikające z tej nowelizacji" - dodał. Rozmowa odbyła się, "o ile pamięta", w gabinecie premiera i uczestniczył w niej jedynie on i premier. Solorz zastrzegł, że trudno mu określić dokładną datę spotkania.

"Mówiłem o monopolu telewizji publicznej, że to jest tak naprawdę szkodliwe dla telewizji publicznej, że ona nigdy nie będzie mogła spełniać swojej misji publicznej, że tak naprawdę to nie chodzi o ograniczenie reklamy, ale chodzi o zaniżenie cen reklam, które powodują utratę wpływów nie tylko naszych, ale także telewizji publicznej" - relacjonował szef Polsatu.

Według Solorza, ta rozmowa przyczyniła się do późniejszego spotkania nadawców z premierem.

Tomasz Nałęcz (UP) pytał, czy rozmowa Solorza z Leszkiem Millerem dotyczyła "współczynników koncentracji".

"Nie. Nie ukrywam, że dla nas nie było to rzeczą najważniejszą" - odpowiedział szef Polsatu.

"Ja szczerze mówiąc byłem bardzo zadowolony, że pan premier mnie wysłuchał, bo dla mnie było bardzo istotne to, żeby premier wiedział, co nas boli jako media prywatne, komercyjne, że jest zagrożenie dla egzystencji tych mediów" - tłumaczył Solorz.

Powiedział także, że tuż po tym, jak Miller został premierem, z inicjatywy szefa rządu odbyło się spotkanie na temat stosunku Polsatu do integracji z UE. W sumie - jak zeznał - z inicjatywy Millera odbyły się dwa, trzy spotkania.

Solorz powiedział też, że "być może" na pierwszym spotkaniu zaraz po tym, jak Miller został premierem, "padło pytanie z ciekawości", czy rzeczywiście właściciele Polsatu rozważają sprzedaż części akcji firmy. Dodał, że podobne pytania zadawali mu także inni politycy - jak sądzi - "głównie z ciekawości".

Nałęcz pytał, kto konkretnie się o to dopytywał. "Każdy, którego spotkałem, pytał o szczegóły" - odpowiedział Solorz. Wspomniał, że pytał o to także sekretarz KRRiT Włodzimierz Czarzasty. Solorz powiedział, że właściciele Polsatu prowadzili rozmowy z czterema firmami, m.in. z Agorą, chcąc się zorientować, "która z tych firm będzie najlepszym partnerem dla Polsatu przy ewentualnej sprzedaży części udziałów". Rozmowy z Agorą trwały "mniej więcej około pół roku", od końca 2001 roku i "zostały wstrzymane w momencie, kiedy była taka burza dotycząca ustawy o rtv".

"Agora chciała mieć pewność, czy będzie w ogóle mogła kupić Polsat, ponieważ pojawiły się zapisy ustawowe, które - w tych propozycjach - uniemożliwiały Agorze wejście do Polsatu jako partner" - tłumaczył Solorz.

Dodał, że w spotkaniach z władzami Agory w tej sprawie uczestniczyło troje z czworga członków zarządu spółki: Wanda

Rapaczyńska, Piotr Niemczycki i Zbigniew Bąk.

Solorz powiedział, że rozmowy z Agorą miały "bardzo poważny charakter" i stąd taka reprezentacja ze strony tej spółki. "To jest tak jak zawarcie małżeństwa i to jest bardzo poważna decyzja" - dodał.

"Jeśli się trzymać już konwencji małżeństwa, to rozumiem, że rozmowy dotyczyły intercyzy" - zażartował Nałęcz. Solorz odpowiedział, że "do tego nie doszło", rozmowy były "elementem wstępnym". (PAP)