Bangladesz i Pakistan typowane na gwiazdy

Mirosław Konkel
opublikowano: 2011-05-16 00:00

Rynki BRIC są nadal na topie. Ale już pojawiła się nowa moda — fundusze krajów Next-11.

Światowe rynki akcji czekają dalsze wzrosty, a pierwsze skrzypce ponownie grać będą rynki wschodzące — twierdzi Mark Mobius, prezes Templeton Asset Management.

Świetne perspektywy — zdaniem eksperta — rysują się m.in. przed krajami BRIC, które już od pewnego czasu cieszą się rosnącym zaufaniem inwestorów.

Wysoki dochód z akcji chińskich (C) przedsiębiorstw nikogo nie dziwił, ale nie było oczywiste, że wkrótce zaczną do nich dołączać firmy indyjskie (I). Podobnie w przypadku Brazylii (B), której dynamiczny wzrost nie był tak łatwy do przewidzenia, jak szybki rozwój gospodarki rosyjskiej (R). Jednak inwestorzy, którzy podjęli ryzyko ulokowania pieniędzy w tych krajach, w krótkim czasie osiągnęli ogromne zyski.

— Rynki BRIC mają duży potencjał wzrostu, jednak większe zaufanie mam do Indii i Brazylii niż do Chin i Rosji. Szczególnie ten ostatni kraj jest dla mnie wciąż mało przewidywalny — ostrzega Alfred Adamiec, szef Domu Maklerskiego Alfa.

Wschodzące gwiazdy

Inne zastrzeżenie do BRIC? Ponieważ inwestowanie na tych rynkach stało się z czasem powszechne — choćby poprzez fundusze inwestycyjne oferowane również klientom w Polsce — spadły osiągane zyski. W rezultacie rozpoczęto poszukiwania superatrakcyjnych ofert w innych krajach, które są uważane za wschodzące gwiazdy globalnej gospodarki. Tak powstała m.in. lista państw Next-11 — to rynki, które kiedyś — podobnie jak BRIC — uważano za ryzykowne i niestabilne, a które w najbliższej przyszłości będą się szybko i bezpiecznie rozwijać.

— Ostatni kryzys finansowy, który wywołały bogate gospodarki, ledwie musnął kraje biedniejsze. To najlepszy dowód na to, że warto inwestować nie tylko w Europie czy w USA, ale także w Ameryce Południowej, Azji, Afryce — tłumaczy Alfred Adamiec.

W gronie Next-11 znalazły się: Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Korea Południowa, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Turcja oraz Wietnam. Kraje te charakteryzują się dużą liczbą ludności i wysokim PKB, a jednocześnie nie są najlepiej notowane jako miejsca do inwestowania — czy to ze względu na biurokrację i brak ładu w administracji (Bangladesz i Filipiny), niedawne kryzysy walutowe (Turcja i Korea Południowa), czy też kiepskie wyniki gospodarcze (Nigeria i Meksyk). Konsekwencją tego są niskie ceny aktywów w tych krajach, a w inwestowaniu chodzi przecież o to, by kupić za niewysoką cenę, a następnie sprzedać drożej, osiągając wysoki zysk.

Drożejące aktywa

Listę Next-11 tworzą bardzo różne kraje. W wypadku Korei Południowej zaskoczenie nie jest duże, a perspektywy wzrostu raczej pewne. Natomiast w Nigerii już od dziesięcioleci trwa gospodarcza katastrofa spowodowana korupcją i straszliwymi warunkami prowadzenia biznesu. Jest to jednak kraj bogaty w ropę naftową, więc inwestycje tam mogą się opłacić. Meksyk i Turcja od lat borykają się z trudnościami związanymi ze stabilizacją gospodarki i wykorzystaniem sąsiedztwa ogromnego i bogatego rynku (odpowiednio USA i UE).

Przynajmniej część krajów Next-11 może wykorzystać swoje ogromne zasoby siły roboczej i stać się atrakcyjnym miejscem do budowy fabryk i centrów usługowych. Wiąże się to z nasilającymi się trendami outsourcingu i offshoringu (przenoszenia produkcji i usług do krajów z tanią siłą roboczą). W związku z rosnącą produkcją i PKB wzmocnią się zapewne waluty i zaczną drożeć krajowe aktywa.

Choć inwestycje w Next-11 za horyzont czasowy przyjmują lata 2020-25, to już dziś są widoczne pierwsze efekty. Można zauważyć napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Turcji, Meksyku, Indonezji, Korei Południowej. Powstał indeks DAX Global Emerging 11 na giełdzie we Frankfurcie. Powstają również fundusze inwestycyjne lokujące kapitał według koncepcji Next-11: pierwszy taki fundusz został stworzony przez grupę DWS w Niemczech i uwzględnia osiem spośród jedenastu krajów Next-11: Egipt, Filipiny, Indonezję, Koreę Południową, Meksyk, Pakistan, Wietnam oraz Turcję.

Jest tylko jedno ale.

— O ile inwestowanie w Azji jest stosunkowo łatwe, o tyle w Ameryce Południowej może być z tym problem. Tamtejsze fundusze inwestycyjne są słabo rozwinięte i trzeba na miejscu znaleźć instytucję, która będzie zarządzała naszymi pieniędzmi. Raczej nie ma sensu robić tego z Londynu czy Warszawy — mówi Alfred Adamiec. l

Okiem eksperta

Z funduszem trzeba się utożsamiać

Jacek Treumann, członek zarządu Legg Mason TFI

Inwestor pragnący podjąć większe ryzyko w oczekiwaniu na wyższe zyski powinien wybrać fundusze, których politykę inwestycyjną rozumie i się z nią identyfikuje. Takie podejście zapewnia najlepsze dostosowanie produktu do własnych specyficznych uwarunkowań. Inwestowanie staje się wówczas racjonalne, co w przypadku wyboru ofert agresywnych ma szalenie istotne znaczenie.

Trzeba sprecyzować swoje oczekiwania dotyczące stóp zwrotu i porównać je z celem inwestycyjnym określonym w statucie funduszu. Inwestor musi się zastanowić, czy zależy mu bardziej na wynikach relatywnych w stosunku do wybranej stopy odniesienia — np. WIG, czy też na osiąganiu bezwzględnych rezultatów bez powiązania z konkretnym rynkiem.

Powinien także ustalić akceptowany poziom ryzyka. To rzecz indywidualna — każdy powinien bardzo spokojnie i rzetelnie zweryfikować swoje emocjonalne i kapitałowe możliwości. Nie obejdzie się też bez wskazania horyzontu inwestycyjnego niezbędnego do prawidłowej oceny rezultatów wypracowanych przez zarządzających — np. dla produktów o wysokiej zmienności minimalny czas do rzetelnej weryfikacji efektywności inwestycji to 3 lata.

Oferta funduszy o charakterze agresywnym jest dość pokaźna. Mamy do wyboru produkty różniące się zakresem geograficznym (Polska, Europa Środkowa i Wschodnia, reszta świata) oraz stylem zarządzania (benchmarkowe, bezbenchmarkowe, szerokiej dywersyfikacji, skoncentrowane i selektywne itp.). Kuszą również produkty inwestujące w różne ryzykowne klasy aktywów (akcje, surowce, inwestycje alternatywne), a także produkty akcyjne lokujące pieniądze w różnych segmentach rynku (uniwersalne, MISie, sektorowe).

W przypadku produktów o agresywnym charakterze zdecydowanie odradzam inwestowanie środków pochodzących z kredytu. Przestroga ta dotyczy szczególnie osób o mniejszym doświadczeniu. [MK]