Dzień po zwycięstwie w przeprowadzonej w niedzielę pierwszej rundzie wyborów prezydenckich kandydata opozycyjnej skrajnej prawicy premier Rumunii ogłosił podanie się do dymisji, co oznaczało upadek koalicyjnego rządu. Wywołało to największą od kryzysu finansowego 2008 roku przecenę rumuńskich aktywów, bo znacząco zmniejszyło szansę na realizację planowanego zmniejszenia w tym roku deficytu budżetowego Rumunii, który w relacji do PKB jest największy w Unii Europejskiej.
Bank centralny Rumunii zdecydował o powiększeniu w tym tygodniu dopuszczalnego słabnięcia leja wobec euro do 3 proc. Sprzedawał również na rynku zagraniczne waluty, co potwierdził w rozmowie z Bloombergiem jego rzecznik. Rzecznik zapewnił, że bank centralny dysponuje dostatecznymi rezerwami aby skutecznie zarządzać kursem leja i nie korzystał z innych narządzi, np. mechanizmem swapowym dostępnym w Europejskim Banku Centralny. Dane z końca kwietnia wskazywały, że rezerwy walutowe Rumunii wynosiły 62,4 mld EUR.
Wartość leja nieustannie spada od poniedziałku i jest rekordowo słaby. Obecnie wyceniany jest na 5,1213 za euro. Spadek wartości o 2,9 proc. w tym tygodniu jest największy wśród walut gospodarek wschodzących.
Rentowność obligacji 10-letnich Rumunii denominowanych w krajowej walucie rośnie w czwartek o 37 pkt bazowych do 8,51 proc. W maju zwiększyła się już o ponad 100 pkt bazowych.
- Rentowność obligacji 10-letnich skoczyła i wzrosło również oprocentowanie na rynku pieniężnym, bo interwencje banku centralnego na rynku walutowym zmniejszyły płynność leja - powiedział Frantisek Taborsky, strateg LNG w Londynie. – Wyprzedaż obligacji denominowanych w lejach trwa, szczególnie na krótkim końcu krzywej rentowności, co utrzymuje wzrost pary EUR/RON – dodał.
