Banki osłabiły cały warszawski rynek akcji

Piotr Kuczyński
opublikowano: 31-01-2003, 00:00

Czwartkowa sesja w USA zakończyła się zgodnie z prognozami, które wynikały z sondaży opinii publicznej po orędziu prezydenta. Taki wynik mocno poprawia nastroje. Decyzja FOMC o pozostawieniu stóp bez zmian nie wpłynęła na rynek. Nie mogła niczego zmienić, bo komunikat był praktycznie powtórzeniem tego, co Fed mówił w listopadzie.

Być może rynkowi pomogły również słowa sekretarza stanu Colina Powella, który nie wykluczył, że przed uderzeniem na Irak zostanie uchwalona druga rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Działania USA za zgodą ONZ miałyby zupełnie inny wydźwięk i kraje naszej cywilizacji przyjęłyby je inaczej niż teraz. Poza tym rosnąca cena ropy naftowej podnosiła kursy akcji spółek sektora paliwowego. Sektorowi TMT pomagało podniesienie przez Merrill Lynch do „kupuj” rekomendacji dla Novellusa.

Jeśli chodzi o Irak, większość członków Rady Bezpieczeństwa ONZ chciała przedłużenia mandatu inspektorów. Jednak USA coraz wyraźniej idą w kierunku drugiej rezolucji RB, licząc na przekonanie rady dowodami, które 5.02 ma przedstawić Colin Powell. To wszystko odsuwa termin wybuchu wojny i daje szanse rynkom. Jednak po sesji wyniki podał AOL Time Warner. Strata była największa w historii USA (100 mld USD). Poinformowano również z rezygnacji Teda Turnera ze stanowiska wiceprezesa. To hamowało wzrosty w Eurolandzie. Również dane o PKB były słabe, ale obawiano się, że może nawet spaść, więc reakcja była spokojna. Wyniki spółek były niezłe, więc była szansa, że kolejna sesja w USA nie zakończy się przeceną.

Wiadomo, co mogli myśleć inwestorzy w Europie po dobrym zakończeniu sesji w USA: wojna już jest w cenach i nie ma się czego bać. Otóż przypuszczam, że tak dobrze nie jest, ale indeksy muszą wyjść ze strefy mocnego technicznego wyprzedania, a do tego potrzebne są wzrosty. Zakładam, że to będzie pułapka.

Z USA znów dostaniemy dziś ważne raporty makro w trzech ratach. O 14.30 dowiemy się, jakie były wydatki/przychody Amerykanów w grudniu. Prognoza mówi o wzroście przychodów o 0,2 proc., a wydatków o 0,8 proc. Najważniejsze są wydatki — im więcej tym lepiej. O 15.45 zostanie podany indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (prognoza: 83,9 pkt), a o 16.00 indeks aktywności gospodarki w rejonie Chicago (prognoza: 52,2 proc.). To wszystko są bardzo optymistyczne prognozy, co jest dla rynku zagrożeniem. Tym razem nie będzie wielkiej ilości raportów kwartalnych spółek. Przed sesją wyniki podają ChevronTexaco i Honeywell.

Nasz rynek jest bardzo techniczny (nawiasem mówiąc zarządzający to często wykorzystują zastawiając pułapki), więc fundusze (mimo otrzymanych wczoraj 0,5 mld zł) po prostu czekały, obawiając się linii szyi formacji RGR na S&P 500. Zostało do niej tylko 10 pkt. Owszem, bywa że formacje techniczne załamują się, ale ja chciałbym wpierw to zobaczyć. Nie byłoby nic gorszego, niż mocne odbicie od linii szyi, bo wtedy mielibyśmy klasyczny ruch powrotny i duży spadek indeksów. To wyczekiwanie zostało przerwane przeceną Pekao SA (podobno jeden z zagranicznych banków widzi bardzo słaby zysk w czwartym kwartale), to pociągnęło za sobą cały sektor bankowy, a następnie tkwiący w marazmie cały rynek. Z przedłużenia odbicia nic więc nie wyszło.

Dzisiejsza sesja zależy od nastrojów po sesji w USA i od tego, co powie zarząd Pekao (o ile coś powie). I jeszcze jedna uwaga: nie spotkałem innego poglądu jak ten, że wzrosty są tylko chwilowe i zaraz się załamią. Ja też, bazując na analizie technicznej, tak uważam. Skoro istnieje taka jednomyślność, to trzeba być bardzo ostrożnym, bo to zazwyczaj oznacza, że nastąpi jakaś niespodzianka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu