Banki pomogą kupić samoloty dla armii

Cezary Pytlos
opublikowano: 2002-04-12 00:00

We wtorek rząd zajmie się projektami rozporządzeń do ustawy o zakupie samolotu wielozadaniowego oraz ustawy offsetowej. Niewykluczone, że finansowanie kontraktu, ocenianego na 14 mld zł, wezmą na siebie oferenci. Jeśli oczywiście przegrani nie złożą protestów, do których mogą mieć podstawy.

Są szanse na to, że 7 maja rozpocznie się drugi etap przetargu na samolot wielozadaniowy dla polskiej armii. Oferenci poznają wówczas szczegółowe kryteria wyboru oraz kryteria oceny inwestycji, do jakich zobowiążą się w ramach tzw. offsetu. Wcześniej, bo już w ten wtorek, Rada Ministrów zajmie się propozycjami komisji przetargowej dotyczącymi szczegółowych i ostatecznych zasad kompensacji wielkości zamówienia w polskim przemyśle obronnym i sektorze cywilnym. Jest bardzo prawdopodobne, że utrzymany zostanie dotychczasowy podział potencjalnych inwestycji — 50 proc. w sektorze obronnym i 50 proc. w sektorze cywilnym.

Szacuje się, że wartość zamówienia może osiągnąć 3,5 mld USD (14 mld zł). Piętą achillesową projektu jest konstrukcja finansowania zakupu samolotu. Janusz Zemke, wiceminister obrony narodowej i szef komisji przetargowej, tłumaczy, że do 2009 r. Polska jest obciążona spłatą zadłużenia zagranicznego, dlatego większe wydatki będą możliwe tylko i wyłącznie po 2010 r. Natomiast kwota przeznaczona z budżetu państwa stanowi 0,05 proc. PKB, co daje rocznie raptem 100-150 mln USD. Pojawia się więc podstawowy problem — jak spłacić kontrakt w ciągu 15 lat.

— Nie sądzę, by tak olbrzymi wydatek wziął na swoje barki polski rząd. Przypuszczam, że rząd liczy na to, że to konsorcja wezmą na siebie ciężar zorganizowania finansowania zakupu — mówi Robert Sikora z PricewaterhouseCoopers.

I tak prawdopodobnie się stanie.

— Jeszcze nie zdecydowaliśmy, ale jesteśmy gotowi wziąć kredyt w jednym z naszych banków. Na razie jest za wcześnie, żeby powiedzieć, z którą instytucją finansową będziemy współpracować — mówi Serge Rigaux, dyrektor generalny Dassault na Europę.

Podobne warianty rozważają także pozostali oferenci — Zespół F-16 i Gripen International.

Dyskusje na temat przetargu spychają na dalszy plan nieodległą przeszłość. Konkurs może bowiem zostać sparaliżowany w momencie ogłoszenia wyników. Powodem może okazać się niedawna nowelizacja ustawy o wyposażeniu Sił Zbrojnych RP w samolot wielozadaniowy — zmieniono wielkość planowanego zakupu. Zamiast 44 nowych i 16 używanych samolotów kupimy zaledwie 48, ale nowych. Czy to zmiana reguł gry, czy tylko kosmetyczne poprawki — o tym nie dowiemy się nigdy, gdyż kontrakt stulecia dla polskiej armii prowadzony jest na zasadach szczególnych.

— Z biznesowego punktu widzenia to na pewno budzące wątpliwości posunięcie, lecz z punktu widzenia prawnego niezupełnie, gdyż w tym przypadku zmiana nie została dokonana przez zamawiającego, lecz ustawą przez parlament — tłumaczy Krzysztof Stefanowicz z Kancelarii Salans Hertzfeld & Heilbronn.

Jego zdaniem, nie zmienia to faktu, że strony biorące udział w przetargu po jego rozstrzygnięciu mogą rozpocząć postępowanie podważające dokonany wybór. Wnioski składaliby oczywiście przegrani.