
Swoje trzy grosze do pogorszenia nastrojów dorzuciły banki, które rozczarowały swoimi wynikami wzbudzając niepokój o wyniki spółek.
Ostatecznie na zamknięciu sesji indeks największych amerykańskich blue chipów Dow Jones IA zniżkował o 0,46 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 tracił 0,30 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq Composite zyskiwał 0,03 proc.
Czwartkowe dane o inflacji producentów w USA potwierdziły, że wzrost cen nie zamierza odpuścić. W czerwcu wzrosły aż o 11,3 proc. w ujęciu rocznym przebijając prognozy. Daje to kolejny argument jastrzębiom z Fed do zwiększenia skali podwyżek stóp. A, że te mocniej wzrosną niż się oczekuje są niemal na 100 proc. pewni ekonomiści banku Citigroup. Uważają, że w lipcu pójdą o 100 punktów bazowych w górę.
Swoimi rezultatami kwartalnymi negatywnie zaskoczyły banki JPMorgan Chase i Morgan Stanley. W przypadku pierwszego giganta spadek zysku okazał się większy niż oczekiwano, a na dodatek instytucja zapowiedziała wstrzymanie programu skupu akcji. Słynny Jamie Dimon, dyrektor generalny ostrzegł również, że wysoka inflacja, słabnące zaufanie konsumentów i napięcia geopolityczne mogą zaszkodzić globalnej gospodarce w przyszłości.
Z kolei Morgan Stanley podkopał zaufanie inwestorów przyznając, że ma problemy z działem bankowości inwestycyjnej, który mierzy się z załamaniem globalnych transakcji.
W rezultacie przeceny, sektor bankowy był w czwartek jednym z najgorszych na parkiecie notując spadek subindeksu do najniższego poziomu od 2008 r.
