Trzy banki sprzątnęły z kont CLiF 59 mln zł. To kolejny etap wojny o leasingową spółkę, która niedawno została wskrzeszona przez sąd z upadłych.
Uderz w stół, a nożyce (a właściwie banki) się odezwą — ta staropolska maksyma jak ulał pasuje do sytuacji Centrum Leasingu i Finansów (CLiF). Wczoraj informowaliśmy, że spółka, którą kieruje Dariusz Baran, złożyła w sądzie pozwy o zapłatę ponad 210 mln zł od dziewięciu banków wierzycieli. To prawie dokładnie tyle, ile wyniosły długi CLiF uznane przez sędziego komisarza.
Na reakcję banków nie trzeba było długo czekać. Kredyt Bank, BPH PBK i Spółdzielczy Bank Ogrodniczy oświadczyły wczoraj, że potrącają łącznie 59 mln zł z rachunków bankowych spółki, która dzięki kasacji upadłości przez Sąd Najwyższy próbowała powstać jak feniks z popiołów.
— Zarząd CLiF uznaje, że oświadczenia banków o potrąceniu oraz zajęcie środków finansowych jest bezprawne — głosi raport leasingodawcy.
Dariusz Baran nie ukrywa, że zarząd CLiF zamierza w tej sytuacji rozszerzyć wcześniejsze powództwa o zapłatę, o kwoty zajętych środków finansowych. Chce też zbadać, czy nie zaszły przesłanki do złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez pracowników tych banków.
CLiF próbuje doprowadzić do układu z wierzycielami, a żądania wobec banków były elementem tej gry. Spółka liczyła, że instytucje finansowe zgodzą się na takie postępowanie w zamian za wycofanie pozwów.
Według wcześniejszej propozycji spółki, chodziło o redukcję długu o 30 proc. Połowę pozostałej sumy CLiF był gotów zapłacić w dniu podpisania umowy, a resztę w 24 równych ratach miesięcznych.
— Będziemy wręcz prosić banki, aby zgodziły się na układ. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, pozwy zostaną wycofane — jeszcze przedwczoraj zapowiadał Dariusz Baran.
Po wczorajszej decyzji banków na zawieszenie broni raczej się nie zanosi.