Bankowcy znowu złapali wiatr w żagle

Anna Leder
22-02-2005, 00:00

Rok 2004 był rekordowy pod względem wartości sprzedaży kredytów mieszkaniowych. Bankowcy przewidują, że dobra passa jeszcze ich nie opuści.

Banki informują o wysokim wzroście sprzedaży kredytów hipotecznych w minionym roku, o ambitnych planach sprzedaży na rok bieżący, no i oczywiście o kolejnych promocjach. Raporty analityków rynku donoszą, że udział kredytów mieszkaniowych w finansowaniu nieruchomości systematycznie rośnie, a kredyty hipoteczne stanowią coraz większą część portfela kredytowego banków. Na rynku pojawiają się nawet nowi gracze.

Systematyczna zwyżka

O ile udział kredytów w finansowaniu nieruchomości w 1998 r. wynosił 9 proc., w 2002 r. — 26 proc., o tyle w roku 2003 było to już 43 proc.

— W 2004 roku znaczące zwiększenie liczby udzielanych kredytów mieszkaniowych zanotowano bezpośrednio przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Polacy kupowali mieszkania, obawiając się zapowiadanego wzrostu ich cen. Wiele osób chciało też skorzystać z niższego podatku VAT na materiały budowlane, zniesionego w maju 2004 r., oraz ulg remontowo-budowlanych, które obowiązywać będą jeszcze do końca roku 2005 — mówi Dorota Kossowska z Open Finance.

— W oczekiwaniu na wzrost cen po akcesji Polski do UE, część klientów nabywała mieszkania traktując je jako inwestycję — uzupełnia Anna Wydrzyńska, dyrektor departamentu finansowania nieruchomości w Banku BPH.

Nie sprawdziły się scenariusze, zgodnie z którymi po wejściu Polski do Unii sprzedaż nieruchomości miała wyhamować.

Według danych Związku Banków Polskich, wartość kredytów hipotecznych udzielonych w całym ubiegłym roku wyniosła około 15 mld zł, czyli aż o 25 proc. więcej niż w 2003 roku.

Piotr Zawadzki, dyrektor departamentu bankowości hipotecznej Nordea Bank Polska, twierdzi, że tak duży wzrost spowodowała głównie akcja kredytowa banków, które wprowadziły nowe, prostsze procedury uzyskiwania kredytów hipotecznych.

— Na wzrost wpłynęło równocześnie kilka czynników, m.in. obniżenie oprocentowania kredytów mieszkaniowych w stosunku do lat poprzednich, obawa przed wzrostem cen mieszkań w związku z podwyższeniem stawki VAT na materiały budowlane oraz wejściem Polski do Unii Europejskiej. Atutem były atrakcyjne warunki kredytowe, oferowane zwłaszcza w ramach promocji — wylicza Piotr Zawadzki.

Uproszczenie procedur i szybsze rozpatrywanie wniosków kredytowych jest odpowiedzią na potrzeby klientów poszukujących szybkich i tanich kredytów hipotecznych.

— Wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe to z jednej strony efekt wprowadzania przez banki coraz atrakcyjniejszych warunków kredytowych spowodowanych zarówno rozwojem ofert, jak i dużą konkurencją między bankami oraz wynik obniżenia oprocentowania kredytów mieszkaniowych w stosunku do lat poprzednich. Jednocześnie w związku z niższym oprocentowaniem kredytów wyższa była zdolność kredytobiorców do ich zaciągania, a dostępne kwoty kredytów były wyższe niż w latach poprzednich — potwierdza Anna Wydrzyńska.

Konieczna strategia

W ubiegłym roku uwidoczniła się tendencja do wydłużania okresu kredytowania.

— Dzięki temu kredytobiorca płaci niższą ratę, mając równocześnie wyższą zdolność kredytową. Okres kredytowania wydłużył np. Dom- Bank — do 30 lat i MultiBank — aż do 45 lat — mówi Dorota Kossowska.

Coraz więcej banków decydowało się na udzielanie kredytów na 100 proc. wartości nieruchomości.

— W tym roku do banków kredytujących 100 proc. inwestycji dołączyły m.in. Millennium oraz Deutsche Bank — dodaje Dorota Kossowska.

Zaciągający kredyt mieszkaniowy musiał być jednak przygotowany na kilka dodatkowych opłat — np. prowizję za udzielenie kredytu.

— Zazwyczaj prowizja ta wynosiła od 0,7 do 2 proc. kwoty kredytu. Była to więc dla potencjalnego kredytobiorcy kwota znacząca. Pojawiły się jednak oferty, przy których bank odstępuje od tej opłaty. Warto zwrócić uwagę także na stosowane w GE Money Banku Mieszkaniowym oraz DomBanku Hipotecznym tzw. ubezpieczenia od ryzyka utraty pracy. Obowiązuje ono przez pierwszy okres spłaty kredytu. Niektóre banki wymagają także od kredytobiorców ustanowienia cesji z polisy na życie — kontynuuje Dorota Kossowska.

Przybywa graczy

Aż 60 proc. kredytów udzielonych w 2004 r. przypada na dwóch graczy: PKO BP i Bank BPH. Z walki o rynek nie rezygnuje trzeci gracz sektora bankowości hipotecznej — GE Money, który powiększył się w ubiegłym roku o GE Bank Mieszkaniowy. Do gry już w drugiej połowie 2004 r. wszedł DomBank, czyli wyspecjalizowane ramię Getin Banku, a także Bank Millennium. Każdy z nich chce w tym roku udzielić kredytów na ponad 1 mld zł. I jest to możliwe.

— Nic nie wskazuje na to, aby zainteresowanie kupnem mieszkania, a co za tym często idzie również kredytami mieszkaniowymi zaczęło spadać. Mimo że ceny nieruchomości w głównych miastach rosną, chętnych do zakupu nie brakuje. Na rynku widać również zwiększone zainteresowanie nieruchomościami ze strony inwestorów zachodnich, m.in. obywateli Wielkiej Brytanii — mówi Dorota Kossowska z Open Finance.

Związek Banków Polskich szacuje, że tegoroczny wzrost rynku kredytów hipotecznych może sięgnąć nawet 25-30 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Leder

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Bankowcy znowu złapali wiatr w żagle