Bankowe szachy w Polimeksie

  • Emil Górecki
opublikowano: 19-07-2012, 00:00

Zgoda wierzycieli albo upadłość — to dwa scenariusze dla budowlanej spółki. Ratunkowej koalicji może zagrozić BGŻ

Polimex-Mostostal, jedna z największych firm budowlanych w kraju, która od tygodnia negocjuje z wierzycielami zmianę warunków spłaty wierzytelności, ma coraz mniej czasu. W połowie przyszłego tygodnia musi spłacić obligacje wartości 100 mln zł, a kilka dni później 150 mln zł kredytu w Pekao. Rozmowy, które mają uratować spółkę od upadłości, są napięte, a według nieoficjalnych informacji „Pulsu Biznesu”, ich powodzenie jest zagrożone. Warunkiem jest jednomyślność wszystkich wierzycieli, a według naszych informacji, do koalicji wspierającej Polimex nie chce dołączyć BGŻ. Według naszych ustaleń, pod koniec ubiegłego tygodnia zablokował 20-30 mln zł na rachunku bieżącym i z tygodniowym okresem wypowiedział umowy kredytowe.

— Polimex jest naszym klientem, a nie komentujemy współpracy z klientami — ucina biuro prasowe BGŻ.

Banki ratują

Według naszych informacji, w przygotowanie planu restrukturyzacji i refinansowania operacyjnie zaangażowani są przedstawiciele departamentów bankowości korporacyjnej PKO BP (kredytuje spółkę na 290 mln zł) i Pekao (160 mln zł), a także ING OFE, największy akcjonariusz Polimeksu.

Wyłamanie się jednego banku oznaczać będzie fiasko planu ratunkowego i z dużym prawdopodobieństwem wymusi na Polimeksie złożenie wniosku o upadłość. Dlaczego decyzja BGŻ, którego zaangażowanie w Polimex nie jest wielkie, jest tak ważna? Wierzyciele dążą do zawarcia umowy tzw. standstill agrement, w której każdy zobowiązuje się do niepodejmowania działań windykacyjnych przez cztery miesiące.

— Gotowość podpisania zadeklarowało 90-95 proc. wierzycieli, z istotnych nieprzekonany pozostaje BGŻ — mówi nasz informator.

Przykładem zgodnego działania, które doprowadziło do uratowania spółki, jest PKM Duda. Na drugim biegunie jest PBG i Bomi, gdzie brak solidarności banków wymuszał wniosek o upadłość. Zarówno prezes Konrad Jaskóła, jak i Robert Bednarski, dyrektor finansowy, nie znaleźli czasu wczoraj na rozmowę, bo do wieczora uczestniczyli w spotkaniach z wierzycielami.

— Negocjacje są w toku, nikt nie odszedł od stołu — mówi osoba zbliżona do spółki.

Plan na trzy lata

Jeśli wierzyciele Polimeksu dadzą mu cztery miesiące spokoju, to zarząd opracuje dwu-trzyletnią strategię finansowania spółki, ze szczegółowym harmonogramem spłaty długów. Większość wierzycieli zdaje sobie sprawę, że to najlepsza droga do odzyskania pieniędzy. Również państwo jest gotowe wesprzeć duże firmy budowlane w kłopotach.

— Niewykluczone, że państwo włączy się w ratowanie budowlanych firm, ale nie będzie to łatwy transfer publicznych pieniędzy do prywatnych podmiotów. Warunkiem niezbędnym jest restrukturyzacja firm i wzięcie na siebie odpowiedzialności przez banki — mówi premier Donald Tusk.

Grono rozmówców Polimeksu jest szerokie: spółka ma kredyty w kilkunastu bankach w Polsce sięgające 700 mln zł, a jej obligacje warte ponad 400 mln zł objęło kilkadziesiąt podmiotów. Wcześniej chciał ich spłacić z pieniędzy pozyskanych ze sprzedaży majątku, ale sprzedaż aktywów deweloperskich dała do tej pory 15 mln zł, a Agencja Rozwoju Przemysłu dopiero zaczęła analizować możliwość kupna Sefako i Energomontażu Północ Gdynia. Gotówkę wchłaniają rozpędzone w środku sezonu budowy.

Gra Holendrów

Dlaczego BGŻ nie chce poprzeć planu ratunkowego dla Polimeksu.

— Decyzja nie zapadła w Polsce, lecz w centrali właściciela — mówi nasz informator. Rabobank, który posiada prawie 50 proc. akcji BGŻ, ogłosił w kwietniu wezwanie na resztę po bardzo atrakcyjnej cenie: 72,5 zł, podczas gdy kurs w dniu ogłaszania wynosił 47 zł. I choć zapisy trwają do końca lipca, to jest zniecierpliwiony brakiem odpowiedzi ze strony skarbu państwa (ma 26 proc. akcji). Rozmowy w tej sprawie wciąż trwają.

Przychylni propozycji podobno nie są też Idea TFI, która sama jest w poważnych opałach, i Millenium TFI, które tłumaczy się zalecaną przez KNF ostrożnością przy rolowaniu obligacji. Obie instytucje nie chciały rozmawiać na ten temat.

— Obserwujemy sytuację, nie komentujemy działań zarządu Polimeksu — ucina Mirosław Dziółko, zarządzający funduszami Millennium TFI.

655,4 mln zł To wartość oprocentowanych kredytów i pożyczek, jakie miała do spłacenia grupa Polimeksu-Mostostalu na koniec I kwartału 2012 r. Po zamknięciu kwartału spółka dostała dodatkowe 100 mln zł kredytu od banku PKO BP.

481,5 mln zł Kredyty tej wartości przypadają w następnych 12 miesiącach.

409 mln zł Taką wartość mają obligacje, które grupa ma do spłacenia w 2012 i 2013 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu