Poniżej stanowisko BCC:
"Dokończyć prywatyzację
Rada Ministrów na jutrzejszym posiedzeniu ma podjąć nowe decyzje w sprawie prywatyzacji. Propozycje przedstawiane ostatnio przez ministra Aleksandra Grada dobrze rokują, a gotowość rządu do podejmowania odważniejszych decyzji w tej sprawie jest okazją, żeby prywatyzację ostatecznie zakończyć.
Nie ma gorszego właściciela niż państwo. Z punktu widzenia przedsiębiorstw, im szybciej one trafią w prywatne ręce tym lepiej. Z krótkowzrocznej perspektywy budżetu sprawa wygląda gorzej, ponieważ skończy się dopływ gotówki w postaci dywidendy, ale w perspektywie długofalowej korzyści przeważą nad stratami: Skarb Państwa nie będzie już musiał zajmować się restrukturyzacją zakładów, dbać o ich kondycję, dofinansowywać, gwarantować kredytów itd.
Po pierwszych informacjach na temat możliwości sprzedaży przez Skarb Państwa części akcji KGHM protestować zaczęły związki zawodowe. Dla działaczy związkowych, dla których racją istnienia jest utrzymanie status quo, z kolei nie ma lepszego właściciela niż państwo. I to jest kolejny argument za prywatyzacją.
Nowy plan najgorzej wygląda z punktu widzenia partykularnych interesów klasy politycznej, bo skończą się stanowiska do obsadzenia „w biznesie”. Oczywiście jest to więc kolejny argument „za”.
Argumenty przeciw prywatyzacji w okresie trudności gospodarczych są nieporozumieniem. Można czas gorszej koniunktury i niższych cen wykorzystać z korzyścią dla kraju. Propozycje przedstawiła w opracowaniu dla BCC w marcu 2009 r. prof. Aldona Kamela-Sowińska. Główne argumenty są dwa:
1. W depozytach bankowych Polacy mają wciąż ok. 200 mld zł. Jeśli sprzedaż będzie odbywać się przez giełdę, to Polacy sfinansują niedobory budżetu kupując akcje. Za chwilę, wraz z powrotem koniunktury, będą się cieszyć wzrostem ich wartości. Sprzedając je zarobią i zapłacą podatki.
2. Fundusze emerytalne od lat narzekają na brak oferty inwestycyjnej. To teraz jest czas na prywatyzację skierowaną do funduszy emerytalnych. Dziś kupią jakąś inwestycję długoterminową i po powrocie koniunktury wartość tych akcji wzrośnie, a wraz z nimi wzrosną portfele emerytów.
Ostatecznie więc na dokończeniu prywatyzacji zyska gospodarka, co przyjemnie odczują w kieszeniach wszyscy podatnicy. Sprywatyzowane firmy albo odnajdą się w realiach wolnorynkowych dostosowując się do potrzeb rynku, albo – jeśli są nierentowne – po odłączeniu od rządowej kroplówki upadną. Tak w pierwszym jak i w drugim wariacie przestaną być obciążeniem dla podatników.
BCC postuluje przeprowadzenie pełnej prywatyzacji, w jak najszybszym czasie, jak najprostszą drogą. Pomysły typu „prywatyzacja menedżersko-pracownicza” są szkodliwe.
By dokończenie procesu było efektywne ekonomicznie i wolne od politycznego kontekstu, musi być przeprowadzone w sposób transparentny i według jasnych reguł. Znakomitym rozwiązaniem jest sprzedaż akcji w ofercie publicznej poprzez giełdę, dzięki czemu nie tylko uzyska się cenę rynkową, ale także wzmocni polski rynek kapitałowy.
Ponadto należy od razu sprzedawać duże pakiety akcji, a nie małe. Małe pakiety oznaczają pozostawienie w rękach Skarbu Państwa odpowiedzialności za firmy, a także – w późniejszym okresie – możliwość uzyskania przez inwestora, często dysponującego tzw. opcją zakupu, reszty przedsiębiorstwa, już zdrowszego i droższego, ale nie za rynkową cenę.
BCC apeluje do rządu, by mając za argument szczególne okoliczności, szybko i sprawnie zakończył to, czego do tej pory nie potrafił zrobić żaden poprzedni rząd. 20 lat wolnego rynku to już najwyższa pora, by pozbyć się bagaży PRL-u.
Arkadiusz Protas, wiceprezes BCC"