Bejera szuka pieniędzy na podnoszenie z kolan

Fundusz wyspecjalizowany w restrukturyzacjach wietrzy okazje rynkowe po pandemii. Zbiera finansowanie na kupowanie spółek z problemami

Przeczytaj i dowiedz się:

  • skąd się wziął Bejera Fund, który chce inwestować w spółki wymagające restrukturyzacji,
  • w jakich branżach specjalizuje się fundusz i w jakiej skali może inwestować w firmy,
  • jak zmiany przepisów restrukturyzacyjnych wpłynęły na możliwość podnoszenia spółek z kolan

Bejera szuka pieniędzy na podnoszenie z kolan

opublikowano: 03-10-2021, 20:00

Fundusz wyspecjalizowany w restrukturyzacjach wietrzy okazje rynkowe po pandemii. Zbiera finansowanie na kupowanie spółek z problemami

W początkowej fazie pandemii eksperci z rynku fuzji i przejęć spodziewali się zwiększenia aktywności funduszy restrukturyzacyjnych, wyspecjalizowanych w przejmowaniu spółek z problemami operacyjnymi i finansowymi. Rządowe tarcze sprawiły jednak, że przez kilkanaście miesięcy wielu takich transakcji nie było. Teraz sytuacja może się jednak zmienić.

- Pandemia negatywnie zweryfikowała biznesy, które budowano ze źle skonstruowanym finansowaniem. Jest ich w Polsce, jak zresztą wszędzie, całkiem sporo. Nam chodzi w pierwszym rzędzie o przedsiębiorstwa produkcyjne i technologiczne, które mają zdrowy podstawowy biznes, ale covidowe turbulencje sprawiły na przykład, że cash flow nie pozwolił na obsługę zadłużenia, wskaźniki długu do zysku przekroczyły dopuszczalne progi, a banki - podchodzące teraz bardziej rygorystycznie do refinansowania - nie kwapią się do udzielenia kolejnych kredytów. Dla takich firm ratunkiem może być inwestor finansowy, który wejdzie do nich na kilka lat oraz przeprowadzi głęboką restrukturyzację operacyjną, finansową i sprzedażową - mówi Robert Fałkowski, prezes i współtwórca Bejera Fund.

Robert Fałkowski to menedżer z kilkunastoletnim doświadczeniem w projektach restrukturyzacyjnych. Karierę zaczynał w połowie pierwszej dekady XXI w. w grupie Romana Karkosika. Od 2010 r. jest licencjonowanym doradcą restrukturyzacyjnym.

- Fundusz to logiczne rozwinięcie dotychczasowej działalności. Przez lata realizowałem różne projekty restrukturyzacyjne, poza zarządzaniem inwestując kapitał własny lub przyjaciół. Jak dotychczas nie straciłem inwestowanych pieniędzy, chociaż niektóre projekty były trudne – mówi Robert Fałkowski.

W 2019 r. działalność została sformalizowana w ramach struktury Zarządzającego Alternatywnymi Spółkami Inwestycyjnymi (ASI).

- Poza mną zainwestowali w nią menedżerowie z różnych branż. Ja specjalizuję się w restrukturyzacji spółek produkcyjnych, ale jako zespół chcemy też realizować projekty restrukturyzacyjne w firmach technologicznych: start-upach, które pozyskały finansowanie, ale napotkały bariery w rozwoju i potrzebują wsparcia doświadczonej kadry menedżerskiej oraz finansowania - mówi Robert Fałkowski.

Bejera Fund zbiera teraz finansowanie wśród inwestorów prywatnych na realizację inwestycji. W przypadku każdej ze spółek projekt prowadzić ma odrębny wehikuł inwestycyjny ASI, który będzie pozyskiwał pieniądze od maksymalnie 149 inwestorów w drodze emisji prywatnej.

- W każdą ze spółek możemy zainwestować w granicach 3-10 mln zł, obejmując pakiet większościowy, dający nam swobodę w zarządzaniu spółką. Możemy też realizować większe inwestycje we współpracy z instytucjami finansowymi, wyspecjalizowanymi w finansowaniu dłużnym. Nasz horyzont inwestycyjny to około trzech lat - po tym okresie chcemy sprzedawać spółki inwestorom branżowym lub w niektórych przypadkach wprowadzać je na giełdę, tak jak większość funduszy PE - mówi Robert Fałkowski.

Według szefa Bejery Fund wyprowadzanie spółek w trudnej sytuacji na prostą stało się łatwiejsze dzięki zmianom w przepisach.

- Pomogło już wprowadzenie w 2015 r. prawa restrukturyzacyjnego, ale dużą zmianą na lepsze były przepisy covidowe - na razie tymczasowe, ale liczymy na to, że zostaną na stałe wpisane w porządek prawny. Chodzi głównie o to, że teraz wszystko można zrobić znacznie szybciej - w postępowaniu covidowym są 4 miesiące na osiągnięcie porozumienia z wierzycielami bez ingerencji sądu w warunkach zawieszenia egzekucji. W wielu przypadkach można porozumieć się z wierzycielami w tym czasie i spółka nie znajduje się w sytuacji, w której ze względu na procedury sądowe np. sanacja przeciąga się do ponad dwóch lat, a regulowanie zobowiązań oraz prowadzenie biznesu przestaje być możliwe - mówi Robert Fałkowski.

Przyspieszone postępowania restrukturyzacyjne nie są oczywiście opcją dla wszystkich spółek, ale wielu podmiotom na pewno pomogą.

- Nasz zespół szczegółowo analizuje aktywa i pasywa podmiotów, w które możemy wejść. Jeśli aktywa są warte np. 20 mln zł, a zadłużenie jest kilka razy większe, to taki projekt nie rokuje - konieczna byłaby olbrzymia redukcja, a każdy taki przypadek jest bardzo trudny. Jeśli matematycznie wszystko się zgadza, możemy wejść do spółki i poświęcić parę lat na jej restrukturyzację we wszystkich obszarach - mówi Robert Fałkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.