Bez ograniczeń

Agnieszka Berger
opublikowano: 2006-01-09 00:00

Resort gospodarki chce znieść limit podwyżek cen energii ograniczający prezesa URE. Według regulatora, odbiorcy nie mają powodu do obaw.

Ministerstwo Gospodarki (MG) pracuje nad nowelizacją serii rozporządzeń do prawa energetycznego. Resort zajmuje się m.in. tzw. rozporządzeniem taryfowym, w którym planuje istotne zmiany. Przede wszystkim zamierza znieść limity podwyżek cen energii, które dotychczas ograniczały swobodę decyzji taryfowych prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Przypomnijmy, że w obecnym kształcie rozporządzenie zezwala tylko na takie podwyżki cenników spółek dystrybucyjnych, by obciążenia dla odbiorców w poszczególnych grupach taryfowych nie rosły z roku na rok szybciej niż o 3 pkt proc. powyżej inflacji. Na przykład w tym roku dopuszczalny wzrost cen nie mógł przekroczyć 6,5 proc.

— W projekcie nowego rozporządzenia taryfowego zakładamy zniesienie tych limitów. Ograniczenia były wprowadzone na okres przejściowy po odejściu od urzędowych cen energii. Wiadomo było wówczas, że odbiorcy indywidualni płacą za energię relatywnie mniej, bo są subsydiowani przez dużych klientów zakładów energetycznych. To zjawisko było stopniowo niwelowane, a limity miały na celu złagodzenie tego procesu — wyjaśnia Halina Trymucha, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w MG.

Jej zdaniem, odbiorcy energii nie mają powodu do obaw, że teraz podwyżki będą bardziej gwałtowne, bo subsydiowanie prawie udało się zlikwidować.

Swoboda na wyrost

Tego samego zdania jest Wiesław Wójcik, wiceprezes URE.

— Dotychczas na ogół nie wykorzystywaliśmy całego limitu, a teraz jesteśmy już blisko realnego poziomu cen, więc jest mało prawdopodobne, by regulator w praktyce potrzebował takiej swobody — uważa Wiesław Wójcik.

Wiceprezes URE dodaje, że projektowana przez resort gospodarki zmiana wiąże się z planowanym na 1 lipca 2007 r. pełnym uwolnieniem rynku energii. Z tą datą wszyscy odbiorcy mają uzyskać swobodę wyboru dostawcy energii.

— Wówczas automatycznie zwolnimy spółki z obowiązku przedkładania do zatwierdzenia taryf na energię elektryczną — oczywiście pod warunkiem że nie opóźni się np. wydzielanie operatorów systemów dystrybucyjnych. Od tego momentu regulator będzie zatwierdzał tylko taryfy przesyłowe i cenniki dostawców z urzędu — wyjaśnia Wiesław Wójcik.

Grunt to zaufanie

Zdaniem ekspertów, planowana przez MG zmiana rozporządzenia to krok w dobrym kierunku.

— Limity wzrostu cen to proteza właściwego rozwiązania, jakim byłoby upoważnienie prezesa URE do ustalania taryfy. Obecnie regulator może tylko zatwierdzić rozwiązanie zaproponowane przez spółkę dystrybucyjną. Proponuję odejście od tego systemu na rzecz kontroli taryf. Spółki same ustalałyby nowe cenniki, regulator mógłby je w każdej chwili skontrolować, a w razie czego zakwestionować i narzucić własne. Gdyby spółka planowała wzrost cen, musiałaby zawiadomić URE i odbiorców z dużym wyprzedzeniem. Wówczas regulator mógłby skontrolować proponowaną nową taryfę i w razie potrzeby zablokować podwyżkę — proponuje profesor Władysław Mielczarski, ekspert w branży energetycznej.

Projektowaną zmianę pozytywnie ocenia też Paweł Urbański, doradca z Central Europe Trust, specjalizujący się w energetyce.

— Dzisiejszy kształt rozporządzenia kłóci się z zapisami prawa energetycznego, które zapewnia spółkom pokrycie w taryfie tzw. kosztów uzasadnionych i umożliwia im rozwój. Jeśli ufamy regulatorowi, sztuczne ograniczanie jego swobody w procesie zatwierdzania taryf jest niepotrzebne, bo jego ustawowym zadaniem jest równoważenie interesów odbiorców i dostawców energii — komentuje Paweł Urbański.