Bez podpisu ani rusz

Jan Kaliński
opublikowano: 08-11-2006, 00:00

Brak kolejek w urzędach, zeznania podatkowe przez internet... E-podpis miał zmienić życie Polaków. Zmienio się niewiele.

Był 11 października 2001 r., prezydent Aleksander Kwaśniewski w błyskach fleszy podpisał (a jakże — elektronicznie) ustawę o podpisie elektronicznym.

E-podpis miał w krótkim czasie zmienić Polskę w e-państwo z prawdziwego zdarzenia. Rozliczenia z fiskusem, faktury, umowy miały być podpisywane elektronicznie. Co zostało z tych marzeń?

Dalsze wycieczki do urzędów, tony makulatury i odręczny podpis. Nawet banki elektroniczne, które na zdrowy rozum powinny chętnie wykorzystywać e-podpis do autoryzacji operacji swoich klientów, wolą stosować własne autorskie rozwiązania. Tokeny, karty kodów, z jednym wyjątkiem — bankiem Nordea, a ostatnio też BPH — są jedyną możliwością potwierdzenia transakcji.

16 sierpnia 2006 r. miało się wszystko zmienić. Ustawa właśnie na ten dzień wyznaczała ostateczny termin dostosowania urzędów do przyjmowania e-dokumentów. Jednak ze względu na słabe przygotowanie podmiotów Sejm znowelizował ustawę i przesunął termin do 1 maja 2008 r. Dzisiaj tylko 10 proc. urzędów jest przystosowanych do obsługi e-podpisu.

Czemu idzie tak opornie?

— Popularyzacja e-podpisu w Polsce nadal szwankuje, głównie ze względu na brak regulacji wykonawczych do ustawy o podpisie elektronicznym. Ponadto nasze prawodawstwo w tym zakresie powinno być spójne z dyrektywami Unii Europejskiej, a jego przystosowanie nadal trwa. Inne bariery to wysokie ceny szczególnie komponentów technicznych oraz nadal dość skomplikowane i czasochłonne procedury związane z certyfikacją — wylicza Jan Jarus, kierownik punktu rejestracji Sigillum ZETO Poznań, jednego z niewielu polskich centrów certyfikacji, uprawnionych do wydawania e-podpisu.

Upowszechnienie podpisu elektronicznego przyniosłoby efekty całej gospodarce. Niestety droga do jego masowego używania jest nadal dość daleka zważywszy obecny etap przygotowania różnych sektorów i branż. Chociaż są też pozytywne przykłady.

— Punkt rejestracji Sigillum ZETO w Poznaniu uczestniczy w projekcie Just e-administration, w ramach którego były i są wydawane certyfikaty podpisu elektronicznego urzędom gmin i miast z województw wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Aktualnie rozpoczęliśmy wydawanie certyfikatów podpisu elektronicznego dla uczelni poznańskich, które służą do poświadczania wpisów na elektronicznej legitymacji studenckiej — opisuje Jan Jarus.

E-podpis jest bezpieczny

Powszechność podpisu byłaby zapewne większa, gdyby jego potencjalni użytkownicy nie obawiali się o bezpieczeństwo tak przekazywanych informacji. Jak się jednak okazuje elektroniczny odpowiednik jest nawet bezpieczniejszy od tradycyjnego.

Jak czytamy w ustawie, bezpieczny podpis to taki, który musi być składany za pomocą „bezpiecznego urządzenia” złożonego z komponentu sprzętowego (karta chipowa, czytnik kart) oraz komponentu programowego — aplikacja do podpisywania dokumentów. Dodatkowo bezpieczny podpis musi spełniać jeszcze trzy warunki: po pierwsze jest on przyporządkowany tylko i wyłącznie osobie składającej ten podpis. Po drugie jest sporządzany za pomocą zabezpieczonego urządzenia podlegającego wyłącznej kontroli podpisującego. Po trzecie e-podpis musi być w taki sposób powiązany z danymi, do których został dołączony, aby każda ich późniejsza zmiana była rozpoznawalna.

— Procedura podpisywania dokumentów sprowadza się do włożenia karty mikroprocesorowej, zawierającej odpowiedni certyfikat, do czytnika kart w momencie wywołania przez aplikację oprogramowania CryptoCard Suite. W wywołanym oknie tego oprogramowania należy już tylko potwierdzić daną transakcję, wprowadzając indywidualny kod PIN, który znany jest wyłącznie posiadaczowi certyfikatu podpisu elektronicznego — opisuje Jan Jarus.

Do dokumentu zostaje dodany zaszyfrowany ciąg znaków — czyli podpis. W przeciwieństwie do podpisu odręcznego nie ma możliwości jego podrobienia, gdyż przy każdym kolejnym podpisie generowany jest nowy kod. Certyfikat posiadacza można sprawdzić w centrum certyfikacyjnym. A zwykły podpis dobry fałszerz jest w stanie podrobić…

Iskierka nadziei

Jednak mimo tych wszystkich przeszkód coś drgnęło w upowszechnieniu podpisu elekronicznego. Polkomtel otworzył w lipcu tego roku nowy rozdział historii, podpisując elektronicznie umowę z Polską Grupą Farmaceutyczną.

— Do września 2006 r. punkt rejestracji Sigillum ZETO w Poznaniu wydał ponadczterokrotnie więcej certyfikatów niż w całym 2005 r. Głównymi odbiorcami certyfikatów, oprócz jednostek samorządu terytorialnego, są również uczelnie oraz firmy z różnych sektorów. Świadczy to o coraz większym zainteresowaniu elektroniczną formą kontaktów między podmiotami gospodarczymi czy też urzędami jednostek samorządu terytorialnego — potwierdza Jan Jarus.

To właśnie w kontaktach z administracją publiczną widzi się największe zalety e-podpisu. Usprawniłby wiele procedur.

— Administracja jest w stanie zapewnić sukces e-podpisu, a co za tym idzie — swój sukces w oczach klientów. To właśnie do administracji publicznej adresowany jest podpis elektorniczny. Biznes ma swoje wypracowane systemy, np. podpis cyfrowy, systemy płatności zabezpieczone protokołem 3 D Secure — mówi Aneta Roguska z eCard.

Jednak takie podpisy nie mają mocy prawnej. E-faktura także musi być podpisana. Jak się okazuje nawet przy oficjalnym e-podpisie może być z tym problem. Każda faktura musi mieć oryginał i kopię, a przecież na jej elektronicznym odpowiedniku nie da się zaznaczyć, która jest która.

Wiara czyni cuda

— W ciągu ostatniego roku w Sigillum zmodernizowano i rozbudowano oprogramowanie urzędu certyfikacji tak, aby możliwy był dostęp przez interfejs webowy, a nie dedykowaną aplikację. Dzięki temu operator punktu rejestracji może łączyć się z odpowiednim urzędem z dowolnej stacji roboczej, także z komputera przenośnego, oraz używać tego samego komputera do innych prac biurowych. Dodatkowo powstał system ePR, czyli elektroniczny punkt rejestracji, dzięki któremu subskrybent może z dowolnego miejsca przez stronę WWW samemu wypełnić zgłoszenie certyfikacyjne i przesłać je do wybranego punktu rejestracji — opisuje kolejne ułatwienia Jan Jarus.

Sposobem na upowszechnienie e-podpisu w Polsce byłoby wprowadzenie dowodów osobistych z kartą chipową, co wcześniej zrobiły Estonia czy Finlandia.

W Estonii 80 proc. obywateli składa zeznania podatkowe drogą elektroniczną. W Polsce jedynie około 8 tys. osób ma kwalifikowany podpis elektroniczny.

E-podpis przydaje się w biznesie

W czerwcu tego roku zawarliśmy pierwszą komercyjną umowę z wykorzystaniem e-podpisu. W niedalekiej przyszłości będzie to wiodący trend w relacjach B2B, ponieważ firmy mają coraz mniej czasu na operacyjną współpracę. W takiej sytuacji idealnym wyjściem jest właśnie e-podpis. Jest bezpieczny, pozwala zaoszczędzić czas, papier, usprawnia współpracę między firmami i realizację transakcji biznesowych. Poza tym archiwizacja elektronicznych dokumentów z e-podpisem jest dużo prostsza i tańsza. Wzrasta też efektywność pracowników, bo mogą podpisać w bezpieczny sposób większą liczbę dokumentów.

W naszych kontaktach biznesowych e-podpis to już codzienność i wysoki poziom akceptacji tej formy przez partnerów. W ten sposób sygnujemy dokumenty z coraz większą liczbą klientów. Problemem jest jednak brak popularyzacji takiej formy finalizowania umów i obawa przed jej stosowaniem. Dlatego czasem sami wyposażamy naszych największych klientów w e-podpis.

Barierą jest także jego uzyskanie. Zajmuje to sporo czasu, nam zabrało około dwóch tygodni. Potrzebna była tzw. umowa sponsorska między Polkomtelem i wydającym podpis. Stosowanie podpisu elektronicznego to wciąż nowa dziedzina dla prawników. Aspekty prawne stanowiły najbardziej uciążliwą część naszego wdrożenia. Jednak dla małych firm procedura jest banalnie prosta. Roczny koszt używania e-podpisu waha się między 200 a 500 zł i zwraca się bardzo szybko.

E-podpis jest bardzo perspektywiczny zarówno w kontaktach biznesowych, jak i w obszarach e-government. Mój szwedzki kolega był zaledwie dwa razy w życiu w urzędzie, ponieważ prawie wszystkie sprawy załatwia przez internet. Jedynie ślubu nie mógł jeszcze wziąć tą drogą.

Grzegorz Salachna

kierownik działu obsługi klientów kluczowych, odpowiedzialny za obsługę e-podpisu w Polkomtelu

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jan Kaliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy