Bezpieczne dane w tłumaczeniach

AGATA RYBACKA
opublikowano: 2012-12-27 00:00

Branża translatorska podlega szczególnej ochronie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych.

Powierzając tłumaczowi nasze dokumenty, powinniśmy pamiętać, z jakim ryzykiem wiąże się przekazanie takich tekstów osobom trzecim.

Właśnie z uwagi na to ryzyko powstał międzynarodowy standard ISO 27001, po raz pierwszy zaprezentowany w 2005 r. Norma ta określa aż jedenaście obszarów, które mają krytyczne znaczenie dla bezpieczeństwa informacji w przedsiębiorstwie. Wśród nich znalazły się organizacja bezpieczeństwa informacji, kontrola nad systemami informatycznymi czy dostęp do informacji. Często nie uświadamiamy sobie, jak dużo informacji firmowych musi być otoczone szczególną troską. Między innymi: dokumenty wewnętrzne organizacji pracy, dokumenty dotyczące wykorzystania infrastruktury IT, wszystkie dokumenty związane z zatrudnieniem, sprawami finansowymi i pokrewne, a także plany ochrony budynków i ich zabezpieczenia, zlecenia klientów, dane dotyczące współpracowników lub innych osób trzecich wykonujących prace zlecone czy umowy handlowe.

O co powinna dbać agencja, z którą współpracujemy? Dużo zależy od treści dokumentu i jego rodzaju. W wielu wypadkach występuje obligatoryjna ochrona danych narzucona przez Ustawę o Ochronie Danych Osobowych. W takim wypadku dane wewnętrzne w postaci dokumentów i procedur opisujących warunki pracy, jej organizacji oraz schematów działania, dostępne powinny być wyłącznie dla pracowników firmy. Wszelkiego rodzaju dokumenty zawierające dane poufne powinny być także przesyłane jedynie za pomocą szyfrowanej poczty służbowej. Dokumenty, które są przekazywane do tłumaczenia przez klienta, powinny być przekazywane w jak najkrótszym ciągu komunikacyjnym. Wszystko to ma na celu ochronę danych klienta.

Częstym problemem związanym z bezpieczeństwem samych informacji jest… Nieświadomość tłumaczy. Tłumacz niejednokrotnie nie poczuwa się do odpowiedzialności za powierzone mu dane. Często zachodzi sytuacja, że niezależni tłumacze korzystają z ogólnodostępnych narzędzi on-line czy wręcz publikują fragmenty tekstów na forach dyskusyjnych i proszą o pomoc. Takie zachowanie jest niewłaściwe z etycznego punktu widzenia, ale pokazuje, że odpowiedzialność za prawidłową realizację zleceń ponosi wyłącznie agencja translatorska.

AGATA RYBACKA

dyrektor rozwoju, Skrivanek Polska