Inwestorzy dewelopera Globe Trade Centre (GTC) od kilku lat czekają na jakikolwiek sukces. Od 2009 r. spółka poniosła blisko 760 mln EUR straty na poziomie netto, a jej kurs nadal spada. Po ogłoszeniu wyników za 2014 r. — strata wyniosła 177 mln EUR — kapitalizacja skurczyła się o 4,2 proc., mimo że spółka już w styczniu zapowiedziała przeszacowanie wartości nieruchomości.

— Przeszacowanie w dół wartości naszego portfela dotyczy nieruchomości na południu Europy i w mniejszych miastach. To potwierdza przyjętą drogę restrukturyzacji — mówi Erez Boniel, członek zarządu GTC ds. finansów.
Spółka od dwóch lat stoi w miejscu. Zarząd przygotował strategię rozwoju opartą na kupowaniu starszych nieruchomości, której z braku pieniędzy nie może realizować. Od zeszłego lata stara się przekonać fundusze do poparcia kolejnej w ostatnich latach emisji akcji. Nie prowadzi żadnej większej budowy, bo czeka na pozwolenia na dwie galerie w Warszawie.
— Do połowy roku spodziewamy się pozwolenia dla Galerii Północnej, potem dla Galerii Wilanów. Na pierwszą nie musimy ponosić dużych nakładów, do udzielenia kredytu musimy zainwestować jeszcze około 10 mln EUR — twierdzi Erez Boniel. Na brak inwestycji w GTC zwraca uwagę Maciej Wewiórski, analityk DM BOŚ Banku. Jego zdaniem, ponad 80 mln EUR gotówki w kasie spółki to za mało na jej potrzeby, a w tegorocznym planie inwestycyjnym jest tylko Galeria Północna.
— Czy to już koniec przeszacowań portfela spółki? Straty, które pojawiły się w IV kw. zeszłego roku, nadal są duże. Przy poprawie koniunktury zwykle ujemne przeszacowania nie urywają się nagle, ale ich skala maleje. Tego jeszcze nie widać — mówi Maciej Wewiórski.