BGŻ odpala e-bank

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 08-11-2011, 00:00

Start 17 listopada. Cel — wielkomiejski, zamożny klient. Środki — lokaty, fundusze inwestycyjne i rachunki

Niemal równo w trzy lata po debiucie Aliora na polskim rynku bankowym pojawi się nowy gracz. Jak udało nam się ustalić, w przyszłą środę BGŻ pokaże swój internetowy projekt — bank internetowy. Operacyjnie zacznie działać 17 listopada. Szefem jest Piotr Grzybczak, kolejny menedżer wywodzący się z firmy konsultingowej, który buduje start-up na rynku bankowym. Przed nim byli Kazimierz Stańczak, twórca Polbanku, wcześniej pracownik w McKinseyu. Background konsultingowy ma Wojciech Sobieraj, ojciec założyciel Aliora, który pracował w BCG. Stamtąd też wywodzi się Piotr Grzybczak, który ma za sobą również praktykę biznesową, bo budował i przez rok kierował spółką Tax Care z grupy Leszka Czarneckiego.

Klient wielkomiejski

W BGŻ kieruje kilkudziesięcioosobowym zespołem, który zajmuje się tylko tym projektem. Sam zamysł utworzenia banku internetowego powstał dawno. Już w 2008 r. head hunterzy szukali menedżera, który by go poprowadził. Według naszych informacji, sondowali w tej sprawie m.in. Rafała Juszczaka, który dopiero co opuścił w PKO BP. Projekt został zawieszony, ponieważ przyszedł kryzys, a później BGŻ zajmował się przygotowaniami do debiutu giełdowego. Teraz jest wreszcie gotowy do odpalenia internetowego biznesu. Jego założenia, nazwa banku i model biznesowy trzymane są w ścisłej tajemnicy. Udało nam się jednak zdobyć trochę informacji o nowym przedsięwzięciu BGŻ. Przede wszystkim nie będzie to klon RaboDirect — czyli platformy internetowej, którą właściciel BGŻ uruchamia we wszystkich krajach, w których prowadzi działalność. Nie będzie to również odpowiednik Zuno, internetowego ponadnarodowego banku Raiffeisena, który Austriacy uruchamiają na zasadzie paszportu europejskiego z myślą o ściąganiu depozytów z lokalnych rynków. Nie będzie to wreszcie mniejsza kopia mBanku, ponieważ internetowy bank BGŻ ma obsługiwać klientów wyłącznie zdalnie, bez oddziałów. Czym zatem będzie ten bank? Internetowym ramieniem, które zgarnie klientów z miejsc, gdzie BGŻ nie ma i nie będzie. Posiada on liczną sieć 386 oddziałów, ale w mniejszych miejscowościach, gdzie znajduje się jego naturalny tradycyjny rynek związany z rolnictwem. Wielkomiejski klient do BGŻ raczej nie pójdzie, bo produkty tego banku przeznaczone są dla innej klienteli. A to właśnie z myślą o nich powstaje internetowy bank. Nastawiony jest na klientów o miesięcznych zarobkach 5 tys. zł w górę oraz osoby posiadające oszczędności.

Cenowa czołówka

Nie będzie to jednak kolejna witryna z lokatami internetowymi. W ofercie znajdą się też fundusze inwestycyjne, ale w ograniczonej liczbie. Bank będzie też prowadził rachunki osobiste i wydawał karty debetowe. Nie ma jednak ambicji, by stać się bankiem pierwszego wyboru. Zależy mu przede wszystkim na przyciąganiu oszczędności. Będzie licytować wysoko, by oprocentowanie lokat mieściło się w ścisłej czołówce branży. Cena to jednak nie wszystko. Bank stawia na łatwość i wygodę. Żeby założyć lokatę, otworzyć rachunek, klient nie będzie musiał ruszać się sprzed komputera. Wszystko załatwi zdalnie, bez pośrednictwa kurierów i podpisywania papierowych umów. Bank będzie działał na licencji BGŻ, jednak jego oddziały nie będą obsługiwały klientów internetowych. Do końca roku chce ich zdobyć kilkadziesiąt tysięcy. Nie będzie mu łatwo. Na rynku działa obecnie kilka podobnych banków, poczynając od najstarszego mBanku, przez Inteligo z grupy PKO BP, Toyota Bank, Volkswagen Bank, na Openonline kończąc. Lokaty internetowe, a więc otwierane bez potrzeby spisywania umowy i wychodzenia do banku, oferuje obecnie siedem banków.

OKIEM EKSPERTA

Konkurencja jest spora

DARIUSZ GÓRSKI

analityk DM BZ WBK

Nadchodzą czasy, gdy na rynku pojawi się sporo depozytów, ponieważ alternatywne sposoby lokowania, jak fundusze inwestycyjne czy produkty strukturyzowane, nie będą cieszyły się popularnością. Lokaty internetowe dla pewnej grupy klientów są atrakcyjnym miejscem deponowania oszczędności. Kluczowe znaczenie ma cena. Przy rozsądnym oprocentowaniu jest szansa na ściągnięcie z rynku płynności. Konkurencja na rynku jest jednak spora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / BGŻ odpala e-bank