Białystok zażądał od Eiffage już 137 mln zł

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-06-18 00:00

Roszczenia miasta wobec pierwotnego wykonawcy stadionu wzrosły dziesięciokrotnie.

Piłkarska gorączka w Białymstoku. Tuż przed rozpoczęciem brazylijskiego mundialu władze miasta zażądały od francuskiej grupy budowlanej Eiffage 136,8 mln zł. Gdy w 2010 r. Eiffage wygrała przetarg na budowę stadionu, oczekiwała 156,1 mln zł za prace. W 2011 r. zeszła z budowy, tłumacząc to błędami w projekcie konstrukcji dachu. Równolegle miasto odstąpiło od kontraktu, powołując się na opóźnienia. Zażądało kary umownej w wysokości 10 proc. wartości kontraktu. Po odliczeniu wystawionych przez Eiffage faktur było to 13 mln zł. Eiffage natomiast pozwała miasto o 10-procentową karę umowną z tytułu nieuzasadnionego odstąpienia od umowy i za wykonane, ale niezapłacone, prace budowlane — łącznie o 33 mln zł. Sprawa trafiła do sądu jesienią 2011 r., ale od maja 2012 r. nie było żadnej rozprawy. Zaplanowano je dopiero na 11 i 12 czerwca 2014 r. Tuż przed tym terminem miasto rozszerzyło powództwo do 136,8 mln zł.

— Miasto zadecydowało o rozszerzeniu powództwa, aby w jednym postępowaniu sąd rozstrzygnął o karze umownej oraz o całkowitej wysokości odszkodowania — wyjaśnia Urszula Mirończuk, rzeczniczka prezydenta Białegostoku. — Nawet nie wiem, ile stron ma to pismo. Waży kilka kilogramów.Olbrzymi segregator został nam dostarczony dzień przed rozprawą, mimo że przerwa w procesie trwała dwa lata. W żaden sposób nie byliśmy w stanie się do niego odnieść — mówi Krzysztof Rastawicki, adwokat Eiffage z kancelarii RMS Rastawicki Mianowski Sawicki.

Precedens w karierze

By zapoznać się z dokumentami, poprosił o odroczenie rozprawy o trzy miesiące. Sąd się nie zgodził. Złożył więc wniosek o wykluczenie sędziego, który automatycznie przerwał postępowanie. — Zrobiłem to z największymi oporami, pierwszy raz w trzydziestoletniej karierze. To sytuacja bardzo przykra nie tylko dla sądu, ale także pełnomocnika, który składa taki wniosek. Oddalenie wniosku o odroczenie rozprawy było jednak kolejną okolicznością wskazującą na brak bezstronności sędziego — zaznacza Krzysztof Rastawicki. Trudno oszacować, kiedy proces ruszy ponownie.

— Nam nie zależy na przeciąganiu sprawy. Mamy wyjątkowo niekorzystną dla miasta opinię biegłych — powołanych przez sąd, a nie przez nas — podkreśla Krzysztof Rastawicki.

To właśnie praca biegłych z Politechniki Gdańskiej spowodowała, że proces stanął na dwa lata. Zastrzeżenia Eiffage określili jako „uzasadnione”, sporne elementy projektu jako zawierające „szereg wątpliwości”, a zasady pracy konstrukcji dachu jako „niejasne”.

Różnica w cenie

Po Eiffage budowę przejęła hiszpańska firma Obrascon Huarte Lain (OHL), która w 2012 r. podpisała kontrakt na dokończenie stadionu za nieco ponad 250 mln zł. — Jestem po wstępnej lekturze pisma miasta o rozszerzeniu powództwa. Odnoszę wrażenie, że nie ma nic wspólnego z przetargiem, w którym brała udział Eiffage, i kontraktem, który podpisała. Zmierza raczej do tego, by Eiffage pokryła różnicę w cenie między kontraktem, który sama podpisała, a umową zawartą z nowym wykonawcą — dodaje Krzysztof Rastawicki. Miasto w zasadzie potwierdza tę opinię.

— Powództwo zostało rozszerzone ponad wysokość dochodzonej dotychczas kary umownej, do wysokości rzeczywiście poniesionej szkody powstałej na skutek odstąpienia przez miasto od kontraktu z Eiffage. W ramach dochodzonego odszkodowania wskazujemy w szczególności na różnicę między wartością kontraktu zawartego z Eiffage a wartością, na jaką opiewa obecnie realizowany kontrakt na dokończenie inwestycji zawarty z OHL. W momencie wytoczenia powództwa przeciwko Eiffage wykonawca dokończenia inwestycji jeszcze nie był wybrany, co nie pozwalało przewidzieć kosztów dokończenia budowy stadionu, a tym samym wskazać wartości odszkodowania — komentuje rzeczniczka prezydenta Białegostoku.

Podobnie jak prawnik Eiffage, zapewnia, że miastu też zależy na sprawnym zakończeniu sporu sądowego.