Biegiem przez dekadę

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 30-04-2014, 00:00

Członkostwo Polski w Unii Europejskiej to jeden z głównych dopalaczy polskiej gospodarki — twierdzi rząd

Ministerstwo Spraw Zagranicznych, świętując 10. rocznicę przystąpienia Polski do Unii, podjęło się wyjątkowo ambitnego zadania. Postanowiło wyliczyć, ile konkretnie na wejściu do wspólnoty zyskała polska gospodarka. Wnioski są imponujące. Analitycy resortu szacują, że członkostwo Polski w UE przyspiesza nasz wzrost gospodarczy średnio o 0,7 pkt proc. rocznie, dzięki czemu nasz PKB w 2013 r. był realnie o 6 proc. wyższy, niż gdyby Polska była poza Unią. Oznacza to, że przez całą dekadę polska gospodarka wypracowała dodatkowe 640 mld zł PKB i podnosi nasz dochód na mieszkańca już o 4,35 tys. zł rocznie. „Gdyby Polska przebywała poza UE, dystans dzielący nas od średniego unijnego poziomu rozwoju gospodarczego (PKB na osobę, z uwzględnieniem różnic w sile nabywczej) zmniejszyłby się nie o jedną trzecią, jak stało się faktycznie, lecz zaledwie o jedną piątą. Oznaczałoby to, że dzisiaj poziom rozwoju Polski odpowiadałby poziomowi Chorwacji” — twierdzą analitycy MSZ.

Wyświetl galerię [1/2]

PLUSY GŁÓWNIE DODATNIE: Rządzący, łącznie z naszym rządem, robili błędy, ale saldo 10 lat w UE jest jednoznacznie pozytywne — mówił premier Donald Tusk na prezentacji raportu. Wszystkie ostrzeżenia eurosceptyków się nie sprawdziły — dodał Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych. [FOT. KPRM]

Ten szybszy rozwój gospodarczy, a także otwarcie granic dla pracowników z UE (i wywołana nim emigracja Polaków, zwłaszcza na Wyspy Brytyjskie) mają — zdaniem resortu — silny wpływ na codzienne życie obywateli. Gdyby Polska nie była w Unii, stopa bezrobocia w naszym kraju wynosiłaby w 2013 r. nie 10,3 proc., ale 14,2 proc. Zatrudnienie miałoby nie 60,7 proc. obywateli, ale zaledwie 54,5 proc. Ta trudna sytuacja na rynku pracy sprawiałaby, że dochody ludności byłyby nieco niższe. Średnia pensja wynosiłaby 3501 zł brutto, a nie 3614 zł. „Członkostwo Polski w UE przyniosło pozytywne zmiany w polskiej gospodarce. Korzystny wpływ członkostwa, choć w już trochę mniejszej skali niż dotychczas, będzie się utrzymywał także w kolejnych latach” — przekonują analitycy MSZ.

Ekonomiści rynkowi do wyliczeń „co by było gdyby” podchodzą jednak z dystansem. Aby nakreślić wiarygodny scenariusz alternatywny, trzeba by przyjąć tysiące szczegółowych założeń (autorzy analizy przyjęli przede wszystkim tylko cztery). Jakie byłyby stopy procentowe, gdyby Polska była poza UE? Jakie byłyby ceny energii, gdybyśmy nie musieli stosować się do norm UE? Jak wyglądałaby rentowność polskich firm, gdyby nie musiały przestrzegać unijnej biurokracji, np. legendarnej „krzywizny ogórka”? Przewidywanie tych zdarzeń to wróżenie z fusów.

— Od przyjętych założeń zależy, czy wyniki takiej analizy wyjdą nam dodatnie, czy ujemne. Nie przywiązywałbym się więc do liczb. Nie ulega jednak wątpliwości, że polska gospodarka na członkostwie w Unii korzysta — mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao. Warto jednak mieć świadomość, że ten pozytywny impuls będzie wygasał. — Na przykład po najbliższej perspektywie finansowej [na lata 2014-20 — red.] prawdopodobnie mocno skurczą się fundusze unijne dla Polski. Trzeba się na to przygotować — mówi Marcin Mrowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu